Reklama

Reklama

Szwajcaria w finale hokejowych mistrzostw świata

W półfinale hokejowych mistrzostw świata elity Szwajcarzy pokonali Amerykanów 3-0 i w niedzielę zagrają ze Szwedami w finale (godz. 20.30 w sztokholmskiej Globe Arenie). Helweci są rewelacją turnieju - wygrali dziewiąty mecz z rzędu!

Amerykanie sprawili sensację w ćwierćfinale, wysoko pokonując Rosję, ale tym razem zagrali o klasę słabiej, z kolej Helweci potwierdzili, że nie przez przypadek wygrali osiem poprzednich meczów. To naprawdę zespół na miarę mistrzów świata.

Gdyby nie biały krzyż na piersiach, mogłoby się wydawać, że rywalami Amerykanów byli Kanadyjczycy i to niemal w optymalnym składzie. Aż trudno uwierzyć, że Szwajcarzy bez gwiazd z NHL grają bardziej kanadyjski hokej niż sama Kanada!

Pewny Reto Berra w bramce i cztery równe piątki złożone z graczy świetnie wyszkolonych technicznie i znakomicie przygotowanych fizycznie. Ten element to zazwyczaj atut Amerykanów i to bez względu na to, z kim grają. Jednak nie tym razem przeciwko  Szwajcarom.

Reklama

Wysocy, silni i przede wszystkim szybsi od rywali, od początku błyszczeli na tle przeciwników. Ekipę USA utrzymywał w grze znakomicie broniący John Gibson. W samej pierwszej tercji obronił 18 strzałów, a już w pierwszych minutach dopisało mu szczęście, gdy krążek odbił się od poprzeczki po uderzeniu Juliana Walkera. Koledzy Gibsona nie radzili sobie z wysokim forczekingiem rywali. Helweci już po pierwszej części mogli schodzić do szatni z kilkubramkowym prowadzeniem.

Z kolei na początku drugiej tercji Amerykanów uratował słupek po strzale Simona Mosera. W końcu w 31. minucie gracze pierwszej formacji Szwajcarii wymusili na przeciwnikach stratę krążka na pod bandą na niebieskiej linii, Martin Pluss inteligentnie wyczekał aż obaj obrońcy ruszą na niego i dopiero wtedy wyłożył krążek na czystą pozycję Nino Niederreiterowi. 1-0!


Amerykanie nie grali tak, jak przeciwko "Sbornej". Czwartkowy sukces musiał kosztować ich bardzo dużo, bo dziś brakowało dynamiki, świeżości. Jednak na pewno nie ambicji. Walczyli, choć nogi nie niosły. Mimo tego wciąż byli w grze. Jak potoczyłyby się losy końcówki, gdyby przy stanie 0-1 David Moss nie trafił w poprzeczkę tylko kilka centymetrów niżej?

Po chwili fantastyczna kontra i klepka Walkera w sytuacji sam na sam dała Szwajcarom drugiego gola. Trener USA nie czekał z wycofaniem bramkarza. Zdjął go z lodu już 139 sekund przed końcem III tercji. Jednak Helweci byli za mocni. Obronili się i dokładnie dwie minuty później strzał do pustej bramki Reto Suriego przypieczętował ich awans do finału.

Amerykanie zmierzą się z Finami w meczu o brązowy medal (niedziela godz. 16).

Autor: Mirosław Ząbkiewicz

Szwajcaria - USA 3-0 (0-0, 1-0, 2-0)

Bramki: 1-0 Niederreiter (Pluss) 30.01, 2-0 Walker (Moser - Furrer) 50.11, 3-0 Suri (Niederreiter) 59.41 do pustej bramki.

Strzały: 31-29 (18-9, 6-7, 7-13). Kary: 4 - 8 minut.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy