Niespełna trzy doby - tyle czasu minęło między finałem WTA 1000 w Toronto z udziałem Igi Świątek a jej pierwszym meczem w ramach kolejnego tysięcznika, tym razem w Cincinnati. Na dodatek Polka przystąpiła do rywalizacji w stanie Ohio jako obrończyni tytułu sprzed roku. Wczoraj nasza reprezentantka zmierzyła się w drugiej rundzie z Emilianą Arango. Tak jak należało przypuszczać, Raszynianka potrzebowała trochę czasu na zaadaptowanie się do nieco innych warunków. W początkowej fazie spotkania zanotowała trochę błędów, ale z każdą minutą wyraźnie się rozkręcała. Drugi set to był już absolutny pogrom. Ostatecznie triumfatorka z Kanady zwyciężyła 6:3, 6:0.
25-latka nie miała wolnego w poniedziałek, bowiem musiała już przystąpić do walki o awans do czwartej rundy. W normalnej rzeczywistości Świątek rozgrywałaby swój mecz z Arango w sobotę, ale organizatorzy chcieli dać jej oraz Jelenie Rybakinie trochę więcej czasu na adaptację po walce o trofeum w Toronto. Dzisiaj nastąpiło już wyrównanie i panie przystąpiły do rywalizacji wtedy, kiedy toczą się pozostałe spotkania z dolnej części drabinki.
Rywalką Igi w meczu o 1/8 finału okazała się Maria Sakkari. Ich H2H układa się bardzo ciekawie. Pierwsze trzy pojedynki, rozegrane w 2021 roku, wygrała Greczynka. Potem dominowała nasza reprezentantka, zgarniając cztery kolejne starcia. Z kolei w tym sezonie mierzyły się ze sobą już dwukrotnie - najpierw w Dosze triumfowała Sakkari, a w Indian Wells o rewanż pokusiła się Świątek. W poniedziałek nadszedł czas na ich dziesiątą bezpośrednią konfrontację.
WTA Cincinnati: Iga Świątek kontra Maria Sakkari w trzeciej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Polka już na "dzień dobry" posłała asa. Ostatecznie utrzymała podanie do 30 i zainaugurowała pojedynek od prowadzenia. Po zmianie stron panie kontynuowały dobrą grę przy własnym serwisie. Ciekawiej zrobiło się w czwartym gemie, kiedy to pierwsze dwa punkty na returnie powędrowały na konto Raszynianki. Ostatecznie Sakkari wróciła jednak ze stanu 0-30 i doprowadziła do kolejnego remisu. Emocje nie ustawały. Chwilę później zobaczyliśmy break pointy dla Marii. Trzy udało się obronić Polce, w naprawdę dobrym stylu, ale przy czwartym Greczynka zdołała narzuć presję i dopięła swego.
Zawodniczka z południa Europy nie zwalniała tempa. Po zmianie stron podwyższyła prowadzenie i miała ochotę na więcej. W trakcie siódmego rozdania było 40-15 dla serwującej Świątek, a mimo to zobaczyliśmy w sumie dwa break pointy na 5:2 dla Sakkari. Ostatecznie Iga utrzymała podanie i zachowała kontakt z przeciwniczką. Nasza tenisistka próbowała walczyć o zniwelowanie straty, ale gemy przy serwisie Marii nie układały jej się zbyt dobrze. Greczynka dorzuciła piąte "oczko" i znalazła się o krok od zwycięstwa w premierowej odsłonie.
Turniejowa "29" starała się grać bardzo agresywnie, próbowała zakończyć partię już w dziewiątym gemie. Chociaż było 30-30, finalnie Raszynianka zachowała serwis i przerzuciła presję na stronę przeciwniczki. Sakkari potwierdziła jednak wysoką dyspozycję w pierwszej odsłonie. Znów pojawiły się asy, które ułatwiły dokończenie seta na własnych warunkach. Wynik premierowej części spotkania brzmiał 6:4 na korzyść Greczynki.
Nasza reprezentantka udała się do szatni na kilka minut przerwy. Po powrocie na kort inaugurowała drugą fazę rywalizacji. Pierwszy gem miał dość niecodzienny przebieg. Świątek zanotowała w nim dwa podwójne błędy serwisowe, ale ostatecznie wygrała rozdanie bez potrzeby rywalizacji na przewagi. Po zmianie stron Raszynianka doczekała się w końcu szans na przełamanie. Pierwszej nie udało się wykorzystać, ale przy drugiej Sakkari popełniła już błąd. W trzecim rozdaniu Iga walczyła o to, żeby potwierdzić przewagę breaka. Znów było jednak nerwowo i zobaczyliśmy nawet oznakę frustracji u naszej reprezentantki. Zrobiło się 15-40 z perspektywy mistrzyni z Toronto. W końcówce gema punktowała Świątek. Lepiej poserwowała i ostatecznie wyszła na 3:0.
Chociaż Polka znajdowała się na wyraźnym prowadzeniu w tym secie, wciąż nie była do końca zadowolona ze swojej gry. Po jednym z nieudanych zagrań w czwartym rozdaniu machnęła rakietą ze złości. W piątym gemie spisała się jednak znakomicie. Nie straciła ani jednego punktu przy własnym serwisie, pojawił się nawet as. Na koniec usłyszeliśmy głośne "Jazda!". Ten udany fragment napędził Igę na dobrą końcówkę partii. Udało się wywalczyć jeszcze jedno przełamanie i już przy stanie 5:1 serwowała po zwycięstwo w tej części spotkania. Przy drugim z trzech setboli obejrzeliśmy bardzo zaciętą wymianę, piłka kilka razy lądowała na liniach. Ostatecznie punkt powędrował na konto Raszynianki. W taki oto sposób zagwarantowała decydującą odsłonę rywalizacji o czwartą rundę.
Z perspektywy Świątek istotne było, aby utrzymać ten poziom w trzeciej partii i ciągle wywierać presję. Kluczową fazę pojedynku inaugurowała Sakkari. Początkowo zrobiło się 40-15 z perspektywy Greczynki, ale potem punkty wędrowały na konto Polki. Maria straciła pewność przy własnym podaniu, jaką imponowała w secie otwarcia. Role zupełnie się odwróciły. Tym razem to zawodniczka z południa Europy znajdowała się pod ciągłą presją. Przewaga triumfatorki z Toronto rosła. W pewnym momencie zrobiło się już 4:0. Dopiero wtedy Sakkari uzyskała premierowe "oczko" w tej odsłonie. Na więcej Iga już nie pozwoliła. Raszynianka triumfowała 4:6, 6:1, 6:1. O ćwierćfinał WTA 1000 w Cincinnati powalczy z Francuzką Diane Parry, która pokonała swoją rodaczkę Boisson 4:6, 6:4, 6:3.
Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek - Maria Sakkari jest dostępny TUTAJ.













![La Liga: Elche - Real Madryt. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000NAE5AC82O83TT-C401.webp)

![Ekstraklasa: Korona - Górnik. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000NAD8L1IJ6AUGR-C401.webp)

![ME siatkarzy: Polska - Ukraina. O której godzinie? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000NABHBE80AFA75-C401.webp)