Reklama

Reklama

Oliwa: Nikt się nie wychyli

Krzysztof Oliwa ma w czwartek zjawić się w Oświęcimiu, gdzie od dwóch tygodni reprezentacja Polski hokeistów przygotowuje się do eliminacji olimpijskich.

Czy to oznacza koniec wojny na linii Oliwa-PZHL? Związek zagroził hokeiście zawieszeniem, dlatego, że ten nie dołączył do kadry, a wybrał treningi z Podhalem Nowy Targ.

Reklama

- Powiedziałem jasno, że zagram z dwa mecze sparingowe z Podhalem i przyjadę na kadrę. Muszę wrócić do rytmu meczowego, bo tylko tak odpowiednio przygotuję się do startu. Tymczasem dostałem pismo ze związku, w którym pisano o ewentualnym zawieszeniu - powiedział Oliwa w "Przeglądzie Sportowym".

Jedyny Polak, który ma na swoim koncie Puchar Stanleya nie obawia się o przyjęcie ze strony kolegów z reprezentacji.

- Przecież koledzy wybrali mnie kapitanem! Mam z nimi świetny kontakt i wiem, jaka jest atmosfera w kadrze. Ale przecież żaden z nich nic głośno nie powie. Chociaż dostają śmieszne pieniądze, a na zgrupowaniach są za darmo., nikt nie chce się wychylać. To tak, jak ja nagle zacząłbym się mądrzyć na temat lokautu w NHL. Gwarantuję, że już nigdy nie zagrałbym w zawodowej lidze - stwierdził hokeista.

Oliwa krytykuje warunki w jakich polscy hokeiści przygotowują się do turnieju w Rydze (10-13.02).

- Nie ma łyżew, sznurówek, taśm, niczego nie ma! To są podstawowe rzeczy, bo nie ma sensu wspominać o takich sprawach jak odpowiednie wyżywienie. Jako sportowiec gwarantuję, że śniadanie, obiad i kolacja z kilku kanapek nie wystarczą do utrzymania odpowiedniej wagi i formy. Rozmawiam z chłopakami prawie codziennie, wiem, że są przybici, na nic nie mają siły, Może powinni mniej trenować, albo skrócić to zgrupowanie. Nie chcę atakować trenera Sidorenki - jego metody na pewno nie są złe, bo Andriej to świetny szkoleniowiec. Wiem, co mówię, bo sam byłem zaskoczony trenując z nim pierwszy raz. Potrafi naprawdę dobrze poustawiać drużynę i świetnie zna się na taktyce. Ale tak ciężkie treningi atletyczne tuż przed startem to nie jest najlepsza metoda przygotowań, tym bardziej w takich warunkach. Nie dziwię się, że chłopcy są słabi - dodał.

- Jeśli przegramy w Rydze to dlatego, że zabraknie sił, a nie, że Oliwa popsuł atmosferę w drużynie. O to jestem spokojny. Wiem, że nie jestem i nigdy nie byłem zawodnikiem, który strzela bramki w każdym meczu. Moje zadania są inne - mam twardo walczyć na lodowisku. Przeciwnik musi do mnie podjeżdżać z respektem, a koledzy powinni czuć moje wsparcie. Jeśli uda mi się strzelić gola, to dobrze. Pamiętajcie jednak, że to tylko bonus. Gdybym nagle zmienił zakres obowiązków na lodowisku, nikt nie miałby ze mnie pożytku - mówił Oliwa.

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Krzysztof Oliwa | oliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama