2 godziny i 33 minuty - tyle czasu trwał pojedynek Jelena Rybakina - Naomi Osaka, który ostatecznie zakończył się po myśli reprezentantki Kazachstanu. Co warte podkreślenia, choć może to wydawać się nieco dziwne, był to ich pierwszy bezpośredni pojedynek w tourze WTA.
- To rzadkie, by nie grać z pewnymi zawodniczkami przez tyle lat, kiedy jesteś w tourze. To wielka mistrzyni. Jest wojowniczką. Wiedziałam, że czeka mnie trudny mecz - odniosła się do sprawy po meczu uszczęśliwiona cenną wygraną Jelena Rybakina.
Pokonując podopieczną trenera Tomasza Wiktorowskiego wiceliderka rankingu WTA awansowała do półfinału, w którym zmierzy się z Coco Gauff. Amerykanka znalazła się w najlepszej czwórce turnieju w Toronto bez konieczności wybiegania na kort. Jeszcze przed meczem z rywalizacji wycofała się bowiem z powodu kontuzji jej rywalka - Belinda Bencic.

Wygrana Jeleny Rybakiny z Naomi Osaką przyniosła jednak także inne konsekwencje, które zauważyli statystycy.
Rybakina górą nad Osaką. Trwa pościg Kazaszki za Igą Świątek
A chodzi o niezawodny portal OptaAce, który wynotował, że Jelena Rybakina jest trzecią zawodniczką w rankingu wszechczasów przedstawiającym odsetek zwycięstw z tenisistkami, które mogły poszczycić się mianem liderki rankingu WTA. A do tego grona zalicza się między innymi Naomi Osaka.
Po zwycięstwie z Japonką Kazaszka ma na koncie 29 wygranych i 17 porażek, co daje nam 63 procent wygranych pojedynków. 27-latka prowadzi więc pogoń za Igą Świątek (71 procent), która wyprzedza ją już tylko o osiem punktów procentowych. A sytuacja może ulec raptownej zmianie, gdyby obie miały spotkać się w finale, a ten zakończyłby się zwycięstwem drugiej obecnie rakiety świata...

Niekwestionowaną liderką zestawienia pozostaje natomiast - z bilansem 72,9 procent zwycięstw - Serena Williams. Co warte podkreślenia, w rankingu wzięto pod uwagę tylko zawodniczki, które rozegrały przynajmniej 25 meczów z byłymi lub obecnymi liderkami.










