Reklama

Reklama

Hokej. Aron Chmielewski: Media straszą ludzi wirusem

Aron Chmielewski był zakażony koronawirusem i przeszedł chorobę bez większego uszczerbku na zdrowiu. – Media straszą ludzi wirusem, a wiadomo, że każdy boi się o swoje zdrowie – wyjaśnił 29-letni skrzydłowy.

Hokej.net: Nie ukrywam, że zaciekawił nas Twój ostatni wpis na Facebooku. Napisałeś wprost, że byłeś zakażony koronawirusem i... "taką grypkę jak COVID-19, bierzesz w ciemno". Nie miałeś żadnych objawów?

Aron Chmielewski, napastnik HC Oceláři Trzyniec i reprezentacji Polski: - Nie miałem smaku i węchu przez jeden dzień. W sumie to jeden dzień czułem się "niewyraźnie", ale poza tym wszystko było w porządku.

Dość emocjonalnie napisałeś, że COVID-19 to wielka propaganda strachu, serwowana przez media. Co masz na myśli?

- Mam na myśli to, że ktoś chciał upadku ekonomicznego i zaatakował wszystkich w czuły punkt, wywołując strach. Media straszą ludzi wirusem, a wiadomo, że każdy boi się o swoje zdrowie, więc mamy to, co mamy. Przyjrzyjmy się temu głębiej i czy gdybyśmy nie mieli dostępu do telewizji i internetu, to zauważylibyśmy jakieś zmiany? Ja myślę, że nie. Ale to jest tylko moje zdanie.

Czy przez swój wpis chcesz ukazać, że autorytety medyczne i wirusolodzy kłamią?

- Nie chce nikogo osądzać, bo nie jestem medykiem. Natomiast widzę, że nawet wśród nich są rozbieżne opinie na ten temat. Wirus jest i był, dziś mamy "koronę", a za rok w okresie jesiennym będą inne przeziębienia. Co rok mamy do czynienia z grypami, anginami i tak dalej. W okresie jesiennym i w tym roku nic się nie zmieniło, ale są to tylko moje spostrzeżenia na ten temat.

W zeszłym roku u nas w drużynie też niektórzy byli przeziębieni i zostali w domu parę dni, niektórzy mieli gorączki, inni kaszel, kolejni tylko katar, a byli też tacy, co nie mieli żadnych objawów. Można powiedzieć, ze gdyby nie testy, to nic by się nie zmieniło i każdy, kto czułby się źle naturalnie zostałby w domu, aż do czasu, gdy będzie zdrowy. Natomiast w tym roku zamknęli i zdrowych i chorych, wszyscy do kwarantanny. Ale są to tylko moje spostrzeżenia na ten temat.

Jak rodzina zareagowała na Twój pozytywny wynik, czy były obawy?

- Tak jak mówiłem przez jeden dzień nie miałem węchu i smaku, natomiast rodzina nie miała żadnych objawów.

Czy paraliż sportu, a w szczególności hokeja w Czechach jest przesadą?


- Uważam, że tak.

Promowałeś akcję "Zostań w domu". Teraz jednak odczułeś na własnej skórze całą sytuację. Zmieniłeś zdanie?

- Z obawy o swoje zdrowie i innych człowiek chciał pozostać w domu. Starałem zachować środki ostrożności, szczególnie że była wtedy dla nas wszystkich spora niewiedza w tym temacie. Po paru miesiącach gdy sam to przeszedłem oraz kilku znajomych to teraz uważam, że jest to wszystko przesadzone.

Liczby jednak przedstawiane w mediach mogą przerażać i wywołać panikę w ludziach
zarządzających państwem. Myślisz, że ulegają presji społeczeństwa?


- Moim zdaniem to był cel, aby wywołać panikę. Liczby są co roku. Ciekawy jestem, ile ludzi było chorych lub przeziębionych w zeszłym roku w tym czasie. Myślę, że liczby mogły być podobne. Nie wiem co zrobi władza. Mogę się tylko o to modlić, by podejmowali rozsądne decyzje.

Hokej w wielu krajach jest rozgrywany bez kibiców lub jeszcze nawet nie ruszył. Czy to może być dla tego sportu duży problem, mający konsekwencje na lata?


- Zdecydowanie tak. Gra bez kibiców to nie ten sam sport. Przykładem mogą być choćby play-off w NHL. Nigdy nie widziałem tak delikatnych play-off za oceanem. Problemem na pewno będą też sprawy finansowe. Sponsorzy, których firmy odczuły finansowo "pandemię" mogą obciąć dofinansowanie sportu i nie tylko hokeja, co już w wielu klubach się stało. Idą za tym płace zawodników, trenerów i tak dalej. Jest to ciężki okres i na pewno przez jakiś czas będziemy to odczuwać.

Reklama

Rozmawiał: Sebastian Królicki

Dowiedz się więcej na temat: Aron Chmielewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama