Reklama

Reklama

Maciej Turnowiecki, członek zarządu PZHL-u: Nie trzeba być Einsteinem

Nowy członek zarządu Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, Maciej Turnowiecki, mimo problemów finansowych, pozytywnie patrzy w przyszłość.

Maciej Słomiński, Interia: Czy to pierwszy raz gdy człowiek z Gdańska został wybrany do zarządu PZHL-u? Nie da się ukryć środek ciężkości jest wyraźnie na południu kraju.

Maciej Turnowiecki, członek zarządu Polskiego Związku Hokeja na Lodzie: - Nie, prezes GKS-u Stoczniowca Marek Kostecki od 2000 do 2002 roku i od 2004 do 2008 roku pełnił funkcję wiceprezesa Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. Wedle przedstawionej w pytaniu koncepcji zarząd PZHL-u miałby zatem składać się tylko z ludzi z południa kraju? Proszę zobaczyć jak jest w piłce - Piast Gliwice mistrzem, Legia Warszawa wicemistrzem, Lechia Gdańsk brązowy medal, a prezes PZPN-u rodem jest z miasta Bydgoszczy.

Reklama

Na ile realny był udział polskiej drużyny i to z Gdańska właśnie w lidze KHL? I czemu to nie doszło do skutku?

- Rosjanie mają na to swoje określenie: lubov (любовь). W Polsce ostatecznie zabrakło właśnie lubov, czyli miłości lub jak kto woli sympatii do projektu. Wpływ na rozwój wypadków miała szeroko pojęta geopolityka. Mogło kogoś uwierać, że jednym z naszych sponsorów ma być rosyjski gigant, koncern Gazprom. Widzieliśmy już terminarz spotkań z udziałem naszej drużyny, więc oceńcie sami, czy było to realne. Potoczyło się, jak się potoczyło, nie ma co rozpamiętywać.

Co cię skłoniło do wejścia do zarządu organizacji, która ma kiepską prasę?

- Kiepską prasę miał jeszcze nie tak dawno Polski Związek Piłki Nożnej, także Polski Związek Piłki Siatkowej po aresztowaniu prezesa, czy Związek Piłki Ręcznej w Polsce, gdy jego reprezentacje przegrywały wszystko, co było do przegrania. No cóż, naszych rodaków bardziej kręcą informacje negatywne, dlatego wali się we wszystko jak w bęben. Dla mnie pozytywne myślenie, w przeciwieństwie do grzebania się w trupach, ma kolosalną przyszłość.  

Mistrzostwa świata Dywizji IB miały się zakończyć dosłownie wczoraj w Katowicach - jaki jest plan B na ten turniej? Słyszałem o Gdańsku i Sanoku. 

- Nie jestem tutaj od gdybania, spekulacji czy dzielenia skóry na niedźwiedziu. Zapadną decyzje, to zarząd nie będzie z tego robić tajemnicy, tylko za pośrednictwem mediów poinformuje opinie publiczną. Na razie swoją uwagę skupiam na EIHC, które już za kilka miesięcy ma odbyć się w Gdańsku, w hali Olivia.

Czy Dywizja IB, czyli trzeci poziom światowy, jest naturalny dla naszego hokeja, czy mierzymy wyżej?

- Nie trzeba być Einsteinem, żeby wiedzieć, że to dla nas żaden szczyt marzeń. Jeszcze kilka lat temu w Katowicach, czy Krakowie walczyliśmy o udział w światowej elicie. W jednym i drugim przypadku brakło bodajże jednego zwycięstwa do awansu. Także odpowiedź nasuwa się sama.

Czy jest znany dokładny poziom zadłużenie PZHL? Jaki jest pomysł na wyjście z niego? Pozyskanie spółki skarbu państwa jako sponsora?

- Wynik jest jak w hokeju, dwucyfrowy, ale kilkunastomilionowy. Wszyscy wiemy to przynajmniej od dwóch lat, podobnie zresztą jak i to, że za wiedzą i aprobatą Ministerstwa Sportu, wprowadzony został program, którego celem jest oddłużenie i uzdrowienie sytuacji. I tyle w tej kwestii. Szczegóły raportów finansowych najpierw poznają właściwe organy nadzorcze i kontrolne oraz delegaci na zjazd. Wówczas przekazana zostanie informacja do mediów.

Może sposobem na wyjście z finansowego impasu jest pozyskanie sponsora strategicznego dla związku? To samo tyczy się ligi.  Siatkówka ma Plusa, piłka ręczna - PGNiG itd.

- Pozyskanie sponsora dla związku czy rozgrywek ligowych zazwyczaj następuje po jakimś spektakularnym sukcesie kadry, czy drużyn występujących w lidze. PGNiG w ręcznej zafunkcjonowało w momencie sukcesów siódemki Bogdana Wenty, Plus w siatkówce wspiera ligę gdzie grają dwukrotni mistrzowie świata. Osiągnięcia wierzę jeszcze przed polskim hokejem. Najlepiej oczywiście z biedy wyskoczyć niż wypełznąć. W sporcie jednak cierpliwość i konsekwencja. Dlatego krok po kroku trzeba wychodzić z kryzysu. Oczywiście nie wiemy co nas czeka w związku z pandemią, o tym dopiero przekonamy się w najbliższych miesiącach.

Jak oceniasz poziom ligi? Czy otwarcie na obcokrajowców wyszło jej na plus? 

- Za nami pierwszy sezon w takiej formule, ale wiele wskazuje na to, że zniesienie limitu pomogło polskiemu hokejowi. Poziom rozgrywek w porównaniu z poprzednim sezonem wyraźnie poszedł do góry. Przyszło kilku fajnych obcokrajowców, którzy stworzyli konkurencję dla Polaków. Do tego w lidze każdy mógł wygrać z każdym i nie było łatwych meczów, a to z kolei przyczyniło się do takiego wyniku reprezentacji. Polska awansowała dalej w prekwalifikacjach olimpijskich wygrywając z wyżej notowanym Kazachstanem. Jak we wszystkim jednak, to także i tutaj, trzeba zachować równowagę. Co za tym idzie należy systematycznie wprowadzać do gry młodych Polaków, swoich wychowanków. Ogrywając się wśród lepszych zawodników, przyniosą w przyszłości dużo pożytku polskiemu hokejowi. Dobrym przykładem tutaj jest Gdańsk, gdzie uzdolnieni wychowankowie Stoczniowca, medaliści MPJ, grali w Lotosie.

Rozmawiał Maciej Słomiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje