Reklama

Reklama

Marcin Kolusz: Jakość drużyny to także podnoszenie się po porażkach

- Odkąd gram w Tychach nie pamiętam, żeby zdarzyła nam się seria bodajże czterech porażek z rzędu. Jakość drużyny widać także po tym, gdy umie się podnieść w trudnych momentach – powiedział Interii napastnik GKS-u Tychy i kapitan hokejowej reprezentacji Polski Marcin Kolusz po wygranej przez tyszan 4-1 batalii o pierwsze miejsce w ekstraklasie z Comarch/Cracovią.

W Polskiej Hokej Lidze dobiega końca część zasadnicza. Dzisiaj o godz. 17 GKS Tychy podejmuje TatrySki/Podhale Nowy Targ, a PGE Orlik Opole - Comarch/Cracovię. O godz. 18 GKS JKH Jastrzębie-Zdrój ugości Tempish Polonię Bytom. W grupie słabszej Unia Oświęcim o godz. 17 zmierzy się u siebie z Nestą Mires Toruń.

Reklama

Interia: Wygraliście mecz, który był przedsmakiem play-offu. Batalię o pierwsze miejsce.

Marcin Kolusz: - Zarówno my, jak i Cracovia, znaliśmy stawkę tego meczu. Mimo wyniku 4-1 nie był to łatwy i przyjemny mecz. Spotkanie było zacięte i różnie się mogło zakończyć, szczególnie druga tercja, w której Cracovia była lepsza od nas, ale przetrzymaliśmy ich napór, a później wykorzystaliśmy nasze sytuacje.

- Takie mecze w play-offie czekają już nas od pierwszej rudny. Fajnie, że końcówka sezonu zasadniczego daje taki przedsmak play-off. To sygnał dla nas i kibiców, że zbliżają się decydujące starcia.

Była panika, gdy w poprzednim meczu z Cracovią prowadziliście 2-0, by przegrać z nią po raz pierwszy i z perspektywy przewagi 11 pkt zrobiła się zacięta rywalizacja, a na dodatek przytrafiła wam się seria porażek?

- Na pewno trochę niepokoju było. Odkąd gram w Tychach nie pamiętam, żeby zdarzyła nam się seria bodajże czterech porażek z rzędu. Jakość drużyny widać także po tym, gdy umie się podnieść w trudnych momentach, a nie tylko gdy się wygrywa. Cieszę, że drużyna ma fajną komunikację, dobrze się rozumiemy i wspólnie dążymy do jednego celu. To nas na pewno poniosło w trudnych momentach.

Przez kilka miesięcy pierwszą "piątkę" stanowiła wasza młodzież Bepiersz, Jeziorski, Komorski, ale teraz trener Szejba wstawił do niej rutyniarzy na czele z Tobą i Andriejem Makrowem.

- Andrieja pamiętam z reprezentacji Estonii. Był tam najlepszym zawodnikiem. Gdy ktoś strzelał nam gole, to zazwyczaj on. Ciężko go oceniać po pierwszym meczu, dajmy mu czas. Mam nadzieję, że dobrze się wkomponuje do drużyny, a ma do tego predyspozycje.

- A co do układu "piątek", to każda nasza potrafi grać i jest na tyle odpowiedzialna, że może pomóc drużynie. W osłabieniach czy przewagach. Teraz my jesteśmy pierwszą formacją, zobaczymy, co będzie później.

Co słychać w reprezentacji Polski? Pojawiają się informacje, że znowu PZHL ma zaległości finansowe w stosunku do was. To prawda?

- Na razie nie komentuję tego. To nasze wewnętrzne rzeczy kadrowe, które sobie wyjaśniamy wewnątrz drużyny razem ze sztabem. Jeżeli będzie naprawdę źle, to na pewno się państwo o tym dowiecie. Na razie nie ma nic niepokojącego.

Rozmawiał Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Kolusz | GKS Tychy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama