Reklama

Reklama

MŚ w hokeju. Gabriel Samolej: Ostatni mecz powinien zakończyć się pełnym sukcesem

Gabriel Samolej, były bramkarz m.in. nowotarskiego Podhala i reprezentacji Polski, trzykrotny olimpijczyk, nie wyobraża sobie przegranej polskiej reprezentacji w piątkowym meczu z Japonią. "I to za trzy punkty" - podkreślił.

Samolej podkreślił, że po wygranych meczach ze Słowenią (4-1) i Austrią (1-0) nie wyobraża sobie innego wyniku, niż zwycięstwo i to za trzy punkty.

"To były naprawdę świetne spotkania w wykonaniu naszych hokeistów. Wielkie brawa należą się nie tylko im, ale i trenerowi Jackowi Płachcie, który potrafił tak zmobilizować drużynę, że ta podniosła się z kolan i pokonała faworytów turnieju. Tym bardziej uważam, że ten ostatni mecz powinien zakończyć się pełnym sukcesem w regulaminowym czasie" - powiedział Samolej.

Według niego Polacy nie będą mieli jednak łatwego zadania.

Reklama

"Chociażby dlatego, że my w dalszym ciągu walczymy, chociaż szanse są nikłe i całkowicie już od nas niezależne, o wejście do hokejowej elity. Japończycy natomiast wiedząc, że po tych mistrzostwach spadają do Dywizji 1B zagrają na totalnym luzie" - dodał.

"Biało-czerwoni" przegrywając wcześniej z Włochami (1-3) i Koreą Południową (1-4) zawiedli jednak oczekiwania trzykrotnego olimpijczyka.

"Liczyłem, że w tych meczach zdobędziemy chociaż trzy punkty dające nam realne szanse na wyjście z tzw. zaplecza elity. Teraz musimy wygrać z Japonią i liczyć na odpowiednie wyniki pozostałych piątkowych spotkań, no i na to, żeby z MŚ z udziałem najlepszych "16" nie spadły Niemcy i Francja. Szkoda, że nie udało się nam załatwić awansu w walce bezpośredniej, bo teraz pozostaje nerwowe oczekiwanie na to, czy wszystkie te czynniki ułożą się po naszej myśli" - podsumował Samolej.

Do Dywizji 1B spadnie Japonia. Pierwsza drużyna awansuje na pewno do elity, zespół z miejsca drugiego będzie czekał na rozstrzygnięcia w majowych MŚ elity. Jeśli w tych zawodach współgospodarze kolejnego turnieju Francja i Niemcy zajmą dwa ostatnie miejsca, wtedy spadnie tylko jedna drużyna, która zostanie zastąpiona przez zwycięzcę katowickiego turnieju. W przeciwnym razie spadną i awansują dwie ekipy.

Aby zająć drugie miejsce Polska musi wygrać w regulaminowym czasie z Japonią oraz liczyć na korzystne rozstrzygnięcia we wcześniejszych meczach ostatniej serii, które też odbędą się w piątek. Po pierwsze Włochy muszą pokonać Koreę Południową. Jeśli zrobią to za trzy punkty, to następnie biało-czerwoni będą ściskać kciuki za Austriaków, aby w regulaminowym czasie wygrali ze Słoweńcami. Natomiast jeśli hokeiści z Półwyspu Apenińskiego do zwycięstwa będą potrzebowali dogrywki lub rzutów karnych, wtedy korzystna dla Polaków będzie jakakolwiek wygrana Słoweńców.




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje