0:6, 0:6 w finale Igi Świątek, powtórki już nie było. A teraz taki komunikat WTA
Iga Świątek w lipcu sięgnęła po triumf w wielkoszlemowym Wimbledonie, po raz pierwszy w karierze wygrywając ten prestiżowy turniej. Polka świetnie radziła sobie na londyńskich kortach, w finale wręcz zdeklasowała Amandę Anisimovą, nie pozwalając jej na ugranie choćby gema (0:6, 0:6). Teraz do tego faktu z okazji wręczenia Anisimovej prestiżowego wyróżnienia wróciła WTA, analizując to, co działo się później z rywalką wiceliderki rankingu. Przekaz jest jasny - 24-latka szybko potwierdziła, że dysponuje olbrzymim potencjałem.

W ostatnich dniach znowu głośno stało się o najlepszych tenisistkach świata, a to za sprawą nagród przyznawanych przez WTA. Tytuł Zawodniczki Roku powędrował do Aryny Sabalenki, na którą wskazała zdecydowana większość przedstawicieli mediów. Internauci z kolei wskazali w głosowaniu na Qinwen Zheng, która otrzymała wyróżnienie dla ulubionej tenisistki fanów.
Na tym nie koniec, bo wyróżniono też Amandę Anisimovą za postęp, jaki wykonała w ostatnim sezonie. Amerykanka pokonała inne nominowane: Clarę Tauson, Lindę Noskovą, Jekaterinę Aleksandrową oraz Mirrę Andriejewą. Wyróżnienie dla 24-latki nie dziwi, ta bowiem w lutym wygrała pierwszy turniej WTA 1000 w karierze (w Dosze), dotarła do finałów Wimbledonu i US Open, a w październiku triumfowała w kolejnym tysięczniku, tym razem w Pekinie.
To właśnie drodze Anisimovej postanowiła przyjrzeć się WTA, publikując już po ogłoszeniu nagrody dla Amerykanki analizę poświęconą ostatnim miesiącom w jej wykonaniu. "Jak umysł, ciało i czas połączyły się, aby zapewnić sukces Amandzie Anisivowej w 2025 roku" - brzmi tytuł artykułu.
W tekście przypomniano, że Anisimova w przeszłości (w maju 2023 roku) zawiesiła karierę na osiem miesięcy. Gdy wróciła na kort, musiała rozpocząć mozolne przygotowania nad tym, by fizycznie sprostać wyzwaniom czekającym ją w kolejnych miesiącach. To przyniosło efekt - 24-latka 2024 rok kończyła jako 36. zawodniczka rankingu WTA, a w kolejnym sezonie osiągnęła dwa wielkoszlemowe finały i wspięła się na czwarte miejsce w światowym zestawieniu.
Amanda Anisimova wyróżniona przez WTA. Oto uzasadnienie wyboru
W rezultacie 24-letnia Amerykanka została uznana przez WTA za zawodniczkę, która w 2025 roku poczyniła największe postępy.
Wielki skok w tej podróży nastąpił w niecałe dwa miesiące. Po emocjonującym zwycięstwie 6:4, 4:6, 6:4 nad numerem jeden na świecie Aryną Sabalenką w półfinale Wimbledonu Anisimova poniosła druzgocącą porażkę 0:6, 0:6 z Iga Świątek w finale
To właśnie wątkowi rywalizacji z Polką WTA poświęca wiele uwagi. W tekście przypomniano, że Świątek i Anisimova ponownie spotkały się na korcie w ćwierćfinale US Open - przed tym meczem Amerykanka w hotelu obejrzała powtórkę finału Wimbledonu. I najwyraźniej wyciągnęła wnioski, bo wygrała pewnie 6:4, 6:3.
Anisimova potwierdziła tym samym, że trudno spodziewać się powtórki bolesnej porażki 0:6, 0:6 ze Świątek - nie dość, że wygrała z nią w US Open, to poszła też za ciosem w WTA Finals Rijadzie. Tam wprawdzie pierwszy set padł łupem tenisistki z Raszyna, ale w dwóch kolejnych to jej rywalka była górą.
Przekaz WTA jest jasny - Anisimova szybko potwierdziła swój potencjał, który niebawem może dać jej pierwszy w karierze wielkoszlemowy triumf.
"Anisimova skończy 25 lat dopiero w sierpniu przyszłego roku. Warto zauważyć, że Sabalenka zdobyła swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy w singlu dopiero w wieku 24 lat - a teraz wygrała cztery z 11 ostatnich turniejów wielkoszlemowych, w których grała, i dotarła do 10 półfinałów" - czytamy.















