Ogromne kontrowersje w meczu o Puchar Polski. Skandal na trybunach
Hokeiści masowo odsyłani na ławki kar, milimetry decydujące o bramkach, a na koniec bardzo długo analiza wideo i spore zaskoczenie. JKH Jastrzębie niespodziewanie pokonało faworyzowane Zagłębie Sosnowiec 4:1 i sięgnęło po piąty Puchar Polski w historii klubu. Pod koniec meczu skandalicznie zachowali się kibice z Sosnowca.

Zagłębie było zdecydowanym faworytem finału, bo dla JKH GKS-u Jastrzębie już awans do finału był przyjemnym zaskoczeniem. Jastrzębianie w półfinale pokonali swojego byłego trenera Roberta Kalabera i jego Unię Oświęcim 2:1, z kolei sosnowiczanie byli lepsi od GKS-u Katowice (4:2).
Także ligowe wyniki przemawiały za Zagłębiem, które w tym sezonie wygrało z Jastrzębiem wszystkie trzy mecze i m.in. dzięki temu w tabeli zajmuje pierwsze miejsce i otwarcie mówi o walce o mistrzostwo, tymczasem JKH GKS jest piąte.
Nasz młody zespół pokazał pazur i jesteśmy bardzo dumni, że w ogóle awansowaliśmy do turnieju finałowego Pucharu Polski
Na lodzie wielkiej różnicy jednak nie było. Hokeiści Zagłębia zaczęli nieśmiało, ale z każdą minutą udowadniali, że ich celem jest zabranie pucharu do Sosnowca. W pierwszej tercji oddali 12 strzałów, ich rywale cztery, ale co najważniejsze, to sosnowiczanie prowadzili.
W 17. munucie Matthew Sozański wrzucił krążek pod bramkę spod niebieskiej linii, Joni Piipponen zmienił jego lot, a na koniec do gumy dopadł Aron Chmielewski i bez problemu wpakował ją do pustej bramki.
Pierwszą tercję oba zespoły kończyły jednak w dość nietypowej sytuacji, bo na ławce kar było po... pięciu graczy z każdej drużyny. Był to efekt wielkiej bijatyki pod bramką jastrzębian, w której udziału nie brali tylko bramkarze.
Gorąco było także po przerwie. Jastrzębianie zagrali znacznie odważniej, oddali więcej strzałów, ale bliżej zdobycia bramki było jednak Zagłębie.
Najciekawiej było po sytuacji, jaka w hokeju zdarza się niezwykle rzadko. Sebastian Brynkus w powietrzu zmienił lot krążka, ten odbił się od bramkarza Jastrzębia i zaczął tańczyć na linii bramkowej. Nie dość, że na pierwszy rzut oka nie dało się jednoznacznie stwierdzić, czy ją przekroczył, to jeszcze sytuację komplikowała poruszona bramka. Ostatecznie uznano, że krążek linii nie minął, ale mogłoby się to skończyć inaczej, gdyby bramka pozostała na swoim miejscu...
To wszystko sprawiło, że jastrzębianie wciąż byli w grze i już w 13. sekundzie trzeciej tercji doprowadzili do wyrównania. Krążek na wprost bramki otrzymał Fredrik Forsberg, przymierzył idealnie nad barkiem bramkarza i było 1:1.
Szwed wypracował także drugą bramkę dla jastrzębian. Forsberg kapitalnie w ostatniej chwili dograł do Danielsa Berzinsa i niespodziewanie było 2:1 dla JKH GKS-u.
Gorąco znów zrobiło się na dwie minuty przed końcem. Zagłębie zdobyło wyrównującą bramkę, ale sędzia główny momentalnie pokazał, że nie będzie ona uznana. Sosnowiczanie poprosili jeszcze o challenge, sędziowie bardzo długo analizowali nagranie, ale w końcu podtrzymali decyzję z tafli, a to oznaczało, że jastrzębianie byli o 128 sekund od zdobycia PP.
Zagłębie postawiło wszystko na jedną kartę i wycofało bramkarza. Po wznowieniu do krążka dopadł jednak Forsberg i strzałem do pustej bramki przypieczętował triumf swojej drużyny, a także indywidualnie nagrodę MVP. Kropkę nad "i", strzałem też do pustej bramki, postawił Sihvonen.
Skandalicznie na koniec zachowali się kibice z Sosnowca, którzy tuż po trzeciej bramce dla JKH GKS-u zaczęli rzucać na taflę różne przedmioty, w tym szklane butelki.
Zagłębie Sosnowiec - JKH GKS Jastrzębie 1:4
Tercje: 1:0, 0:0, 0:4.
Bramki: 1:0 Chmielewski (17. Piipponen, Sozanski), 1:1 Forsberg (41. Sihvonen, Bagin), 1:2 Daniels Berzins (51. Forsberg), 1:3 (59. do pustej bramki), Sihvonen (60. do pustej bramki).
PJ











