Reklama

Reklama

Hokejowe MŚ elity. Słowacja pokonała USA 4-1, Czesi wygrali ze Szwecją 5-2

Gospodarze hokejowych mistrzostw świata elity - Słowacy wprawili swoich fanów w euforię pokonując w Koszycach w pierwszym swoim meczu USA 4-1. W drugim wieczornym meczu w Bratysławie Czesi niespodziewanie wygrali z obrońcami tytułu - Szwedami 5-2. Tak wysoko z "Trzema Koronami" na MŚ jeszcze nigdy nie wygrali.

Słowaccy fani w koszyckiej Steel Arenie po raz pierwszy szaleli z radości już w 5. minucie, gdy Matusz Sukel trafił do siatki wykorzystując podanie zza bramki.

Pierwsza kara kosztowała ich utratę gola - niesygnalizowanym strzałem w 13. minucie popisał się Alex Debrincat.

Na początku drugiej tercji Słowacy mogli atakować pięciu na trzech i szybko wykorzystali okazję. Erik Czerniak huknął z dystansu i odzyskał prowadzenie dla gospodarzy turnieju.

W 25. minucie Amerykanie zostawili bez krycia Tomasa Tatara i słowacki gwiazdor miał czas, aby przyjąć krążek i trafić pod pachę Cory'ego Schneidera.

Reklama

Amerykanie starali się narzucić swoje warunki, ale grali za wolno (być może potrzebują jeszcze czasu na aklimatyzację po zmianie strefy czasowej).

Kapitalnej okazji na podwyższenie prowadzenia nie wykorzystał Robert Lantosi - jego strzał w sytuacji sam na sam obronił Schneider. Już po chwili przepuścił za to krążek po uderzeniu Michala Kristofa z dystansu. Spory udział miał w tym Tatar, który zasłonił amerykańskiego bramkarza. 

Bardziej zacięty przebieg miał równolegle rozgrywany mecz w Bratysławie pomiędzy Czechami a obrońcami mistrzowskiego tytułu - Szwedami. Gola dla naszych południowych sąsiadów już w 2. minucie strzelił Jakub Vrana. Czesi częściej strzelali, ale nie podwyższyli prowadzenia, a na początku drugiej tercji stracili dwa gole, jednak w 37. minucie wyrównał pięknym strzałem Dominik Kubalik.

Czesi bardzo mocno przycisnęli na początku trzeciej tercji. Nie minęło pół minuty, a Henrik Lundqvist obronił dwa strzały. Po kolejnej dobitce Michaela Frolika krążek wpadł już do bramki. Trener "Trzech Koron" Rikard Groenborg reklamował spalonego w polu bramkowym, ale sędzia sprawdził sytuację na wideo i nie anulował gola.

Gdy cztery minuty przed końcem oba zespoły grały czterech na czterech, Filip Hronek odebrał rywalowi krążek pod swoją bramką i kapitalnym prostopadłym podaniem rozpoczął kontrę, którą na gola zamienił Vrana.

Lundqvist po raz pierwszy zjechał z bramki trzy minuty i 40 sekund przed końcem. Wrócił po 20 sekundach, ale znów szybko zjechał do boksu, jednak Szwedom nie udało się zdobył kontaktowego gola atakując w sześciu, a gdy Czesi przejęli krążek, Jan Kovarz trafił do pustej bramki.

Mirosz

Grupa A

Finlandia - Kanada 3-1 (1-1, 0-0, 2-0)

USA  - Słowacja 1-4 (1-1, 0-2, 0-1)

Grupa B

Rosja - Norwegia 5-2 (2-0, 2-0, 1-2)

Czechy - Szwecja 5-2 (1-0, 1-2, 3-0)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL