Reklama

Reklama

Legenda i lider Orłów nie mają złudzeń ws. Ligi Mistrzów

Eksportowe polskie zespoły hokejowe Comarch Cracovia i GKS Katowice w losowaniu Ligi Mistrzów trafiły na bardzo mocne zespoły ze Szwecji. Losowanie Champions League komentują dla Interii legenda polskiego hokeja Henryk Gruth i lider reprezentacji Polski, wzmocnienie "Pasów" - Patryk Wronka.

Jeszcze przed losowaniem grup Ligi Mistrzów wiadomo było, że ekipy z pierwszego koszyka są z innego hokejowego świata, ale "Pasy" miały pecha - wpadły na mistrza Szwecji Färjestad Karlstad.

Mistrzowie Polski GKS Katowice trafili na innych Szwedów - Rögle Ängelholm, którzy odpadli w półfinale walki o mistrzostwo kraju, ale wygrali ostatnią edycję Ligi Mistrzów. Jak wzmacniają się Rogle? Na przykład poprzez wypożyczenie z NHL bramkarza Calle Clanga, do czego doszło dwa tygodnie temu.

"Pasy" mierzyły się z Färjestad sześć lat temu, gdy przegrały u siebie w Lidze Mistrzów 1-5. Jedyną bramkę strzelił wówczas dla nich Damian Kapica. Co ciekawe, wychowanek Podhala jest jedynym hokeistą z tamtego składu, który gra do dzisiaj w Cracovii.

Reklama

Stawkę przeciwników naszych drużyn uzupełniają silne ekipy, ale będące już bardziej w zasięgu. W wypadku krakowian są to:  półfinalista ICE Hockey League Villach SV i czwarty zespół ostatniego sezonu zasadniczego DEL Straubing Tigers. Natomiast jeśli chodzi o katowiczan są to: wicemistrz Szwajcarii Zürich Lions oraz wicemistrz międzynarodowej ICE Hockey League AV19 Székesfehérvár.

Patryk Wronka komentuje losowanie Ligi Mistrzów

Na występy z Cracovią w Champions League nie może się już doczekać ich nowy nabytek Patryk Wronka. Przejście jednego z liderów reprezentacji Polski z Katowic pod Wawel było hitem transferowym na rodzimym rynku transferowym

- Cieszę się z przejścia do Cracovii. Dzięki temu zyskałem na pewno delikatny awans finansowy, ale też trafiam do klubu, który nie kryje swych wysokich ambicji sportowych, które zresztą częściowo już potwierdził, zdobywając ostatnio pierwszy dla Polski Puchar Kontynentalny - powiedział Interii Patryk Wronka.

Patryk w sezonie 2016/2017 występował z Orli Znojmo w ICE Hockey League, która nosiła wówczas nazwę EBEL, więc zna dobrze ekipę Villach SV. Czego się można po niej spodziewać?

- Villach leży w naszym zasięgu. Jeśli zagramy odpowiedzialny, dobry hokej, to będziemy w stanie z nim wygrać - uważa "Wronczes".

27-letni napastnik poznał też siłę zespołów niemieckiej DEL.

- Akurat ze Straubing nie grałem, ale miałem okazję mierzyć się z Augsburgiem i RB Monachium, więc wiem, jaki styl prezentują. Straubing będzie oczywiście faworytem, ale konsekwentną grą w obronie, mądrą taktyką powinniśmy powalczyć również z nimi - zapowiada Patryk.

Wronka jest w trakcie przeprowadzki z Katowic do Krakowa, gdzie znalazł już mieszkanie.

- Udało mi się trafić na fajne lokum, blisko Bagrów. Na lodowisko będzie miał 15 minut na rowerze. Dzięki bliskości jeziora będzie gdzie pobiegać z psem, małe dziecko też będzie miało gdzie pobiegać - opowiada.

- Przed podpisaniem kontraktu z Cracovią rozmawiałem z Damianem Kapicą i Maćkiem Kruczkiem, który długo grał w "Pasach". Otrzymałem same pozytywne sygnały. Ważna była też rozmowa z samym trenerem Rohaczkiem. Cieszę się z przejścia do Cracovii. Mam nadzieję, że trener fajnie ułoży zespół. Do transferów Polaków - mnie i Radka Sawickiego dojdą też solidni obcokrajowcy, dzięki czemu będziemy mieli drużynę na takim poziomie, że każda piątka coś wniesie do naszej gry. To najlepsza recepta na sukces - zaznacza Patryk Wronka.

Henryk Gruth komentuje losowanie Ligi Mistrzów

Katowiczanie znaleźli się w czwartym koszyku i trafili do grupy D jako pierwsi. W jednej grupie nie mogły znaleźć się dwie drużyny z tej samej ligi. W przypadku Polski po raz pierwszy w historii trzeba to było brać pod uwagę, bo pierwszy raz dwie drużyny zagrają w jednej edycji (GKS jako mistrz a Cracovia jako zdobywca Pucharu Kontynentalnego).

Henryk Gruth, sławny polski hokeista, czterokrotny olimpijczyk, grał w przeszłości zarówno w klubie z Katowic, jak i Zurychu. W szwajcarskim klubie pracował przez dwie dekady, był tam trenerem pierwszej drużyny, asystentem i kierownikiem wyszkolenia. W 2020 roku po wielu latach spędzonych w Szwajcarii - wrócił do Polski.

- Cieszę się, że wreszcie będzie okazja do takiej konfrontacji. Wielu ludzi przez wiele lat pytało mnie bowiem jak szwajcarska liga hokejowa ma się do polskiej, a teraz wreszcie będzie okazja to sprawdzić. Z chęcią zobaczę te mecze, w Zurychu gra przecież wielu moich znajomych i wychowanków. Koledzy ze Szwajcarii byli zresztą zdziwieni, że aż dwie polskie drużyny grają w Lidze Mistrzów - nie kryje.

Gruth przyznaje, że w zeszłym sezonie JKH GKS Jastrzębie-Zdrój w Lidze Mistrzów pokazało się z niezłej strony [jastrzębianie potrafili zremisować z włoskim Bolzano, wygrać z norweskim Frisk Asker, przyp. aut.]. 

- Dlatego jestem ciekaw postawy naszych drużyn w tym sezonie. Katowiczanie w mojej opinii ze Szwedami z Rögle Ängelholm nie mają najmniejszych szans, za to z Węgrami mogą powalczyć. I tak moim zdaniem GKS trafił lepiej niż Cracovia, jej rywale są bardzo mocni. Tak czy inaczej - każdy punkt zdobyty przez nasze drużyny będzie sukcesem - uważa Henryk Gruth.

Michał Białoński, Paweł Czado Interia

Reklama

Reklama

Reklama