Reklama

Reklama

MŚ w hokeju: Francja w ćwierćfinale pierwszy raz od 19 lat! Awans Białorusi!

Francja pierwszy raz od 1995 roku awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata elity w hokeju na lodzie. "Trójkolorowi" pokonali w poniedziałek Danię 6-2. Awans do "ósemki" zapewnili sobie też gospodarze turnieju - Białorusini, którzy w kontrowersyjnych okolicznościach pokonali 3-1 Łotwę.

Francuzi zwycięstwo zapewnili sobie w trzeciej tercji, kiedy w przeciągu paru minut strzelili cztery bramki. W samej końcówce Duńczykom puściły nerwy i w ciągu półtorej minuty czterech z nich powędrowało na ławkę kar, ale wtedy wynik był już ustalony. Zwycięstwo "Trójkolorowych" spowodowało, że poznaliśmy już ćwierćfinalistów z grupy A. Są nimi jeszcze Kanada, Szwecja i Czechy.

Trudniejszą przeprawę miała Finlandia, która okazała się lepsza od Kazachstanu zaledwie o jedną bramkę. Gdy po dwóch tercjach "Suomi" prowadzili 4-2, mogło się wydawać, że kontrolują przebieg wydarzeń na lodowisku. Pod koniec meczu Kazachowie grali jednak z przewagą, ponadto wycofali bramkarza i zdobyli kontaktową bramkę. Na więcej nie starczyło im czasu, a porażka oznacza, że w przyszłym roku podopieczni Arego-Pekki Selina zagrają na zapleczu elity.

Reklama

Białorusi pomogły "ściany", Łukaszenko może otwierać szampana

W najciekawszym meczu poniedziałku doszło do prawdziwej bitwy Białorusinów z Łotyszami o awans do ćwierćfinału. Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka, który jest wielkim fanem hokeja, może otwierać szampana, bo jego chłopcy awansowali do ćwierćfinału, nam pozostaje jednak olbrzymi niesmak przez końcówkę tego spotkania.

Białorusini w 33 sekundy I tercji strzelili dwa gole. Najpierw naturalizowany Kanadyjczyk Geoff Platt wypalił z nadgarstka w samo okienko i Edgars Masalskis (na co dzień w HK Poprad) nie miał szans! Za moment pod bramkę Łotyszy przedarł się Michaił Grabowski i strzałem z bekhendu podwyższył na 2-0.

Później gospodarzom mistrzostw szło jak po grudzie.

W 28. min doszło do potężnej awantury na lodzie, po tym jak Kitarow wpadł na Masalskisa, gdy już ten zamroził krążek. Tylko wtedy sędziowie odesłali do boksu pięciu zawodników!

Kłopoty Białorusi zaczęły się w 34. Min, gdy Arturs Kulda, w okresie podwójnej przewagi, strzałem na przemieszczenie zdobył kontaktowego gola.

Od tego momentu Łotysze sprawiali lepsze wrażenie i częściej zagrażali bramce. A na 36 sekund przed końcem III tercji trafili nawet do siatki, ale sędzia uznał, że nie ma gola, bo - według niego - Kaspars Daugavins, który zasłaniał widoczność Kevinowi Lalande, przekroczył linię pola bramkowego. Powtórki nie rozstrzygnęły tego jednoznacznie.

Łotysze mieli gigantyczne pretensje do sędziego, Daugavins ze złości złamał kija o bandę, a kanadyjski trener Łotwy Ted Nolan krzyczał do sędziów: "Dlaczego?", a później ironicznie bił im brawa!

- Historia nie zna takiego przekrętu! Sędziowie powinni pakować się i wracać do domu - denerwował się były sędzia międzynarodowy, komentator meczów w nSporcie Jacek Chadziński. - Nie mieści mi się w głowie, jak można zrobić taki przekręt w meczu takiej rangi!

- Analizowaliśmy w studiu tę sytuację klatka po klatce. Daugavins najpierw był uderzany kijem przez Białorusinia, sędzia nie reagował. Krążek wpadł do bramki, a Łotysz nawet nie dotknął pola bramkowego. Co jest bulwersujące, to to, że sędzia nie konsultował się z sędzią wideo, który by na sto procent uznał gola. Jeszcze nie widziałem takiego draństwa, jakie ten sędzia zademonstrował - dowodzi Jacek Chadziński.

Zawody prowadziła para: Antoni Jerabek (Czechy) i Keith Kaval (USA).

W ostatniej sekundzie strzałem do pustej bramki na 3-1 podwyższył Siergiej Kosticyn.

Wicemistrzowie świata za burtą!

Z grupy B awans do ćwierćfinałów zapewniły sobie już Rosja, która jako jedyna wygrała do tej pory w Mińsku wszystkie swoje mecze, Stany Zjednoczone i Białoruś. Natomiast "Suomi", którzy już zakończyli udział w fazie zasadniczej, muszą czekać na wynik meczu Szwajcarii z Łotwą. Wicemistrzowie świata już nie mają szans na wyjście z grupy, natomiast mogą pokrzyżować plany Łotyszy, którzy potrzebują do tego zwycięstwa.

Grupa A:

Francja - Dania 6-2 (2-1, 0-1, 4-0)

Bramki: Julien Desrosiers (2.), Antoine Roussel (20.), Pierre-Edouard Bellemare (50.), Stephane da Costa (51., 56.), Antonin Manavian (53.) - Jesper Jensen (16.), Kim Staal (35.).

Kary: Francja - 4, Dania - 8 min. 

Włochy - Szwecja 1-5 (1-2, 0-2, 0-1)

Grupa B:

Finlandia - Kazachstan 4-3 (2-2, 2-0, 0-1)

Bramki: Olli Palola (8.), Jori Lehtera (20.), Olli Jokinen (28.), Jarkko Immonen (40.) - Jewgienij Rymariew (15.), Fiodor Poliszuk (16.), Konstantin Romanow (60.).

Kary: Finlandia - 14, Kazachstan - 8 min.

Białoruś - Łotwa 3-1 (2-0, 0-1, 1-0)

1-0 Platt (8:07), 2-0 Grabowski (8:40), 2-1 Kulda (33:49 w podwójnej przewadze), 3-1 Kosticyn (59:59).

Kary: Białoruś - 18, Łotwa - 44 min.

Widzów: 16 tys.

Tabela grupa A

1. Szwecja          7   6  1   21-10   18

2. Kanada           6   5  1   25-11   15

3. Francja          6   4  2   21-15   10

4. Czechy           6   3  3   15-14   10

5. Słowacja         6   2  4   16-18    7

6. Norwegia         6   2  4   14-16    7

7. Dania            6   2  4   14-23    5

8. Włochy           7   1  6    6-25    3

Tabela grupy B

1. Rosja            6   6  0   29-6    18

2. Białoruś         6   4  2   17-15   12

3. USA              6   4  2   22-19   11

4. Finlandia        7   4  3   18-15   11

5. Łotwa            6   3  3   18-21    9

6. Szwajcaria       6   2  4   16-19    7

7. Niemcy           6   2  4    9-18    5

8. Kazachstan       7   0  7   16-32    2

Reklama

Reklama

Reklama