Reklama

Reklama

Pokonaliśmy Italię, ale stąpajmy twardo po ziemi

​W miniony weekend hokejowa reprezentacja Polski pokonała w Mediolanie Włochów 4-1 i 3-1 w dwumeczu. To wynik cenny, zważywszy na fakt, że Włosi będą jednym z naszych najgroźniejszych rywali na kwietniowych MŚ Dywizji IA w Kraków Arenie.

Włosi są spadkowiczami z elity, więc będą jednym z faworytów - obok Kazachstanu - do wygrania czempionatu w Krakowie. Dlatego pokonanie ich na własnych śmieciach, grając w odmłodzonym składzie, jest wartościowe i dodaje otuchy przed MŚ.

Reklama

Pamiętajmy jednak o tym, że Włosi byli w składzie szczątkowym. Spośród uczestników ostatnich MŚ elity wystawili tylko rezerwowego na czempionacie w Mińsku bramkarza Caffiego, podstawowego obrońcę Armina Hofera i wicekapitana Christiana Borgatello. Jedynym napastnikiem, jaki grał w elicie i wystąpił też przeciw Polsce był Giulio Scandella.

Poza tym grali rezerwowi, bądź tacy, na których stawia nowy trener Italii - Ivano Zanatta. Po MŚ w Mińsku Amerykanin Tom Pokel został zwolniony.

Trudna jednak sądzić, by Zanatta całkiem zrezygnował z naturalizowanych Kanadyjczyków: Vincenta Rocco, Briana Ihnacaka, Patricka Bona, Trevora Johnsona, Davide Nicolettego, Thomasa Larkina, Daniela Tudina, którzy bronili barw Italii na ostatnich MŚ.

Z pewnością na MŚ do Krakowa przywiezie także silnego napastnika szwajcarskiego Lugano Diego Kostnera, podczas gdy przeciwko Orłom w piątek i w sobotę wystąpił tylko o dwa lata starszy, ale hokejowo słabszy Simon.

Owszem, ekipa Jacka Płachty również była w składzie nieoptymalnym. Bez liderów ataku (Leszek Laszkiewicz i Krzysztof Zapała) i obrony (Paweł Dronia). Ale tak jak nam brakowało czterech-pięciu dobrych graczy, tak Italia trzymała w zanadrzu 14-15 i do Krakowa w kwietniu z pewnością ich przywiezie.

Dlatego cieszmy się z wygranej, ale dalej pracujmy skromnie i po cichu, byśmy na MŚ u siebie nie przeżyli rozczarowania.

Mnie najbardziej raduje fakt, że w powodzi marnej klasy obcokrajowców na wyprawie do Mediolanu wypłynął wychowanek KTH Krynica - Bartłomiej Pociecha. W rodzinnym mieście 22-latek nie doczekał zawodowego hokeja, ale szlifował talent w SMS-ie Sosnowice, a przede wszystkim w Vitkovicach Ostrawa, KH Sanok, by osiąść w GKS-ie Tychy. Teraz strzelając dwa gole i przy trzecim asystując, został najlepszym graczem sobotniej konfrontacji. Niech to będzie kolejna zachęta dla polskich klubów, by stawiali na polską młodzież, bo tylko z niej reprezentacja może mieć korzyść! 

Dowiedz się więcej na temat: hokejowa reprezentacja | Hokejowe MŚ w Krakowie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje