6:0 na Świątek, a potem hit. Komunikat z Brisbane. Rywalka Polki ogłasza
Niemal dokładnie dwa miesiące temu zmierzająca po tytuł Jelena Rybakina ograła w grupowym pojedynku na WTA Finals w Rijadzie Igę Świątek, puentując swój triumf zwycięstwem 6:0 w trzecim secie. Teraz przebywająca w Brisbane reprezentantka Kazachstanu wróciła do tego, co wydarzyło się w stolicy Arabii Saudyjskiej, nadając tym samym jasny komunikat co do swoich aspiracji u progu nowego sezonu. 26-latka wprost nakreśliła swój cel.

Iga Świątek podczas wieńczących miniony sezon zawodów WTA Finals w Rijadzie nie zdołała wyjść z grupy. Drogę do półfinału zamknęła jej ostatecznie porażka z Amandą Anisimovą, a wcześniej także przegrany mecz z Jeleną Rybakiną.
Starcie z reprezentantką Kazachstanu było dla Polki o tyle bolesne, że zakończyło się tenisowym "bajglem" - w decydującym trzecim secie nasza wiceliderka rankingu WTA nie zdołała wyrwać z rąk rywalki choćby jednego gema.
Tymczasem rozpędzona Jelena Rybakina po wyjściu z grupy najpierw ograła w półfinale Jessicę Pegulę, a następnie wywalczyła tytuł, pokonując w decydującym meczu pierwszą rakietę świata - Arynę Sabalenkę.
Jelena Rybakina wraca do WTA Finals. W Brisbane padła otwarta deklaracja
Teraz, u progu rywalizacji w turnieju WTA 500 w Brisbane na inaugurację nowego sezonu, Kazaszka wróciła do wydarzeń z Arabii Saudyjskiej, dzieląc się swoimi refleksjami podczas konferencji prasowej.
Cóż, nie spodziewałam się tak wiele po przyjeździe do Rijadu, bo wcześniej dużo grałam w Chinach i przyjechałam trochę na ostatnią chwilę. Po prostu szłam mecz po meczu. Ale to przyniosło taki wynik, z którego jestem naprawdę zadowolona
I dodała: - Jak już mówiłam, w tym krótkim czasie, który mieliśmy, a był to koniec sezonu, gdy jest się już zmęczonym i tak udało nam się poprawić kilka rzeczy, w tym moją formę i zagrałam naprawdę dobrze. Byłam bardzo skoncentrowana. Myślę więc, że to wielkie osiągnięcie i chcę to kontynuować przez cały sezon.
Po tych słowach Jenela Rybakina została dopytana o kwestię Wielkich Szlemów. Co w tym kontekście oznaczał dla niej prestiżowy triumf w Rijadzie spuentowany ograniem Aryny Sabalenki i jakiej będzie jej podejście do czterech najważniejszych imprez w tenisowym kalendarzu?
- Wszystko sprowadza się do stabilności. Czuję, że zawsze jestem w stanie rozgrywać dobre mecze, ale nigdy nie byłam w tym wystarczająco powtarzalna. W minionym roku miałam pewne wyzwania. Cieszę się, że teraz jestem zdrowa i to tylko kwestia czasu, a miejmy nadzieję będę w stanie kontynuować taką pracę i osiągać moje cele. To może się zdarzyć prędzej czy później, a ja staram się nad tym pracować. Zobaczymy, co się wydarzy. Ale to zdecydowanie jest mój cel i mam nadzieję, że go osiągnę - zadeklarowała otwarcie piąta obecnie zawodniczka rankingu WTA.












