Reklama

Reklama

Maciej Turnowiecki, członek zarządu PZHL-u: Nie trzeba być Einsteinem

Czy jest znany dokładny poziom zadłużenie PZHL? Jaki jest pomysł na wyjście z niego? Pozyskanie spółki skarbu państwa jako sponsora?

Reklama

- Wynik jest jak w hokeju, dwucyfrowy, ale kilkunastomilionowy. Wszyscy wiemy to przynajmniej od dwóch lat, podobnie zresztą jak i to, że za wiedzą i aprobatą Ministerstwa Sportu, wprowadzony został program, którego celem jest oddłużenie i uzdrowienie sytuacji. I tyle w tej kwestii. Szczegóły raportów finansowych najpierw poznają właściwe organy nadzorcze i kontrolne oraz delegaci na zjazd. Wówczas przekazana zostanie informacja do mediów.

Może sposobem na wyjście z finansowego impasu jest pozyskanie sponsora strategicznego dla związku? To samo tyczy się ligi.  Siatkówka ma Plusa, piłka ręczna - PGNiG itd.

- Pozyskanie sponsora dla związku czy rozgrywek ligowych zazwyczaj następuje po jakimś spektakularnym sukcesie kadry, czy drużyn występujących w lidze. PGNiG w ręcznej zafunkcjonowało w momencie sukcesów siódemki Bogdana Wenty, Plus w siatkówce wspiera ligę gdzie grają dwukrotni mistrzowie świata. Osiągnięcia wierzę jeszcze przed polskim hokejem. Najlepiej oczywiście z biedy wyskoczyć niż wypełznąć. W sporcie jednak cierpliwość i konsekwencja. Dlatego krok po kroku trzeba wychodzić z kryzysu. Oczywiście nie wiemy co nas czeka w związku z pandemią, o tym dopiero przekonamy się w najbliższych miesiącach.

Jak oceniasz poziom ligi? Czy otwarcie na obcokrajowców wyszło jej na plus? 

- Za nami pierwszy sezon w takiej formule, ale wiele wskazuje na to, że zniesienie limitu pomogło polskiemu hokejowi. Poziom rozgrywek w porównaniu z poprzednim sezonem wyraźnie poszedł do góry. Przyszło kilku fajnych obcokrajowców, którzy stworzyli konkurencję dla Polaków. Do tego w lidze każdy mógł wygrać z każdym i nie było łatwych meczów, a to z kolei przyczyniło się do takiego wyniku reprezentacji. Polska awansowała dalej w prekwalifikacjach olimpijskich wygrywając z wyżej notowanym Kazachstanem. Jak we wszystkim jednak, to także i tutaj, trzeba zachować równowagę. Co za tym idzie należy systematycznie wprowadzać do gry młodych Polaków, swoich wychowanków. Ogrywając się wśród lepszych zawodników, przyniosą w przyszłości dużo pożytku polskiemu hokejowi. Dobrym przykładem tutaj jest Gdańsk, gdzie uzdolnieni wychowankowie Stoczniowca, medaliści MPJ, grali w Lotosie.

Rozmawiał Maciej Słomiński

Dowiedz się więcej na temat: pzhl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje