Reklama

Reklama

Krynica rozbita, "Seniu" z hat-trickiem

Było wszystko. Dwanaście bramek, sporo kombinacyjnej gry i bokserski pojedynek. W konfrontacji lidera z outsiderem grupy B, Aksam Unia Oświęcim rozbiła KTH Krynicę 9-3. Bardzo dobre zawody rozegrał Łukasz Sękowski, który wszedł na lód w trzeciej tercji i ustrzelił hat-tricka.

Dobry początek

Mecz jeszcze na dobre się nie rozpoczął, a "Unici" już mogli wyjść na prowadzenie. Wojtarowicz sprytnym podaniem uruchomił Klisiaka, który miał przed sobą już tylko Kubalskiego. Doświadczony napastnik zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, przez co ułatwił zadanie krynickiemu golkiperowi.

W 3. minucie oświęcimianie rozwiązali worek z bramkami, a na listę strzelców wpisał się Maciej Szewczyk. Niespełna 21-letni napastnik pociągnął z nadgarstka i zaskoczył rozpaczliwie interweniującego Adama Kubalskiego. - Dzisiaj rozgrywanie zamka nie sprawiało nam większych problemów. Rywale pozostawiali nam zbyt dużo wolnego miejsca. Przy strzeleniu pierwszej bramki miałem dużo czasu, żeby opanować krążek i przymierzyć pod poprzeczkę - opisał swoje trafienie skrzydłowy Aksam Unii. - Cieszę się, że wpadło i mam też nadzieję, że nie były to ostatnie moje gole w tym sezonie - dodał.

Reklama

Poszli za ciosem

Oświęcimianie zaczęli łapać właściwy rytm, a zamroczeni stratą bramki "Mineralni" schowali się za podwójną gardą. Krynicki bramkarz miał pełne ręce roboty, ale wobec biernej postawy swoich defensorów był bezradny.

Na dodatek "Kateheci" często odwiedzali boks kar, a każda taka odsiadka, kończyła się stratą gola. Grający pomysłowo w przewadze oświęcimianie podwyższyli w 10. minucie. Znów w roli głównej wystąpił Maciej Szewczyk, który tym razem sprytnie dobił uderzenie Tomasza Połącarza. Dwie minuty później odblokował się Waldemar Klisiak, który wziął przykład z młodszego kolegi i również po dobitce zaskoczył Adama Kubalskiego.

Przed przerwą oświęcimianie pozwolili sobie na jeden moment dekoncentracji i zapłacili za to najwyższą cenę. Do dalekiego podania Mateusza Dubela dojechał Karel Horny, który po profesorsku położył Zbigniewa Szydłowskiego, a następnie umieścił gumę w pustej siatce.

Niepodważalna przewaga

Drugie dwadzieścia minut również przebiegło pod dyktando gospodarzy, którzy sporadyczne ataki kryniczan rozbijali już w zalążku. "Mineralni" mieli ogromne problemy z rozprowadzeniem krążka i to nawet podczas gry w przewadze.

W 22. minucie znów ukłuli podopieczni Alesza Flaszara. Wojciech Wojtarowicz zagrał na drugie skrzydło do Waldemara Klisiaka, a "Wadli" uderzył bez przyjęcia prawie w samo okienko.

Osiem minut później było już 5:1. Po strzale Buczka, Kubalski odbił krążek wprost na korpus Stachury, a guma... wtoczyła się do siatki.

"Biało-niebiescy" nie zwalniali tempa i wciąż niepokoili krynickiego golkipera, który pod naporem strzałów uwijał się jak w ukropie. W 33. minucie kapitalnej sytuacji nie wykorzystał Martin Buczek. Czeski skrzydłowy po przytomnym podaniu Modrzejewskiego, nie potrafił ulokować gumy w pustej bramce.

To, co nie udało się Buczkowi nie sprawiło większych problemów Kowalówce. Defensor Aksam Unii po dograniu Waldemara Klisiaka musiał tylko odpowiednio przyłożyć kij. Przed przerwą "biało-niebiescy" mogli jeszcze podwyższyć. Szewczyk podał do Adamusa, a ten pojechał na samotne spotkanie z Kubalskim, ale nie zdołał go zaskoczyć.

Popis dublera

Ostatnia tercja była już praktycznie formalnością. Obaj trenerzy dali odpocząć najbardziej doświadczonym zawodnikom i zdecydowali się na drobne "przemeblowanie" formacji. Trener Dobosz wpuścił czwartą piątkę i dał odpocząć Karelowi Horny'emu. Na roszady zdecydował się także Alesz Flaszar, który w miejsce Waldemara Klisiaka wstawił Łukasza Sękowskiego, natomiast Miroslava Javina zastąpił Przemysław Krzemień.

Zwłaszcza Sękowski pokazał się z dobrej strony. Od początku był niezwykle aktywny. Dużo jeździł i co najważniejsze wykorzystywał okazje bramkowe. Swój koncert zainicjował chwilę po rozpoczęciu trzeciej odsłony, gdy zmienił lot krążka po uderzeniu Petera Gallo. Pięć minut później wykończył firmową akcję Jakubika i Kowalówki. W 55. minucie "Seniu" skompletował hat-tricka i... utonął w objęciach swoich kolegów.

- Gra z takimi zawodnikami jak Wojtek Wojtarowicz i Mariusz Jakubik to czysta przyjemność. Doskonale potrafią podać, a takich okazji nie wolno marnować - mówił skromnie Łukasz Sękowski. - Wszystkie trzy formacje grają bardzo równo, więc wydaje mi się, że dalej będzie mi przypadać rola dublera. Szkoda, że nie dysponujemy czterema piątkami - dodał.

Chwilę wcześniej drugą bramkę dla hokeistów spod Góry Parkowej zdobył Dawid Kruczek. Krynicki defensor uderzył spod linii niebieskiej, a Noworycie pozostało tylko wyciągnąć gumę z siatki.

Trochę boksu

Sędzia Paweł Breske po raz kolejny nie prowadził zawodów na odpowiednim poziomie. Jego decyzje były niezrozumiałe dla zawodników, kibiców, a czasem nawet i jego asystentów. - Nie będziemy komentować pracy arbitrów. Niech zajmą się tym obserwatorzy - wspólnie twierdzili obaj trenerzy. Drobiazgowość sędziego obróciła się w drugą stronę. Spotkanie zaostrzyło się, a zawodnikom coraz częściej zaczęły puszczać nerwy.

W 57. minucie kibice mogli obejrzeć za to dość wytrawny pojedynek bokserski. Mateusz Dubel najpierw przytrzymywał Macieja Szewczyka, by chwilę później posłać na jego twarz kilka sierpowych. Oświęcimianin nie pozostał mu dłużny. - Chwycił mnie od tyłu, a później poczułem jego pięść na głowie. Oddałem mu i zaczęła się bójka - relacjonował Maciej Szewczyk, skrzydłowy Aksam Unii. - Starałem się nie ściągnąć rękawic, żeby nie zarobić kary meczu, a Dubel zrzucił rękawice i tak samo jak ja, dostał cztery minuty.

Wynik spotkania na dwie minuty przed końcem ustalił Grzegorz Horowski, który z pozoru niegroźnym strzałem zaskoczył Szymona Noworytę.

Powiedzieli po meczu:

Alesz Flaszar, trener Aksam Unii: - Mówiłem chłopakom, żeby od samego początku grali na sto procent. Bardzo dobrze, że szybko strzeliliśmy trzy bramki, bo ustawiły one przebieg spotkania. Później do końcowej syreny graliśmy na luzie, bez nerwów.

Josef Dobosz, trener KTH Krynicy: - Zarobiliśmy zbyt dużo kar, a bramki traciliśmy, gdy rywal grał w przewadze. Brakowało nam sił, gdyż ostatnio graliśmy ciężkie spotkania z Toruniem i Gdańskiem. Unia to drużyna klasowa, przy odrobinie szczęścia mogła nam strzelić z piętnaście bramek.

Aksam Unia Oświęcim - KTH Krynica 9-3 (3-1, 3-0, 3-2)

1-0 Szewczyk - Połącarz (2:43, w przewadze)

2-0 Szewczyk - Połącarz, Tabaczek (9:25, w przewadze)

3-0 Klisiak - Gallo (11:43, w przewadze)

3-1 Horny - Dubel (17:23, w przewadze)

4-1 Klisiak - Wojtarowicz (22:00, czterech na czterech)

5-1 Stachura - Buczek (29:43)

6-1 Kowalówka - Klisiak, Wojtarowicz (35:33, w przewadze)

7-1 Sękowski - Gallo, Kowalówka (40:14)

8-1 Sękowski - Jakubik, Kowalówka (44:18)

8-2 Kruczek - Rajski (50:59, w przewadze)

9-2 Sękowski - Wojtarowicz, Gallo (54:02, w przewadze)

9-3 Horowski (57:27, w podwójnej przewadze)

Aksam Unia: Szydłowski (od 44:43 Noworyta) - Gallo, Kowalówka (4); Klisiak, Jakubik, Wojtarowicz - Javin (4), Cinalski (2); Modrzejewski (2), Stachura (2), Buczek - T. Połącarz, Obstarczyk (4); Adamus, Tabaczek, Szewczyk (4) oraz Sękowski i Krzemień.

KTH Krynica: Kubalski - Kramny (4), Kruczek (4); Horny (2), Chabior (2), M. Dubel (6) - Szczibran (2), Pach; Żołnierczyk (2), Błażowski (6), Horowski - Tyczyński (2), Myjak; Rajski, T. Bulanda, Zabawa oraz Piksa, Rząca (2) Domek, Tomasiak i D. Dubel

Sędziowali: Breske (Jastrzębie- Zdrój) - Kaczyński, Polak (obaj Bytom). Kary: 22 - 32. Widzów: 600.

Radosław Kozłowski, Oświęcim

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy