15-13 w tie-breaku trzeciego seta. Mieszkanka Warszawy kolejną rywalką Świątek
Zmagania na Caja Magica zaczęły się w poniedziałek, główna faza Mutua Madrid Open ruszyła we wtorek, ale na gwiazdy WTA trzeba poczekać do czwartku. To wtedy piąty w tym roku turniej rangi 1000 wywoła większe zainteresowanie. Choćby za sprawą meczów Aryny Sabalenki i Igi Świątek. Raszynianka dopiero dziś poznała swoją rywalkę. Mogła nią być albo tenisistka, która zamieniła Rosję na Australię, albo też Ukrainka mieszkająca w Warszawie i trenująca tam pod okiem Dawida Celta. Decydował dramatyczny tie-break trzeciego seta.

W poniedziałek swój mecz w pierwszej rundzie kwalifikacji Mutua Madrid Open przegrała Katarzyna Kawa, we wtorek jednak pierwszą rundę w głównej części pewnie przeszła Magda Linette. W środę miała, według wstępnych planów, wystąpić Magdalena Fręch, ale przez wycofanie Amandy Anisimovej Łodzianka ostatecznie znalazła się w innym miejscu w drabince, na dodatek - z rozstawieniem. A to oznaczy, że kortami na Caja Magica w warunkach meczowych zapozna się dopiero w piątek.
Wcześniej swoje spotkanie rozegra Iga Świątek - już w czwartek. Dziś rywalkę 24-letniej zawodniczki z Raszyna miało wyłonić spotkanie na korcie numer 3. Bardzo ciekawe z naszego punktu widzenia, bo rywalką Darii Kasatkiny była Ukrainka Daria Snigur. Kiedyś znana głównie z powodu zwycięskiego spotkania z Simoną Halep w US Open - to właśnie po nim Rumunka została złapana na dopingu, co spowodowało jej wielomiesięczne zawieszenie. I de facto koniec kariery, bo po powrocie była już cieniem dawnej liderki rankingu.
A Snigur mieszka obecnie w Warszawie, jej nieformalnym trenerem od kilkunastu miesięcy jest... Dawid Celt. I ich wspólna praca zaowocowała właśnie sporym sukcesem.
Mutua Madrid Open. Iga Świątek czekała na pierwszą rywalkę. Trzysetowa potyczka na korcie numer 3
Snigur jest na fali wznoszącej, zameldowała się w najlepszej setce na świecie, jako ostatnia wskoczyła do głównej drabinki French Open. W Madrycie musiała jednak zaczynać od kwalifikacji, w przeciwieństwie do wielu rozstawionych w nich zawodniczek - nie zawiodła.
A Kasatkinie może wkrótce grozić wypadnięcie z najlepszej setki, zwłaszcza, że w Paryżu będzie bronić punktów za czwartą rundę. Reprezentująca Australię niespełna 29-letnia zawodniczka miała też spore problemy zdrowotne, po rywalizacji w Dubaju na dwie miesiące zniknęła z kortów, to było zalecenie lekarza. Groziła jej znacznie dłuższa przerwa, w przypadku kontuzji.

Snigur nigdy ze Świątek nie grała w oficjalnym turnieju, nawet w zmaganiach juniorskich. Choć jest od Polki młodsza tylko o 10 miesięcy, a rok po niej wygrała juniorki Wimbledon i była wiceliderką rankingu ITF. Z Kasatkiną Iga mierzyła się już osiem razy, ma bilans 7:1, ale przegrała tylko ich pierwszą potyczkę, na trawie, pięć lat temu. Później bardzo obijała tę rywalkę. Aż w końcu dwa miesiące temu w Dosze Kasatkina przerwała tę serię Polki, 12 kolejnych wygranych setów. Triumfowała w pierwszej partii 7:5, dwie kolejne przegrała jednak wyraźnie.
Dziś mecz układał się początkowo dla niej dość dobrze, choć w trzecim gemie broniła pięciu break pointów. Wyszła z tego, za chwilę przełamała Snigur na 3:1. I stanęła, 23-latka wygrywała akcję za akcją. Reprezentantka Australii wpadła w dołek, z którego nie zdołała już wyjść. Pięć kolejnych gemów sprawiło, że po 32 minutach mieszkanka Warszawy miała seta w dorobku (6:3).
Tyle że w drugiej partii to Snigur była od początku w defensywie, przegrała dwa gemy. Zdołała wyrównać, miała szansę na 3:2, popełniła błąd. A gdy została przełamana, tym razem to jej gra się posypała. Efekt? Za moment Kasatkina miała już 5:2, teraz wszystko układało się po jej myśli. Pozostało domknąć tego seta i doprowadzić do "decidera". Serwowała, zrobiło się po chwili 0-40, Snigur nie zwalniała ręki. Wygrała tego gema, po kapitalnej akcji, w której wyszła z głębokiej defensywy, a na końcu zaatakowała forhendem wzdłuż linii. Wciąż możliwy był taki zwrot, jak w pierwszym secie.

Za chwilę Kasatkina miała trzy setbole na returnie, rywalka je obroniła. Niecelny atak Ukrainki dał jej czwartą szansę. I wtedy 24-letnia zawodniczka, trenująca często w Warszawie pod okiem Dawida Celta, popełniła błąd.
Obie musiały więc pozostać na korcie numer 3 na kolejnych kilkadziesiąt minut. Po to, by wyłonić kolejną rywalkę Igą Świątek.
Fakty raczej wskazywały na starszą z zawodniczek - Snigur grała jednak w poniedziałek i wtorek, mogła zacząć odczuwać trudy tych spotkań. Tyle że to ona szybko przełamała "Daszę", odskoczyła na 2:0, później 3:1. Kasatkina zdołała jednak te straty odrobić, zmuszała rywalkę do biegania.
Scenariusz tego meczu był szalony, obie bombardowały się akcjami zza końcowej linii. Decydowały pojedyncze zagrania. To Snigur zdołała wywalczyć breaka na 5:4, serwowała po awans. Przy stanie 30-30 Kasatkina trafiła returnem po drugim podaniu, za chwilę Ukrainka nie przeniosła piłki nad siatką. Zmarnowała wielką okazję, był remis 5:5.
A później Kasatkina miała piłkę meczową przy prowadzeniu 6:5 - i po podwójnym błędzie serwisowym rywalki. Snigur starała się niczego nie zepsuć, grała bezpiecznie przez środek. I zdołała jednak doprowadzić do tie-breaka.
Obie były nerwowe, serwis "nie siedział". Snigur prowadziła 6-4, miała setbola i serwis. Przegrała akcję, został drugi - na returnie. I... zrobiło się 6-6. Później to Kasatkina wygrywała 7-6, a Snigur, przy meczbolu, trafiła w... zewnętrzną część linii. A sama, mając trzecią piłkę meczową, popełniła podwójny błąd.
Dopiero jedenasta piłka meczowa, patrząc na obie strony, została wykorzystana. To reprezentantka Ukrainy triumfowała 3:6, 6:3, 7:6 (13).
I to ona w czwartek zagra z Polką.














