Reklama

Reklama

Hokejowe Zagłębie Sosnowiec nad przepaścią

Zagłębie Sosnowiec miało walczyć o 11. medal w historii, a walczy o przetrwanie. Zapaść finansowa spowodowała, że zespół opuszczali kolejni zawodnicy, a ci którzy zostali, nie rozegrali dwóch ostatnich meczów. Czy to koniec tak zasłużonego dla polskiego hokeja klubu? Prezes Adam Bernat przekonuje, że jeszcze nie wszystko stracone.

- Gdyby nie było szans na uratowanie zespołu, to nie rozmawialibyśmy teraz - powiedział prezes sosnowieckiego klubu. - Gdyby nie to, że sam byłem sportowcem, to już dawno rzuciłbym to w diabły, ale nie poddam się i jeśli zejdę z tego okrętu, to ostatni.

Prezes Adam Bernat przed sezonem wzmacniał skład, sprowadzając zawodników o uznanej w PLH marce. Szybko jednak okazało się, że obietnice finansowe nie mają pokrycia i w trakcie rozgrywek odchodzili kolejni hokeiści. Po kolei kontrakty rozwiązywali zawodnicy, którzy mieli stanowić siłę Zagłębia: David Galvas, Vladimir Luka, Radim Antonović, Robin Bacul, Marcin Jaros, Milan Baranyk, czy Jarosław Dołęga.

Reklama

- Stało się, jak się stało. Szanuję ich decyzje, bo każdy musi za coś żyć - przyznaje Adam Bernat. - Przed sezonem były dalekosiężne plany, żeby walczyć o medale, ale teraz trzeba je zweryfikować. Musimy zrobić wszystko, aby wejść do ósemki, a jeśli się to nie uda, to żeby utrzymać się w ekstraklasie. Wciąż jest o co walczyć.

Sytuacja jest jednak bardzo trudna, bo zawodnicy, którzy zostali w klubie, w proteście przeciwko zaległościom finansowym, nie wyjechali na piątkowy mecz z Akuną Naprzodem Janów i Zagłębie musi liczyć się z tym, że zostanie ukarane walkowerem. Takie same konsekwencje mogą czekać sosnowiczan za nierozegranie niedzielnego meczu z Ciarko KH Sanok. Przewodniczący Wydziału Gier i Dyscypliny PZHL Bogdan Terlecki powiedział, że decyzja o ewentualnym walkowerze w dużej mierze uzależniona jest od stanowiska klubu z Podkarpacia.

- Wiemy, że w tej sprawie wiele zależy od Sanoka. Napisaliśmy pismo, że z przyczyn niezależnych od nas prosimy o przełożenie spotkania. Jeśli klub z Sanoka nie zgodzi się na to, to czeka nas walkower. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo przecież nie o to chodzi, żeby przyjechali do nas i rozbili naszych juniorów 20-0. Powinni nas zrozumieć, bo kiedyś oni przeżywali problemy, a przecież nikt nie może wykluczyć, że za jakiś czas znajdą się w naszym położeniu i będą potrzebować pomocy.

Zgodnie z regulaminem PZHL, trzeci walkower oznaczał będzie usunięcie zespołu z rozgrywek, a już we wtorek sosnowiczanie mają rozegrać ligowy mecz z KTH Krynica. - Za dwie godziny zawodnicy mają otrzymać pieniądze - zapewnił w poniedziałkowe południe prezes Zagłębia.

Według niego klub może liczyć na dużą pomoc miasta. - Prezydenci Kazimierz Górski i Ryszard Łukawski bardzo nam pomagają. Problemy finansowe spowodowane są tym, że z obietnic wspierania Zagłębia wycofało się kilka firm. To przez wybory. Ich szefowie woleli poczekać na ich wynik. Powiedzieli, że po nich wrócimy do rozmów - twierdzi sternik Zagłębia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy