Reklama

Reklama

MŚ w Polsce: Tylko z finansowym wsparciem Krakowa

Ponad tydzień temu polski hokej dostał organizację MŚ Dywizji IA. Czy nasza federacja podoła organizacyjnie temu zadaniu?

Ponad tydzień temu polski hokej dostał organizację MŚ Dywizji IA. Czy nasza federacja podoła organizacyjnie temu zadaniu?

- Nie wyobrażam sobie innego rozwiązania, niż to, w którym miasto Kraków jest współorganizatorem MŚ Dywizji IA i partycypuje w kosztach ich organizacji, tak jak partycypowało w kosztach siatkarskich MŚ - powiedział nam prezes PZHL-u Dawid Chwałka, który po przyznaniu nam czempionatu ma pełne ręce roboty.

Osiem dni temu światowe władze hokeja - IIHF zdecydowały, że w przyszłym roku właśnie pod Wawelem toczyć się będzie walka o awans do światowej elity, a wezmą w niej udział m.in. "Biało-czerwoni".

Zorganizowanie MŚ Dywizji IA w uroczej i wielkiej Kraków Arenie będzie wymagało wiele wysiłku, a na razie miasto Kraków jest dosyć sztywne co do warunków udostępnienia hali - 100 tys. zł za dzień. Prezesa Chwałki ta kwota nie przeraża, gdyż liczy na wsparcie krakowskiego samorządu.

Reklama

- Widziałem wypowiedź prezydenta Krakowa pana Jacka Majchrowskiego - "współorganizujemy te mistrzostwa" i ja się tego trzymam. Wybieram się na spotkanie z Agencją Rozwoju Miasta i Zarządem Infrastruktury Sportowej, by na nim ustalić szczegóły, z którymi udam się do prezydenta Majchrowskiego na finalne rozmowy - powiedział prezes Chwałka w rozmowie z Interią.

Jakby kłopotów było mało, trzy dni temu PZHL przegrał w sądzie sprawę z Cracovią o wypłatę zaległych premii za Puchar Polski, w kwocie 40 tys. zł, z rygorem natychmiastowej wypłaty.

- Jestem dobrej myśli, sądzę, że z Cracovią porozumiemy się i sprawę uda się uregulować bezgotówkowo. Nie sądzę, abyśmy musieli wkraczać na drogę cywilną - powiedział prezes PZHL-u.

Prezes Chwałka podkreśla, że udaje mu się nawiązywać porozumienie nie tylko z krakowianami, ale też z pozostałymi klubami. Powodów do zmartwień dostarcza tylko HC GKS Katowice, który przed ruszającym dziś sezonem nie rozegrał ani jednego sparingu, to zespół prawie nie trenował, ma kadłubowy skład i gigantyczne kłopoty finansowe.

Okazuje się, że formalnie klub z Katowic jest czysty, bo płatności wynikające z umów zawodników z klubem regulował. Nieczysty chwyt polegał jednak na tym, że większość wynagrodzeń hokeiści GKS-u mieli dostawać w ramach umowy z prywatnym sponsorem, a w zdecydowanej większości tych pieniędzy nie widzieli. Wbrew temu katowiczanie dostali licencję, choć tak naprawdę są bankrutem.

- Sytuacja GKS-u Katowice mnie niepokoi, zamierzam się uważnie przyjrzeć temu klubowi i wyciągnąć wnioski, by udoskonalić proces licencyjny. Taki dualizm kontraktowy nie powinien być dopuszczalny - podkreśla prezes Chwałka.

Przez - jak się okazuje - dziurawy proces licencyjny katowiczanie mają miejsce w ekstraklasie, a przez stosunkowo niewielkie zaległości, zresztą już uregulowane, KTH Krynica dostała licencję tylko na I ligę. Klub prezesa Kaszowskiego wpłacił już nawet 85 tys. zł do kasy PZHL-u, choć wstępnie nie poczuwał się do potrzeby ich zapłacenia.

- Nie wykluczam, że kryniczanie jeszcze w tym sezonie dołączą do ekstraklasy, choć zmiana terminarza początkowych kolejek nie wchodzi w rachubę. Za KTH przemawia postawa burmistrza Krynicy, który jest bardzo przychylny hokejowi - chwali Dawid Chwałka.

Prezes ma świadomość, że lepiej by się stało, gdyby liga ruszyła w pierwszej dekadzie września, ale nie udało się tego wykonać. Sezon startuje dopiero dzisiaj.

- Nie chcieliśmy startować w siedmiozespołowym składzie, trwał proces licencyjny, a poza tym kluby musiały załatwić sobie zezwolenia na imprezy masowe. Mamy wreszcie dziesięciozespołową ligę, ona powinna podnieść potencjał naszego hokeja. Jestem optymistą przed tym sezonem - nie kryje Dawid Chwałka.

Autor: Michał Białoński


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL