Polacy walczą o elitę. Horror i gol za golem. Kapitalna końcówka
Sporo emocji na inaugurację hokejowych mistrzostw świata dywizji 1A dostarczyli sobie i kibicom polscy hokeiści. W sobotnim spotkaniu padło pięć goli. Reprezentanci Ukrainy dwukrotnie byli w stanie wyrównać straty, ale decydujące uderzenie należało do Biało-Czerwonych. Bohaterem gospodarzy w Sosnowcu został Patryk Krężołek.

Polacy nie ukrywali wysokich aspiracji przed rozpoczęciem mistrzostw świata dywizji 1A. Cel jest oczywisty - walka o awans. Nie może być jednak inaczej, skoro zmagania odbywają się w Sosnowcu. Przed własną publicznością Biało-Czerwoni chcą pokazać się z jak najlepszej strony, a pierwszym krokiem miało być zwycięstwo z Ukrainą.
Sobotnie spotkanie nie rozpoczęło się jednak dobrze dla gospodarzy. Już w 37. sekundzie pierwszej tercji na dwie minuty kary odesłany został Patryk Krężołek. Polacy przetrwali jednak pierwszy trudniejszy okres w meczu, nie stracili bramki i już w pełnym składzie ruszyli do ataku.
Na nieco ponad pięć minut przed końcem pierwszej tercji Chmielewski minął dwóch rywali i pewnym uderzeniem pokonał bramkarza. Polacy objęli prowadzenie 1:0, ale ich radość nie trwała długo. Biało-Czerwoni nie upilnowali Trakhta, który w akcji sam na sam nie dał szans polskiemu bramkarzowi. Ukraińcy wyrównali i wynik 1:1 utrzymał się do końca pierwszej tercji.
Hokejowe MŚ dywizji 1A w Sosnowcu. Tak trzeba grać w przewadze
W drugiej także nie brakowało emocji. W poprzednich latach gra w przewadze nie zawsze była najmocniejszą stroną Biało-Czerwonych. W sobotni wieczór miejscowi potrafili wykorzystać ją jednak perfekcyjnie. Gdy na dwie minuty kary powędrował Persunka, Polacy natychmiast ruszyli do ataku i ku uciesze miejscowych kibiców ponownie wyszli na prowadzenie.
Bohaterem gospodarzy został Patryk Wronka, który po podaniu wzdłuż bramki Ukrainy z najbliższej odległości dołożył kij i wyprowadził naszych reprezentantów na prowadzenie 2:1. Bramka "uskrzydliła" Biało-Czerwonych, którzy jeszcze przed końcem drugiej tercji mogli podwyższyć przewagę. Ostateczne w dogodnej sytuacji Krężołek trafił jednak w bramkarza i wynik nie uległ zmianie.
Ukraińcy znów wyrównali, ale odpowiedź Polaków była imponująca
Niewykorzystane okazję lubią się jednak mścić. To stare powiedzenie sportowe wciąż jest aktualne i kibice byli jego świadkami w sobotę w Sosnowcu. Hokeiści z Ukrainy mocno rozpoczęli trzecią tercję. W pierwszych minutach "uratował" miejscowych jeszcze bramkarz, ale już przy strzale Denyskina nie miał szans. Rywale wyrównali na 2:2 i na tym nie poprzestali. Ciągle atakowali.
Miejscowi zachowali jednak chłodną głowę. Przetrwali napór rywali i ponownie sami zaatakowali. Kamil Górny uderzył na bramkę przeciwnika, ale jego strzał wybronił bramkarz. Do krążka dopadł jednak Krężołek, skutecznie dobił i Polacy znów objęli prowadzenie. Tym razem nie oddali go jednak już do końca i na inaugurację mistrzostw pokonali Ukrainę 3:2.
Polska - Ukraina 3:2 (1:1, 1:0, 1:1)
Zobacz również:














