Reklama

Reklama

Hokejowe MŚ dowiodły - warto stawiać na młodych

Na ostatnich MŚ hokejowej elity moje serce podbili Amerykanie w wersji "Youngblood" z fantastycznym 20-letnim bramkarzem o zwinności pantery Johnem Gibsonem. Wystawili nie tylko Gibsona, ale też 19-latków Galchenyuka i Troubę, którzy nie byli żadnymi tam zapchajdziurami, tylko pełnoprawnymi zawodnikami. Po dziewięcioletniej przerwie Stany Zjednoczone stanęły na podium MŚ.

Jakże brakuje mi takiej promocji młodości w polskim hokeju. Polskie kluby żądają, by  zmniejszyć limit młodzieżowców z czterech (do lat 23) do dwóch (do lat 21), opowiadają się też za zniesieniem ograniczeń w zatrudnianiu obcokrajowców. Zamiast - znajdującemu się w agonalnym stanie polskiemu hokejowi - podać kroplówkę i tlen, chcą wbić gwóźdź do trumny!

Reklama

Szkoda, że na MŚ Dywizji I B w składzie Polaków nie było ani jednego 20-latka, a za młokosa uchodził 24-letni już Mateusz Bryk, czy o rok młodszy Radosław Galant. Wbrew temu, że nasza "dwudziestka" wygrała swoją grupę MŚ, nie wzięliśmy nawet do szerokiej seniorskiej kadry choćby jednego jej zawodnika.

Największy sukces na lodowiskach Helsinek i Sztokholmu odnieśli "Helweci", którzy od lat wzorowo pracują z młodzieżą. Jednym z bardziej szanowanych trenerów młodzieży w Zurich jest nasz wybitny reprezentant Henryk Gruth, szwajcarską młodzież szkolił też Andrzej Szczepaniec.

Szwajcarzy w finale grali po raz pierwszy od 1935 roku. To wielkie wydarzenie. By uzmysłowić wam jak wielkie, przypomnę, a niektórym uświadomię (wiem, że nie lubicie historii), że właśnie w owym 1935 r. kanclerz Niemiec Adolf Hitler zaczął montować maszynkę wojenną zakładając Wehrmacht i  Luftwafe. Ze znanych mi osób pamiętać mogła tylko moja ciocia (ma 96 lat i świetną pamięć).

Największymi przegranymi MŚ zostali Rosjanie. Na otarcie łez została im najładniejsza bramka na turnieju, jaką w ćwierćfinale z USA strzelił Aleksander Owieczkin. Machnął z kąta kijem tak mocno, że krążek świsnął koło ucha Gibsonowi tak szybko, że nikt - nawet Alex - nie zauważył, że padł gol. Dopiero jeden z sędziów, zaintrygowany tym, że Gibson spojrzał za siebie, szukając krążka, pojechał skonsultować się z sędzią-wideom. Okazało się, że krążek odbił się od słupka, który wewnątrz bramki przytrzymuje siatkę, po czym wyleciał przed bramkę.

Zobacz skrót meczu Rosja - USA (3-8):

Rosjanie skład mieli silny, ale rezerwową mentalność. Na dodatek fizycznie nie wyglądali najlepiej. Poza tym bramkarze Ilja Bryzgajłow i Siemion Warłamow byli bez formy, więc katastrofa "Sbornej" - mimo starań trenera Zinetuły Biljaljetdinowa - była nieunikniona.

W Moskwie biją na alarm - igrzyska w Soczi już za osiem miesięcy, a hokeiści przegrywają z kretesem nawet ze słabeuszami (np. z Francją). Śledząc komentarze w rosyjskich mediach dochodzę do wniosku, że łatwiej było rozwiązać ZSRR, ale trudniej komunistyczną mentalność wypędzić z głów. Oto świetny hokeista Związku Sowieckiego (rocznik 1947 r.), zdobywca 189 goli dla "Sbornej" - Władymir Pietrow protestuje, że jak to jest możliwe, żeby selekcjoner Biljaljetdinow samodzielnie decydował o tym, kto ma grać w reprezentacji kraju. - Najwyższa pora, aby przywrócić działalność rady trenerów, która by zatwierdzała każdego kandydata do gry w kadrze narodowej - domaga się Władymir Pietrow.

Logika sowiecka jest zatem prosta: rada wybierze drużynę, a za ewentualną porażkę głowę pod topór położy selekcjoner.

Rosji nie uratował nawet wielki Aleksander Owieczkin. W hokeju rzadko się zdarza, by w pojedynkę uratować zespół. Co innego w dwójkę. Bracia bliźniacy Henrik i Daniel Sedinowie - plus Loui Eriksson - stworzyli atak, który wspiął "Trzy Korony" na mistrzowski poziom. Bez Sedinów Szwecja nie wyglądała na kandydata na mistrzostwo świata.

Należy też podkreślić, że drogę do szwedzkiego, zasłużonego złota, ułatwiła kardynalna pomyłka sędziów, którzy przegapili wyraźnego spalonego w finale, przy bramce na 3-1.

Zobacz skrót finału Szwecja - Szwajcaria:

Oto "piątka" gwiazd MŚ wyselekcjonowana przez dziennikarzy akredytowanych na turnieju:
Jhonas Enroth (Szwecja) - Roman Josi (Szwajcaria), Julien Vauclair (Szwajcaria), Petri Kontiola (Finlandia), Paul Stastny (USA), Henrik Sedin (Szwecja).
MVP turnieju: Roman Josi (Szwajcaria).

Zobacz skrót meczu o brązowy medal USA - Finlandia 3-2 po karnych:


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje