Reklama

Reklama

Laszkiewicz: Przez ten bałagan możemy potracić sponsorów

- Słowacy na pewno nas nie zlekceważą. Z doświadczenia wiem, że nawet reprezentacją Polski ciężko nam pokonać zespoły z ekstraklasy Czech, czy Słowacji. W najlepszych ligach tych krajów nie ma słabych drużyn. Postaramy się wygrać Tatrzański Puchar, ale nie będzie łatwo - powiedział nam Leszek Laszkiewicz - najbardziej doświadczony napastnik hokejowej reprezentacji Polski przed rozpoczynającym się dzisiaj w Popradzie 66. Turnieju o Tatrzański Puchar.

Na Tatrzańskim Pucharze hokejowa reprezentacja Polski zmierzy się kolejno z HK Poprad (czwartek, godz. 18), HC Koszyce (piątek, godz. 15) i z Graz 99ers (sobota, godz. 15). Mecze będzie można obejrzeć na Małopolskatv.pl.

Reklama

INTERIA.PL: W sierpniu ciężko pewnie o dobrą formę na lodzie. W jakim nastawieniu jedziecie na Słowację?

Leszek Laszkiewicz, napastnik reprezentacji Polski i KTH 1928 Krynica: Jesteśmy gotowi na ciężką walkę. Do Popradu jedziemy jako reprezentacja Polski, ligowe zespoły ze Słowacji i Austrii na pewno nas nie zlekceważą. Graliśmy już podobne turnieje, wiemy jaki poziom jest na Słowacji.

Smutno to trochę brzmi. Były czasy, gdy remisowaliśmy z pierwszą reprezentacją Słowacji, a teraz musimy się obawiać ich zespołów klubowych?

- Niestety, taka jest rzeczywistość, wiemy jaki jest nasz poziom. Będziemy walczyć najlepiej jak potrafimy, ale w moim odczuciu, nie jesteśmy faworytami. Technika, jazda na łyżwach - to wszystko u Słowaków wygląda naprawdę dobrze. W ostatnich latach z ekipami z ekstraklasy Słowacji i Czech najczęściej przegrywamy.

Może naszym atutem będzie to, że większość kadrowiczów trenuje na co dzień w jednym klubie - KTH 1928 Krynica, więc mogliście się lepiej zgrać?

- Liczę na to, że przyniosą efekty naprawdę ciężkie treningi, najcięższe, jakie przechodził każdy z nas. Przy trenerze Zacharkinie nikt się nie oszczędza, on również. Wykonaliśmy potężną pracę i ona z pewnością przyniesie efekty w trakcie sezonu.

Sezonu, który nie wiadomo kiedy się zacznie. Trwa przepychanka między częścią klubów a PZHL-em, na trzy tygodnie przed sezonem nie wiadomo, kiedy rozpocznie się pierwsza kolejka i kto w lidze zagra.

- Wszystkich nas martwi to zamieszanie, ale jesteśmy optymistami i liczymy na to, że te wszystkie problemy zostaną rozwiązane na czas. Polskiego hokeja nie stać na to, aby na własne życzenie urządzić sobie poślizg ze startem rozgrywek. Jeszcze takich zawirowań nie było, wierzymy, że one szybko miną, gdyż w przeciwnym razie wyjdą na szkodę polskiemu hokejowi. Trzeba pamiętać o tym, że taki bałagan może odstraszyć ewentualnych sponsorów.

- Prawda jest taka, że w tych sporach my jesteśmy bezsilni, one są poza nami. My możemy tylko jak najlepiej wykonywać swoją pracę na treningach i właśnie to robimy.

Po odejściu z Cracovii wydawało się, że klub oparty na reprezentantach Polski z panem na czele, zostanie ulokowany w Sosnowcu. Tymczasem ostatecznie przeniesiono was do Krynicy. Jak znieśliście tę woltę? Na dodatek na razie nie ma gwarancji, że KTH 1928 przetrwa sezon, sponsora tego klubu nikt jeszcze nie widział.

- Niezręcznie mi to komentować. Sytuacja nie jest łatwa. Staramy się zachowywać spokój i pracować z całych sił, widzimy, że trener Zacharkin cały czas jest z nami i to nas pokrzepia. Start ligi zbliża się wielkimi krokami i wolelibyśmy być w sytuacji znacznie bardziej komfortowej i mamy nadzieję, że wkrótce taką będziemy mieli. Nawet gdyby się zrealizował czarny scenariusz, jesteśmy w o tyle szczęśliwej sytuacji, że mamy za sobą najlepsze w życiu przygotowania do sezonu, tak trenują kluby w rosyjskiej lidze KHL. I to jest nasz kapitał.

Rozmawiał: Michał Białoński

Program 66. Turnieju o Tatrzański Puchar w Popradzie:

czwartek (22 sierpnia): Graz 99ers (Austria) - HC Koszyce (15.00), HK Poprad - Polska (18.00)
piątek (23. sierpnia): HC Koszyce - Polska (15.00), HK Poprad - Graz 99ers (18.00)
sobota (24. Sierpnia): Polska - Graz 99ers (15.00), HK Poprad - HC Koszyce (18.00)


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama