Ukraińcy wchodzą do polskiego klubu. Papiery podpisane, kibice oburzeni: "Hańba"
Burmistrz Tomasz Mateuszewski oficjalnie potwierdził, że STS Sanok zyskał nowego partnera strategicznego. Na ratunek pospieszyli Ukraińcy z Sokiła Kijów, którzy wkraczają do polskiego klubu. Już niebawem w barwach ekipy z Podkarpacia zagrają ukraińscy zawodnicy pod batutą Olega Szafarenki. Wielu kibiców nie kryje oburzenia.

Zwrot akcji wokół STS-u Sanok. Przez problemy finansowe klub nie dokończył poprzedniego sezonu Tauron Hokej Ligi i pojawiły się zasadne obawy o przyszłość drużyny. Ta, jak się okazuje, została uratowana. Tak przynajmniej można wywnioskować z wpisu burmistrza Tomasza Matuszewskiego.
Niemożliwe stało się możliwe. Sanok i hokej znowu razem. Wielu stawiało sanockiemu hokejowi krzyżyk, ale ja do końca wierzyłem, że tę historię można jeszcze obronić
Więcej szczegółów podano na czwartkowej konferencji prasowej. Do akcji ratunkowej wkroczyli Ukraińcy, stając się partnerem strategicznym sanockiego zespołu.
Ukraińcy na pomoc klubowi z Podkarpacia. Burmistrz ogłasza
Na wstępie konferencji zaznaczono, że ta będzie częściowo tłumaczona - przez wzgląd na nowego partnera - na i z języka ukraińskiego. Jako pierwszy do mikrofonów podszedł burmistrz Sanoka. Przekazał, że zobowiązania STS-u sięgają 800 tys. zł. "To jest kwota, którą musimy zabezpieczyć, poza tym ile nam trzeba na start w sezonie" - poinformował.
"Przez dłuższy czas nie udało się znaleźć państwowej spółki, która chciałaby przeznaczyć tak duże pieniądze na budowę sanockiego hokeja" - dodał Mateuszewski.
To dlatego, w porozumieniu z Polskim Związkiem Hokeja na Lodzie, poszukano finansowania z ukraińskiej strony. Jednak pod pewnymi warunkami.
"Znaleźliśmy partnera, który w Sanoku nie buduje nowej marki, tylko buduje markę razem z STS-em Sanok. STS Sanok zostaje. Nazwa zostaje, jesteśmy na licencji STS-u. Nie ma możliwości, aby inny klub wykupił licencję. 100 procent udziałów ma miasto" - zapewnił.
Zadeklarował, że miasto nie sprzedało spółki Sportowy Sanok. "Jakbyśmy sprzedawali, to sprzedalibyśmy do podmiotu polskiego, bo taka jest uchwała Rady Miasta. Ale nikt się nie zgłosił" - oświadczył.
Dopuszczono jednak ukraińskich partnerów z Sokiła Kijów. Dzięki tej współpracy zobowiązania mają zostać spłacone, a budżet ma wynieść 1 mln euro.
Polscy kibice oburzeni. "To już nie sanocki hokej"
Nazwa i licencja zostają, Ukraińcy "przejmą" natomiast pewne istotne funkcje. Do klubu wkraczają m.in. dyrektor sportowy Wiaczesław Leckan oraz główny trener Oleg Szafarenko.
"Jesteśmy klubem hokejowym Sokił, który jest 16-krotnym mistrzem Ukrainy. Ale niestety czempionat Ukrainy jest osłabiony i nie ma pełnego składu. Szukaliśmy dróg, które pomogą nam występować. Na szczęście zwróciła się do nas Federacja Hokeja w Polsce z propozycją, żebyśmy wspólnie stworzyli klub hokejowy w Polsce. Uważam, że to bardzo dobry pomysł" - oświadczył pierwszy z panów.
Ten klub będzie bazował na Sanoku, mecze będą na tej arenie, chociaż zaprosilibyśmy też na kilka meczów do Kijowa, ale sytuacja jest zrozumiała dla wszystkich
Z kolei szkoleniowiec mierzył się z pytaniem dotyczącym tego, jak będzie wyglądał nowy skład STS-u Sanok. Obiecał, że będzie chciał budować zespół i z Polaków i z Ukraińców. Będą grać najlepsi.
Akcja z ratowaniem klubu przez Ukraińców budzi sprzeciw sporej grupy kibiców. Tylko pod samym nagraniem z konferencji pojawiło się wiele krytycznych komentarzy.
"Sanocki hokej czy ukraiński?", "Wyższy poziom absurdu! Hej kibice sanockiego hokeja, gdzie macie taczki?! To już nie jest wstyd, to hańba", "To już nie sanocki hokej", "Ciekawe, ilu Polaków będzie grać w tym projekcie" - oburzają się fani.
Tak czy inaczej, list intencyjny został podpisany przed kamerami przez obecną jeszcze prezes Martę Przybysz (niebawem na stanowisku zastąpi ją Marek Pieniążek) oraz dyrektora Wiaczesława Leckana.










