Jeśli rozpoczynać obronę tytułu, to właśnie w takim stylu. Iga Świątek wygrała swój pierwszy mecz w Cincinnati, pokonując 6:3, 6:0 Kolumbijkę Emilianę Arango. Awans do trzeciej rundy zajął Polce zaledwie 72 minuty, choć przecież miała zapewne jeszcze w nogach wygrany finał z Toronto rozegrany w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego.
Nasza reprezentantka mogła liczyć na gorące przyjęcie w stanie Ohio - nie tylko ze strony obecnych na miejscu Polaków, ale i miejscowych fanów, o co sama zainteresowana została zagadnięta na starcie rozmowy przeprowadzonej na korcie tuż po zakończeniu spotkania. Jak przyznała, mimo towarzyszącej jej w drodze na plac gry muzyki, wsparcie płynące z trybun dotarło do jej uszu.
- Muzyka w moich słuchawkach leci dość głośno, ale mogłam was usłyszeć, dlatego dziękuję wam za wsparcie i miłe przywitanie. Jestem szczęśliwa, że znowu tu jestem, zwłaszcza teraz, gdy słońce pięknie świeci i wszystko jest tu nowe. Myślę, że wiele osób jest podekscytowanych, wracając tu po poprzednim sezonie - stwierdziła wprost Iga Świątek.
Świątek zmierzy się w Cincinnati z Sakkari. Tak mówi o rywalce
Jej kolejną rywalką będzie doskonale znana Polce Maria Sakkari. Obie tenisistki miały okazję mierzyć się w tym sezonie już dwukrotnie. Najpierw w Dosze, gdzie górą była Greczynka, wygrywając w trzech setach 2:6, 6:4, 7:5, a następnie także w kolejnym turnieju w Indian Wells. Wówczas to Polka wzięła rewanż na rywalce, zwyciężając 6:3, 6:2.
Teraz Iga Świątek została zapytana co sądzi o 32. obecnie rakiecie świata przed kolejnym starciem.
To na pewno niezwykle doświadczona, świetna zawodniczka i wymagająca konkurentka. To będzie trudny mecz. Przygotuję się taktycznie i będę gotowa
I dodała: - Już grałyśmy ze sobą w tym sezonie. Wiemy więc, jak gra każdy z nas. Wszystko rozbije się o to, kto wniesie na kort większą jakość. Dlatego to będzie dla mnie wyzwanie.













