Reklama

Reklama

Polska – Ukraina 7-3. Kapica zdobył pięć bramek, a mógł nie jechać na hokejowe MŚ

Niewiele brakowało, a zdobywca pięciu bramek dla hokejowej reprezentacji Polski - Damian Kapica w ogóle nie pojechałby na MŚ Dywizji IB do Tallina, na których Polacy walczą o powrót na zaplecze elity światowej. Jego klub Comarch Cracovia zabraniała mu skorzystania z klubowego sprzętu. Zgodziła się dopiero po interwencji selekcjonera Tomka Valtonena.

W meczu z Ukrainą Kapica grał jak w transie. Niemal co strzał, to gol! Pięciu goli w jednym meczu i to nie z autsajderem, tylko poważnym rywalem, jakim wciąż jest Ukraina, nie strzelił żaden polski hokeista. Zdarzały się niemałe zdobycze bramkowe, jak ta świetnego napastnika ŁKS-u Jana Stopczyka na MŚ gr. B 1987 r. w Canazei. Stopczyk zdobył cztery bramki, ale w meczu ze słabeuszem - Chinami, którego wówczas ograliśmy 14-0.

Udział Kapicy w MŚ w Tallinie nie był pewny. Jego klub Comarch Cracovia nie pozwoli zarówno jemu, jak i pozostałym powołanym zabrać spodni, łyżew i ochraniaczy. "Pasy" uznały, że na MŚ ten sprzęt powinien zafundować hokeistom PZHL. Ostatecznie Cracovia zgodziła się pożyczyć hokeistom sprzęt, po interwencji trenera kadry Tomka Valtonena.

Reklama

Problem ze sprzętem przed MŚ Dywizji IB w Tallinnie dotyczył nie tylko Kapicy, ale też Adama Domogały, którzy ostatecznie pojechali na turniej w klubowym sprzęcie. Przez nieporozumienia na tle łyżew na linii Cracovia - PZHL kadry nie wzmocnił zresztą kapitan krakowian - Maciej Kruczek.

- Byłem w szoku, gdy ujrzałem coś, czego już chyba nigdy w życiu nie zobaczę. Planuje treningi, rozwój zawodników, a tymczasem trzech zawodników z wydawałoby się zamożnego klubu przyjeżdża na zgrupowanie bez sprzętu. Jaka jest przyszłość polskiego hokeja, jeśli klub karze swoich zawodników za przyjazd na kadrę i zabiera im łyżwy oraz ochraniacze? Jak iść do przodu? - dziwił się selekcjoner Tomek Valtonen, cytowany przez Hokej.net.

Valtonen urodził się i pierwsze lata spędził w Polsce, ale hokeja nauczył się w Finlandii. Przyzwyczajony jest do nieco innych standardów.

- Fińskie kluby płacą bonusy zawodnikom za to, że grają w kadrze. Dlaczego? Bo są z tego faktu dumne. Ba, pytałem nawet wielu bardziej doświadczonych trenerów, czy pamiętają podobną sytuację. Żaden nie był sobie w stanie czegoś podobnego przypomnieć. Reprezentacja powinna zapewnić zawodnikom kije - dodał 38-letni Fin.

Selekcjoner reprezentacji przyznał, że był załamany tą sytuacją. 

- Zrozumiałbym, gdyby klub był bardzo biedny. Gdyby mnie tak potraktowano, nigdy był w takim klubie nie zagrał. Wysłałem nawet SMS-a do działaczy Cracovii, żeby powiedzieli mi, ile ten sprzęt kosztuje. Zapłaciłbym za niego z własnej kieszeni, ale nie otrzymałem odpowiedzi zwrotnej - tłumaczył Valtonen. 

- To nieprawda, że zawodnicy Cracovii nie dostali klubowego sprzętu na zgrupowanie reprezentacji. Nieprawdziwe są też słowa trenera Valtonena o tym, że nie reagowaliśmy na jego kontakt - powiedział nam rzecznik Cracovii Przemysław Staniek.

Cracovia opublikowała dowód z komunikacji z trenerem Valtonenem, który faktycznie zaproponował, że zapłaci za wypożyczenie sprzętu. "Kapica chce spodnie, Domogała łyżwy. Mogą sobie wziąć" - odpisał mu pracownik Comarch Cracovii.

"Ok, dziękuję. Życzę udanego lata" - odpisał Valtonen. 

Krakowianie podkreślają też, że w momencie zakończenia sezonu Adamowi Domogale, Damianowi Kapicy i Pawłowi Zygmuntowi (był też powołany na zgrupowanie, ale jako ostatni wypadł z kadry przed MŚ - przyp. red.) skończyły się kontrakty. 

- Po zakończeniu fazy play off wspomniani zawodnicy - zgodnie z umowami - zdali sprzęt. To, że użyczamy im go na zgrupowania reprezentacji jest naszą dobrą wolą. Wiemy, że na całym świecie to reprezentacje kupują sprzęt swoim zawodnikom albo hokejowa centrala w jakiś sposób rozlicza się z klubami. W Polsce takie zasady jednak nie obowiązują - podkreśliło szefostwo "Pasów".

Koniec końców Kapica z Domogałą pojechali na MŚ i całe szczęście. Można się spierać o kształt polskiego hokeja, ale gdy reprezentacja Polski rozgrywa imprezę roku, jaką są MŚ, waśnie powinny zejść na bok, tak jak stało się tym razem.


Trener Valtonen po wygranej z Ukrainą był dumny z występu nie tyko Damiana, ale i z całego zespołu.

- Zwłaszcza te pierwsze bramki strzelone przez Kapicę miały duże znaczenie. Najlepszą sprawą w meczu z Ukrainą była skuteczność. Szanse, które mieliśmy wykorzystaliśmy. Brylował w tym Damian, gramy jednak całą drużyną i to z jej występu jestem najbardziej zadowolony. Kapica był dobry i efektywny - chwalił Kapicę Valtonen w rozmowie z Anną Kozińską z TVP Sport.

- Wbrew temu, na co wskazuje wynik, w meczu z Ukrainą straciliśmy sporo sił, ale wtorek mamy wolny od meczów, więc postaramy się znaleźć nową energię - zapewnia selekcjoner.

Valtonen był oszczędny w słowach.

- Każdy mecz jest ważny i trudny. Zdobyliśmy o kilka bramek więcej niż Ukraina, jest OK - nie popadał w zachwyt.

W środę, o godz. 19 "Biało-Czerwoni" zmierzą się z niepokonaną dotąd Rumunią.

- Mecz Rumunii z Japonią (3-2) oglądaliśmy uważnie. Grała dobrze w obronie, konsekwentnie. To jest turniej, z meczu na mecz musimy grać coraz lepiej - mobilizował zespół Valtonen.

MiBi

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne