Iga Świątek zaliczyła spokojne wejście w turniej WTA 1000 w Toronto. W pierwszych dwóch meczach straciła sześć gemów. Najwięcej problemów sprawił jej drugi set spotkania z Sarą Bejlek. Nasza reprezentantka wygrała jednak kluczowe rozdanie, po którym złapała ponownie wiatr w żagle i pognała po zwycięstwo. Później nastał solidny występ przeciwko Viktoriji Golubic. Nie było jednak wątpliwości, że pierwszym poważniejszym testem będzie rywalizacja o awans do ćwierćfinału.
Dziś Polkę czekało starcie z turniejową "10" - Martą Kostiuk. Ukrainka od dłuższego czasu prezentuje bardzo wysoki poziom. Przekonała się o tym m.in. Raszynianka, podczas tegorocznego Roland Garros. W czwartej rundzie zawodniczka wschodnich sąsiadów pokonała Igę 7:5, 6:1. Podopieczna Sandry Zaniewskiej pokazała się z dobrej strony również podczas czwartkowego spotkania z Madison Keys. Obroniła 10/10 break pointów i triumfowała 6:3, 6:1. Zapowiadało się na wymagającą potyczkę dla Igi, która wiele powie o aktualnej dyspozycji sześciokrotnej mistrzyni imprez wielkoszlemowych.
WTA Toronto: Iga Świątek kontra Marta Kostiuk w czwartej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Kostiuk. Już na "dzień dobry" zobaczyliśmy break pointy dla Świątek po nieudanym zagraniu Ukrainki przy siatce. Nasza reprezentantka poszła za ciosem i po efektownym forhendzie, posłanym do samego narożnika kortu, wywalczyła przełamanie. Po zmianie stron Marta znalazła szybką odpowiedź. Agresywnie returnowała podania Polki i również zgarnęła "oczko" do 15. Festiwal breaków trwał. Przerwała go dopiero turniejowa "10", podczas piątego rozdania. Panie toczyły zaciętą walkę, była nawet piłka na 3:2 dla Igi. Ostatecznie jednak podopieczna Sandry Zaniewskiej jako pierwsza zachowała swój serwis.
Kostiuk czuła się niesamowicie pewnie na returnie, spychała Świątek do głębokiej defensywy. Polka nie mogła za bardzo znaleźć odpowiedzi. W efekcie doszło do kolejnego przełamania podania Raszynianki i zrobiło się 4:2 z perspektywy Marty. Po chwili nasza reprezentantka odrobiła stratę breaka, ale potem znów czuła ogromną presję. Po podwójnym błędzie serwisowym nastały trzy okazje z rzędu na 5:3 dla Ukrainki. Turniejowa "10" popisała się rewelacyjnym minięciem po przekątnej i dzięki temu Kostiuk mogła zamykać partię przy własnym podaniu.
Świątek nie dawała za wygraną i dość szybko wyszła na prowadzenie 40-0 w dziewiątym gemie. Później Kostiuk zgarnęła trzy akcje i zaczęła się walka na przewagi. Był jeszcze czwartym break point dla Igi, ale wówczas Polka wpakowała return w siatkę. Ostatecznie Marta domknęła sprawę, wykorzystując pierwszego seta. Końcowy wynik partii brzmiał 6:3 na korzyść Ukrainki. Kluczową rolę odegrać serwis - Raszynianka ani razu nie zdołała zachować własnego podania.
Drugą część potyczki otwierała Świątek. Z perspektywy naszej reprezentantki było jasne, że to niezwykle istotny moment. Znów zrobiło się niebezpiecznie, Kostiuk prowadziła 30-15. Później Iga zgarnęła jednak trzy punkty i po raz pierwszy w meczu utrzymała własne podanie. Po zmianie stron Raszynianka przełamała Martę i powiększyła przewagę. Ukrainka próbowała odpowiedzieć, miała w sumie dwa break pointy w trakcie trzeciego rozdania. Nasza reprezentantka za każdym razem wychodziła z opresji, a podopieczna Sandry Zaniewskiej okazywała coraz większą frustrację.
Przy równowadze szczęście uśmiechnęło się do Polki. Piłka po taśmie prześlizgnęła się na drugą stronę i zahaczyła o boczną linię. Chwilę później zrobiło się 3:0 z perspektywy ósmej rakiety świata. W dalszej fazie Świątek kontrolowała sytuację na korcie. W trakcie szóstego rozdania ponownie dobrała się do podania Kostiuk i przy stanie 5:1 mogła zamykać drugą odsłonę. Na koniec dostaliśmy bardzo wyrównanego gema. Marta posiadała łącznie trzy break pointy, ale to Iga po czwartym setbolu cieszyła się z triumfu 6:1 w drugiej części rywalizacji.
Świątek robiła wszystko, aby zachować momentum po swojej stronie. Doskonale otworzyła trzeciaj odsłonę, przełamują Kostiuk do zera. Po zmianie stron szybko zrobiło się 40-0 z perspektywy Polki. Marta goniła, wygrała kolejne dwie akcje, ale przy następnej zaliczyła drobną pomyłkę, po której Iga wyszła na 2:0. Nasza reprezentantka utrzymywała solidny poziom i w piątym gemie znów pojawiły się szanse na przełamanie. Po ostatniej z trzech szans Raszynianka objęła już prowadzenie 4:1.
Turniejowa "10" była coraz bardziej sfrustrowana sytuacją, jaka zaistniała na korcie. Próbowała się załapać na grę w trakcie szóstego rozdania. Prowadziła 30-15 na returnie, potem miała nawet break pointa. Mimo to po walce na przewagi nasza tenisistka powiększyła różnicę do czterech "oczek". Raszynianka utrzymała ją do końca, zapewniając sobie triumf 3:6, 6:1, 6:2. Na finiszu było jeszcze sporo emocji, bowiem Iga zamknęła potyczkę dopiero za szóstym meczbolem, broniąc po drodze jeszcze dwóch okazji na przełamanie. W ćwierćfinale WTA 1000 w Toronto 25-latka zmierzy się z triumfatorką starcia Jessica Pegula - Diana Sznajder.
Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek - Marta Kostiuk jest dostępny TUTAJ.


















