Reklama

Reklama

Hokejowa reprezentacja zagra w hali na 800 widzów!

​Jeśli komuś się mogło wydawać, że PZHL osiągnął szczyt absurdu, lokując listopadowy turniej z udziałem reprezentacji Polski - EIHC na maleńkim lodowisku w Katowicach-Janowie, ten się musiał srodze rozczarować. Dawid Chwałka i jego zarząd postanowili, że grudniowa edycja zawodów odbędzie się na mniejszym o od Jantoru o połowę obiekcie - małej hali "Spodka".

W lutym 2013 roku PZHL-owi nie udało się załatwić zgody na imprezę masową i turniej EIHC w Tychach mogło oglądać tylko 299 osób. Teraz - w pełni świadomie - związek lokuje mocno obsadzony turniej z grającymi w elicie Francją i Kazachstanem w mieszczącym zaledwie 800 osób małym "Spodku" i wmawia nam, że właściwie promuje polski hokej.

Gdy pojawiały się pierwsze pogłoski o ulokowaniu meczów reprezentacji w małym "Spodku", wielu ludzi w środowisku odbierało to za kiepski żart. Okazało się to jednak być prawdą.

Reklama

Dlaczego PZHL uparł się na tzw. "Satelitę"? 

- PZHL w hotelach innych miast jest zadłużony i dlatego zostają mu Katowice - twierdzi jeden z hokejowych działaczy, zbulwersowany lokowaniem zawodów reprezentacji w maleńkiej hali.

Trzeba przyznać, że mały "Spodek" to kiepski wybór zarówno ze względów prestiżowych, promocyjnych, a także telewizyjnych - wyprodukowanie sygnału nowoczesnej transmisji jest z niego niemożliwe. Z naszych informacji wynika, że TVP zaapelowała nawet do PZHL-u o rozważenie zmiany lokalizacji grudniowego turnieju EIHC.

- Przeprowadzenie grudniowego turnieju Euro Ice Hockey Challenge na lodowisku Satelity, czyli tzw. "małego Spodka" wynika z ustaleń promocyjnych pomiędzy miastem Katowice i Polskim Związkiem Hokeja na Lodzie. W związku z podpisaną umową w mieście Katowice ma odbyć się jak najwięcej eventów hokejowych i dotyczących hokeja do i w trakcie MŚ 2016 - twierdzi Grzegorz Leśniak z biura prasowego PZHL-u.

Ubiegłotygodniowy turnieju EIHC PZHL ulokował na obiekcie Naprzodu Janów. Mieści on zaledwie 1400 osób, a i tak na żadnym z meczów - nawet na tych ze spadkowiczami z elity - Austrią i Słowenią, nie udało się zapełnić hali. Trybuny świeciły pustkami.


Gdy wyrażaliśmy zdziwienie, że PZHL ulokował zawody na Jantorze, gdzie przeprowadzenie transmisji telewizyjnej jest ciężkie, związek protestował.

- Do takowych dochodziło już wielokrotnie w przeszłości, a jednym z ich plusów była bliskość lodu od trybun zwiększająca efekty wizualne dla oglądających - napisał do naszej redakcji prezes PZHL-u Dawid Chwałka i wiceprezes Damian Delekta. 

- PZHL najwyraźniej pomylił widzów telewizyjnych z kibicami oglądającymi mecz na małej hali. Jeśli PZHL twierdzi, że z Janowa, czy małego "Spodka" jest lepiej przeprowadzić transmisję hokejową, to znaczy, że ma o tym blade pojęcie - mówi Roman Lech, który w latach 1998-2001 zrealizował ponad 70 transmisji z polskiej ekstraklasy hokejowej w Wizja TV.

Jacek Banasikowski, producent hokejowych transmisji z TVP mówi otwarcie:

- Obydwa lodowiska - Janów i mały "Spodek" są nietelewizyjne. Janów na siłę jeszcze się nadaje, ale "Satelita" to tragedia. Obie hale są za płaskie, za niskie, przez co obraz jest mocno spłaszczony. Kamery prowadzące powinny być co najmniej na takiej wysokości, jak na przykład na lodowiskach w Tychach, czy Nowym Targu i wtedy wszystko jest widoczne z góry - mówi Interii.

- "Satelita" nadaje się tylko na treningi, a nie żeby pokazywać ją w telewizji - podkreśla.

- Mamy piękne nowe hale, a lokujemy reprezentację na tych najmniejszych. W Gdańsku na takie mecze przyszłoby pięć tysięcy ludzi. Do małego "Spodka" przyjdzie kilkadziesiąt, co najwyżej kilkaset. Moja konkluzja jest taka: graliśmy reprezentacją na zapleczu zaplecza i potrafiliśmy organizować turnieje EIHC w pięknych halach. Awansowaliśmy wyżej  i zamiast pójść za ciosem, pokazujemy najgorsze, co mamy - dziwi się Banasikowski.


- Mówiąc w skrócie, im kamery ustawione są bliżej lodu, a na małym obiekcie tak musi być, tym gorsza jest perspektywa. Kamera nr 1 ustawiona idealnie nad środkiem musi obejmować maksymalnie dużo obszaru. Hokej jest szybką dyscypliną, więc potrzebna jest jak najszersza perspektywa, by widzowie mogli zauważyć, kto do kogo podał - dodaje Lech. - Przy ustawionej zbyt blisko lodu kamerze prowadzącej, operator musi wykonywać gwałtowne ruchy, by śledzić przebieg meczu. Maksymalne odsunięcie kamery od lodu daje komfort - mamy przegląd, a w powtórce można zrobić zbliżenie, na którym widać nawet sznurówki w łyżwie. Dlatego ustawienie kamery daleko od lodu jest konieczne.

- Nie widziałem meczu z zagranicy, by główna kamera była ustawiona pięć-sześć metrów nad taflą, jak to jest w wypadku małego "Spodka", czy "Jantoru" - dodaje Banasikowski.

Z powyższych wywodów ekspertów wynika jasno, że na dzisiaj jedynym logicznym argumentem przemawiającym za małym "Spodkiem" jest finansowa pomoc miasta Katowice przy organizacji turnieju EIHC. Mające znamiona towarzyskich turnieje na ogół są deficytowe, więc bez pomocy sponsora, bądź samorządu trudno je przeprowadzić. Z drugiej strony jednak, jakim cudem PZHL zgodził się na taką umowę z Katowicami, że wszystkie występy reprezentacji Polski z tego sezonu zostały ulokowane w jednym mieście. 

Jakim cudem - po grudniowym EIHC w małym "Spodku" - organizowanym dla 800 widzów, ma przyjść 9 tys. cztery miesiące później do dużej hali, na MŚ Dywizji IA, gdy bilety na miejsca o dobrej oglądalności kosztują 120 i 160 zł?

Autor: Michał Białoński 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sprostowanie (data publikacji 7 grudnia 2015 roku).

"Dnia 9 listopada 2015 roku w Portalu interia.pl ukazał się artykuł pod tytułem "Hokejowa reprezentacja zagra w hali na 800 widzów!". Artykuł ten zawiera nieprawdziwą i nieścisłą informację. Niezgodne z prawdą jest, że:

Hala sportowa mały "Spodek" w Katowicach mieści zaledwie 800 osób.
Tymczasem obiekt może pomieścić co najmniej 1182 osoby, posiada bowiem taką liczbę wyznaczonych, oddzielnych miejsc siedzących. Na dodatek wedle uznania organizatora zawodów, podczas danego wydarzenia w obiekcie można zajmować również miejsca stojące, co dodatkowo zwiększa pojemność hali".

Prezes PZHL Dawid Chwałka, członek zarządu PZHL Piotr Demiańczuk

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Odpowiedź autora opublikujemy niebawem.

 

Reklama

Reklama

Reklama