Reklama

Reklama

Trener przeklinał na sędziów

Hokeiści Wojasa Podhale od zwycięstwa 5:2 rozpoczęli półfinałową serię z GKS-em Tychy. Mecz był zacięty i stał na niezłym poziomie. Tyszanie nie wytrzymali nerwowo, a ich trener, Miroslav Ihnaczak przeklinał na sędziów podczas konferencji prasowej.

ZOBACZ ZAPIS RELACJI NA ŻYWO!

W pierwszej tercji lepsi byli tyszanie. Gospodarze nie potrafili złapać właściwego rytmu gry. Goście mieli cztery znakomite okazje do zdobycia gola, ale znakomitymi interwencjami popisywał się Krzysztof Zborowski. Za to świetna akcja pierwszego ataku "Szarotek" przyniosła gola. Arkadiusza Sobeckiego pokonał Marian Kacirz.

Zawodnik ten na początku drugiej tercji ponownie wpisał się na listę strzelców i wydawało się, że losy meczu zostały przesądzone. Tymczasem kontra tyszan dała im kontaktowego gola. Goście złapali wiatr w żagle, lecz tylko na chwilę. Sebastian Łabuz huknął spod niebieskiej linii i było 3:1 dla Podhala.

Reklama

W połowie trzeciej tercji doszło do bójki pomiędzy Michałem Woźnicą i Martinem Petriną. Zamieszanie trwało przez chwilę, aż w końcu sędziowie opanowali sytuację. Ostatecznie do boksu kar odesłani zostali: Mariusz Jakubik, Sławomir Krzak i Woźnica oraz Petrina z Podhala. Nerwów nadal nie potrafił utrzymać na wodzy Jakubik, który siadając w boksie kar trzasną drzwiami. Dostał za to 10 minut za niesportowe zachowanie.

Tyszanom przyszło się bronić trzech na pięciu i gospodarze szybko to wykorzystali. Za moment na karę odesłany został Robin Bacul i "Szarotki" zdobyły piątą bramkę. W końcówce rozmiary porażki tyszan zmniejszył Tomasz Wołkowicz, który wykorzystał jedyny błąd w tym meczu Zborowskiego.

Miroslav Ihnaczak, trener GKS-u po meczu był wzburzony i przeklinał na konferencji prasowej, gdy zapytano go o pracę sędziów. Wygłosił tylko jedno zdanie: - O naszej porażce zadecydowała pierwsze tercja, gdy nie wykorzystaliśmy kilku okazji. To jeszcze nie koniec serii - zapewnił.

Milan Janczuszka był znacznie spokojniejszy: - Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężki mecz - powiedział. - W pierwszej tercji graliśmy słabo, było dużo błędów. Na szczęście korzystny dla nas wynik utrzymał Zborowski. O naszej wygranej przesądziła podstawa bramkarza i wykorzystywanie przewag.

GRZEGORZ WOJTOWICZ, Nowy Targ

WOJAS PODHALE NOWY TARG - GKS TYCHY 5:2 (1:0, 2:1, 2:1)

BRAMKI: 1:0 Kacirz - Różański - Zapała (5.53), 2:0 Kacirz - Różański - Zapała (23.03), 2:1 Krzak - Jakubik (29.26), 3:1 Łabuz - Zapała (31.31), 4:1 Malasiński- Łabuz (52.54 PP2), 5:1 Zapała - Różański - Kacirz (53.34 PP2), 5:2 Wołkowicz - Bakrlik (58.15).

WOJAS PODHALE: Zborowski - Sroka, Sulka; Kacirz, Zapała, Róźański - M. Iviczicz, Dutka; Baranyk, Voznik, Kubenko - Petrina, Łabuz; Malasiński, Dziubiński, Gruszka - Galant, Piekarz, Ziętara, Bryniczka, Batkiewicz.

GKS: Sobecki - Gonera, Jakesz; Bacul, Parzyszek, Paciga - Mejka, Majkowski; Proszkiewicz, Garbocz, Sarnik - Kotlorz, Śmiełowski; Wołkowicz, Bagiński, Bakrlik - Prochazka, Banachewicz; Jakubik, Krzak, Woźnica.

Sędziowali: Pachucki (Gdańsk), Porzycki (Oświęcim) oraz Syniawa ( Krynica), Hletman (Gdańsk). Kary:12 - 40 w tym 10 minut dla Jakubika i Bakrlika.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL