Reklama

Reklama

Radosław Galant: Na specjalną premię nie liczę, ale na taką dla całego zespołu...

- Graliśmy zdyscyplinowany hokej i to okazało się kluczowe - mówi Radosław Galant, napastnik GKS-u Tychy po awansie do turnieju finałowego Pucharu Kontynentalnego.

INTERIA: Wygraliście bardzo ciężki turniej.

Radosław Galant: - Jechaliśmy do Francji po awans, ale spodziewaliśmy się trudnych meczów. Tak też było, ale udało nam się wygrać dwa spotkania i gramy dalej.

Kluczowa była potyczka z Szachtiorem Soligorsk. Po niej byliście chwaleni za perfekcyjne realizowanie taktyki.

- Graliśmy zdyscyplinowany hokej i okazało się to kluczowe. Super, cieszymy się, bo dzięki temu gramy dalej.

Wyrównaną walkę stoczyliście też z Dragons de Rouen.

- Tak, ale przyszła chwila dekoncentracji i wpadły cztery szybkie bramki. Ale cały mecz był wyrównany, będziemy mieli jednak okazję jeszcze się zrewanżować.

W kluczowym meczu z HK Kremenczuk zdobył pan dwie bramki. Wybiera się pan po premię do prezesa?

- Nie, ale myślę, że jakąś premię dostanie cała drużyna i zostanie ona podzielona na wszystkich chłopaków.

Reklama

Na co można liczyć w turnieju finałowym?

- Ciężko powiedzieć... Rywale na pewno będą mocni, jeszcze mocniejsi niż we Francji. Nie chcę nic mówić na wyrost. Faworytem nie będziemy, ale fajnie byłoby namieszać.

Rozmawiał: PJ

Dowiedz się więcej na temat: hokej | Puchar Kontynentalny | Radosław Galant | GKS Tychy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje