Reklama

Reklama

Hokejowa reprezentacja. Valtonen: Trzeba stawiać na młodych Polaków

Mam nadzieję, że w przyszłych latach zostanie wprowadzony limit obcokrajowców i w lidze szansę dostaną młodzi polscy zawodnicy - powiedział selekcjoner hokejowej reprezentacji Tomek Valtonen. Jego podopieczni sensacyjnie pokonali wczoraj Kazachstan 3-2 i są awansowali do ostatecznego etapu kwalifikacji do IO w Pekinie

- Walka, zaangażowanie i ogromne serce do gry. Moi zawodnicy wykonali kawał dobrej roboty nie tylko dziś, ale i w całym turnieju. Z tego miejsca chciałbym podziękować im za to, że zostawili na lodzie sporo zdrowia - podkreślił Tomek Valtonen, selekcjoner "Orłów".

Reklama

- Jestem pozytywnie zaskoczony pracowitością polskich graczy. Długo mam styczność z hokejem, ale czegoś takiego jak w meczu z Kazachstanem, to jeszcze nie widziałem. Gra z poświęceniem i pełne zaangażowanie. Wspaniale się to oglądało - dodał.

Nie dla kasy, lecz dla Orła Białego

Przypomnijmy, że w składzie Kazachstanu wystąpiło aż 18 zawodników Barysu Nur-Sułtan, który zajmuje obecnie trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej KHL. 

- W tym gronie jest sześciu naturalizowanych hokeistów, którzy prezentują poziom NHL. Grają w reprezentacji za spore wynagrodzenie. A my? Walczyliśmy dla Orła Białego, bo przecież nie dla dniówek (PZHL wypłaca hokeistom za dzień zgrupowania po ok. 200 zł). Wielokrotnie powtarzałem, że chciałem wybrać najlepszą drużynę, a nie najlepszych poszczególnych zawodników - zaznaczył 40-letni szkoleniowiec.
Trzeba przyznać, że "Biało-czerwoni" byli dobrze przygotowani do tego turnieju pod każdym względem. Zarówno kondycyjnym, taktycznym, jak i mentalnym.

- W zasadzie nasza wspólna droga zaczęła się rok temu. Wtedy zaczęliśmy pracę nad strukturą gry. Pomagali mi w tym Marek Ziętara, Jacek Szopiński i Risto Dufva, którzy nie są już z nami. Bez tych fundamentów i pracy wykonanej przez poprzedni rok ten wynik nie byłby taki dobry. Teraz pomagał przy pracy z obrońcami Tomasz Demkowicz. Dziękuję im za to - powiedział Tomek Valtonen.

Masa pozytywnych emocji

"Biało-Czerwoni" po pierwszej tercji prowadzili 1-0 po golu Bartosza Ciury. W 31. minucie wynik podwyższył Martin Przygodzki, który dobił uderzenie Oskara Jaśkiewicza. Kazachowie szybko doprowadzili do wyrównania. Sposób na Johna Murraya dwukrotnie znalazł naturalizowany Kanadyjczyk Dustin Boyd, a asystowali mu jego "rodacy" Curtis Valk i Nigel Dawes, który obchodził w niedzielę swoje 35. urodziny.
- Nerwów nie było, ale emocji, zwłaszcza tych pozytywnych, naprawdę sporo. Wiadomo, że gdy tracisz prowadzenie, to istnieje prawdopodobieństwo, że rywal odwróci losy spotkania. To mogło się wydarzyć. Po drugiej tercji powiedziałem zespołowi, że mamy naprawdę fajną sytuację. Jest 2-2 i oni muszą wygrać. My możemy - zdradził. 

Decydującego gola zdobył Maciej Urbanowicz, który na początku ostatniej odsłony dobił uderzenie Filipa Komorskiego. "Orły" znakomicie się broniły i miały mocne oparcie w swoim golkiperze. John Murray obronił bowiem 51 z 53 uderzeń rywali.

Co z nieobecnymi?


Już teraz rodzą się pytania, w jaki sposób trener Tomek Valtonen będzie zestawiał skład na Mistrzostwa Świata Dywizji IB w Katowicach. Do Nur-Sułtanu nie przyjechali choćby obrońcy: Paweł Dronia, Mateusz Bryk, Kamil Górny, jak i napastnicy Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka i Alan Łyszczarczyk. 
- Każdy zawodnik, który nie przyjechał na ostatnie zgrupowanie miał swój powód. Wiem, bo o tym z nimi rozmawiałem. Z tego grona nikogo nie skreślam, ale zaznaczam, że obserwuje też kilku chłopaków występujących w Polskiej Hokej Lidze - jasno stwierdził trener, który urodził się w Piotrkowie Trybunalskim, ale pod względem hokejowym ukształtował się w Finlandii.
I dodał: - Nie zadzwonię jednak do graczy, którzy rok temu nie chcieli grać w kadrze.

Trzeba przywrócić limit na obcokrajowców


Tomek Valtonen należał do grona osób, które mocno krytykowały otworzenie ligi na obcokrajowców. Według niektórych opinii to posunięcie sprawiło, że w tym sezonie Polska Hokej Liga stoi na wyższym poziomie niż przed rokiem.
- Owszem krytykowałem to posunięcie, ale mam jaja, żeby powiedzieć, że się myliłem - podkreślił. - Rzeczywiście tempo w lidze wzrosło i zawodnicy nie mieli problemów, by dobrze zagrać w tym turnieju i rywalizować ze znacznie silniejszym Kazachstanem. Mam nadzieję, że w przyszłych latach zostanie wprowadzony jakiś limit i w lidze szansę dostaną młodzi zawodnicy. W pierwszej kolejności trzeba jednak wprowadzić zmiany w szkoleniu najmłodszych. 
Umowa 40-letniego Fina z Polskim Związkiem Hokeja na Lodzie kończy się wraz z ostatnim meczem katowickich mistrzostw świata. Co będzie później?

- Zobaczymy - uśmiechnął się Valtonen. - Na razie wszyscy koncentrujemy się na katowickim turnieju. 

Dowiedz się więcej na temat: Tomek Valtonen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje