Reklama

Reklama

Alan Łyszczarczyk drugim Polakiem w Ontario Hockey League

Góralski charakter, rodzinne tradycje, chęć samodoskonalenia się i ciągłego podnoszenia umiejętności sprawiły, że 17-leni obecnie napastnik po występach w drużynach młodzieżowych Podhala Nowy Targ zdecydował się spróbować swych sił w Czechach. Przez trzy lata wyrobił sobie markę perspektywicznego gracza, który nie boi się ciężkiej pracy.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Dziś wiemy, że w przyszłym sezonie będzie grał w drużynie Sudbury Wolves, występującej na co dzień w Ontario Hockey League, czyli jednej z trzech najmocniejszych lig juniorskich na świecie, która rokrocznie dostarcza zawodników do NHL. 

Dość powiedzieć, że w OHL występowali tacy gracze jak Wayne Gretzky, Bobby Orr, John Tavares, Aaron Ekblad czy jedynka tegorocznego draftu Connor McDavid. 
Cóż wypada mieć nadzieję, że kolejnym z nich będzie Alan Łyszczarczyk. Warunek jest jednak jeden - jego talent musi rozwijać się harmonijnie. 

Szefostwo klubu jest zadowolone z pozyskania 17-letniego napastnika.

- Alan graczem mającym spore umiejętności, ofensywnie usposobionym, więc poczuliśmy, że warto będzie zobaczyć, co przyniesie do stołu - powiedział Barclay Branch, generalny menedżer Sudbury Wolves. - Chłopak przyjechał do nas znakomicie przygotowany. Jest w świetnej formie i aż rwie się do gry.

Na pewien czas słuch o Tobie zaginął. Tymczasem dowiadujemy się, że w przyszłym sezonie zagrasz w jednej z najlepszych lig juniorskich na świecie, kanadyjskiej Ontario Hockey League. 

Alan Łyszczarczyk: - Tak to prawda. Będę występował w drużynie Sudbury Wolves. Przez ostatnie tygodnie byłem zajęty przygotowaniami do sezonu. Będzie on niezwykle intensywny. Dość powiedzieć, że w sezonie zasadniczym przyjdzie nam rozegrać 68 spotkań, a do tego dochodzi również faza play-off. 


Wiele się mówi o tym, że odmawiasz gry w reprezentacji Polski, by nie zamykać sobie drogi do gry w kadrze Czech. Czy to prawda?
- Jeśli chodzi o reprezentacje Polski lub Czech, to ta sprawa nie jest jeszcze wyjaśniona do końca. Jeżeli będę posiadał informacje na ten temat, to chętnie się z nimi podzielę.

Wielu ludzi może mieć Ci to za złe. Z drugiej jednak strony rzeczywistość jest brutalna i do wyobraźni łowców talentów ze Stanów Zjednoczonych i Kanady bardziej przemówi fakt, że jesteś Czechem, a nie Polakiem.
- Doskonale rozumiem, że wiele osób ma mi to za złe. Nie jestem jednak w stanie przekonać wszystkich do mojej decyzji.

W razie niepowodzenia zobaczymy Cię w koszulce z Białym Orłem na piersi?
- Na razie trudno mi o tym mówić. Nie mówię "nie".

Poprzedni sezon był indywidualnie dla Ciebie bardzo dobry. W 42 spotkaniach fazy zasadniczej zanotowałeś 66 punktów, czyli najwięcej w lidze...
- Zgadza się. Sezon w drużynie Pirati Chomutov U18 uważam za udany. Cel, który postawiłem sobie do osiągnięcia udało mi się zrealizować, dlatego przyszedł czas na zmiany.

Starałeś się dostać do draftu w CHL, ale bez tego otrzymałeś angaż w OHL. Jak to się stało?
- Tak dostałem się do OHL, ale trochę inną drogą. Byłem brany pod uwagę jako gracz z Ameryki Północnej, gdyż moi rodzice od trzech lat mieszkają w Stanach Zjednoczonych i ze względu na to nie mogłem być wystawiony do draftu CHL Import Draft 2015 jako Europejczyk.


Spełniły się Twoje marzenia. Jesteś jednym z pierwszych zawodników z Polski, którzy zagrają w jednej z najlepszych juniorskich lig na świecie. Jak przygotowujecie się do sezonu?
- Tak, moje marzenie się po części spełniło, ponieważ dostałem się do jednej z najlepszych lig na świecie, ale wiem, że nadal czeka mnie dużo pracy. Treningi są intensywne i na pewno różnią się od tych w Europie. W tym okresie czeka nas kilka sparingów, które decydują o miejscu w drużynie, a sezon zasadniczy zaczynamy 25 września.

Czy już wiesz coś o lidze OHL i swojej nowej drużynie? Czy masz świadomość jak ciężka czeka Cię tam rywalizacja o miejsce w składzie?
- Tak, dużo wiem o lidze OHL, bo interesuję się nią nie od dziś. Drużyna fajnie mnie przyjęła, a koledzy służą radą i pomagają mi we wszystkim.Jeśli chodzi już o samą rywalizację o miejsce w składzie, to wiem, że będę musiał walczyć przez cały sezon. Nie zamierzam się poddawać, tylko ciężko pracować, aby uzyskać zamierzony cel.

Reklama


Rozmawiali: Radosław Kozłowski, Sebastian Królicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje