Reklama

Reklama

MŚ w hokeju: zwycięstwa Słowacji i Szwajcarii

Wicemistrzowie świata - Słowacy musieli się solidnie napracować, by w swym trzecim występie na MŚ w Helsinkach pokonać niżej notowanych Niemców 3-2. Udało im się to po golach Tomasza Zaborskiego z trzeciej tercji. Tymczasem w Sztokholmie, wyrastająca na "czarnego konia" turnieju Szwajcaria wypunktowała Czechów 5-2!

Spotkanie to dało dowód, jak ważne jest, by mieć w swoim kraju silną ligę. Niemcy dzięki zawodowej lidze DEL robią postępy i mogą się postawić każdemu na świecie. W niedzielę długo dawali odpór mistrzom świata - Rosjanom, a dzisiaj wzięli się za wicemistrzów.

W Polsce chcielibyśmy mieć ligę choćby klasy ekstraligi Słowacji. Tymczasem najwyższa klasa rozgrywkowa naszych południowych sąsiadów, jest tak przez nich ceniona, że na MŚ zabrali tylko jednego jej przedstawiciela (gwiazda NHL dorabiająca do emerytury w Nitrze - Jozef Stumpel). I wiecie co? Do składu osłabionej Słowacji (cała masa gwiazd na czele z Hossą, Charą walczy o Puchar Stanleya) nie zmieścił się ani jeden zawodnik z mistrza kraju (HKM Zvolen), czy wicemistrza (HC Koszyce).

Reklama

Niemcy prowadzili od 5. min po kontrowersyjnej bramce Michaela Wolfa, który zmienił tor lotu krążka po wrzutce spod niebieckiej linii Nikoilaia Goca. Słowacy, a zwłaszcza Rastislav Stana zaprotestowali, że Wolf trącił krążek wysokim kijem. Sędzia-supervisor - po analizie zapisu wideo - postanowił jednak uznać gola. Fakty są takie, że Wolf - składając się do strzału - podniósł kija na wysokość głowy, lecz uderzył krążek już na dozwolonej wysokości (okolice biodra).

Słowacy wyglądali tak, jakby odczuwali jeszcze ślady porażki z Finlandią. Długo nie byli w stanie zagrozić bramce Roba Zeppa. Dopiero w 27. min Tomasz Surovy, po podaniu Petera Olveckiego nie trafił na bramkę. Za moment słynny Miroslav Szatan w dosyć leniwym tempie wymanewrował całą "piątkę" Niemców, ale zamiast strzelać, zdecydował się objechać bramkę, by wpakować krążek "od zachrystii" (zza bramki), co się jednak nie udało - Zepp obronił parkanem.

Gdy na początku III tercji Niemcy wyszli na prowadzeniu, po tym jak Marcus Kink uderzeniem z bekhendu, z dosyć ostrego kąta, zmusił do błędu Stanię, zapachniało sensacją. Wicemistrzowie świata wzięli się jednak ostro do pracy dopiero wtedy.

Swoje pięć, a właściwie siedem minut zaliczył napastnik Awangarda Omsk - Tomasz Zabrosky, którego dwa gole dały zwycięstwo Słowakom. Najpierw po podaniu zza bramki Kukumberka Zaborsky wypalił z pierwszego krążka, a później dopełnił formalności pakując "gumę" do pustej bramki z bekhendu.

Niemcy próbowali doprowadzić do dogrywki, w ostatnich minutach atakowali nawet w sześciu na czterech, ale nie udało im się to i zanotowali trzecią porażkę na MŚ. Skazuje ich ona na walkę z Łotyszami, Austriakami i Francuzami o obronę przed spadkiem z elity. Ekipa Pata Cortiny prezentuje na tyle dojrzały hokej, że powinna sobie poradzić z tym mało ambitnym zadaniem.

W meczu grupy "S", która rozgrywa swe mecze w Globe Arenie w Sztokholmie, Szwajcaria potwierdziła wysoką formę i wypunktowała Czechów 5-2. W ostatnim spotkaniu - gospodarze - Szwedzi - po męczarniach pokonali Białoruś 2-1. Decydującego gola strzelił w 52. min pięknym uderzeniem pod poprzeczkę Fredrik Petersson, który był 13. napastnikiem w ekipie "Trzech Koron" i na lodzie pojawił się dopiero po raz pierwszy.

Nieco łatwiejszą przeprawę mieli współgospodarze MŚ - Finowie, którzy uporali się z Francją 3-1. W trzeciej "piątce" "Trójkolorowych" grał obrońca mistrzów Polski - Comarch/Cracovii Nicolas Besch, który za partnera ataku miał Teddego da Costę z GKS-u Tychy.

MŚ Elity:

Niemcy - Słowacja 2-3 (1-0, 0-1, 1-2)


Bramki: 1-0   Michael Wolf (4:01 Goc), 1-1 Blizniak (33:30 dobitka strzału Sersena), 2-1 Marcus Kink (43:01 John Tripp), 2-2 Tomasz Zaborsky (45:51 Michalik, Kukumberk) 3-2 Zaborsky (52:46 Miklik).

Strzały: 32-33.

Szwajcaria - Czechy 5-2 (1-0, 1-2, 3-0)

Bramki: 1-0 Andreas Ambuhl (17:56 Gardner w przewadze), 2-0 Nino Niederreiter (26:36 Simon Moser), 2-1 Jirzi Hudler (33:02 Jirzi Tlusty w przewadze), 2-2 Jirzi Hudler (39:12 Zbynek Irgl), 3-2 Simon Moser (45:47 Martin Pluss), 4-2 Simon Bodenmann (53:22 Denis Hollenstein) 5-2 Reto Suri (59:21 do pustej bramki).

Finlandia - Francja 3-1 (0-0, 2-0, 1-1)

Szwecja - Białoruś 2-1 (0-1, 1-0, 1-0)


Autor: Michał Białoński

Tabela (miejsce, drużyna, mecze, zwycięstwa po dogrywce, porażki po dogrywce, porażki, różnica bramek, bramki, punkty):

grają w Helsinkach

1. Finlandia 3 2 1 0 0 +5 9-4 8

2. Rosja 2 2 0 0 0 +9 10-1 6

3. USA 2 2 0 0 0 +5 9-4 6

4. Słowacja 3 2 0 0 1 +3 9-6 6

5. Francja 3 1 0 0 2 -4 6-10 3

6. Niemcy 3 0 0 1 2 -5 6-11 1

7. Austria 2 0 0 0 2 -4 4-8 0

8. Łotwa 2 0 0 0 2 -9 1-10 0

grają w Sztokholmie

1. Szwajcaria 3 2 1 0 0 +5 11-6 8

2. Norwegia 2 2 0 0 0 +3 6-3 6

3. Szwecja 3 2 0 0 1 +1 6-5 6

4. Kanada 2 1 0 1 0 +1 5-4 4

5. Czechy 3 1 0 0 2 -2 5-7 3

6. Białoruś 3 1 0 0 2 -2 5-7 3

7. Słowenia 2 0 0 0 2 -3 4-7 0

8. Dania 2 0 0 0 2 -3 3-6 0

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje