Reklama

Reklama

​Hokeista i olimpijczyk Andrzej Fonfara będzie patronem skweru

Andrzej Fonfara ma być patronem placu w katowickiej dzielnicy Zawodzie. Ten nieżyjący wybitny hokeista przez dziesięć lat był reprezentantem Polski.

Projekt uchwały w tej sprawie jest już gotowy.  Ma zostać przegłosowany przez Radę Miasta 4 marca. Plac, który ma nosić imię Andrzeja Fonfary znajduje się u zbiegu ulic Murckowskiej, 1 Maja i Waleriana. Uhonorowany w ten sposób sportowiec (1937-2017) całe życie związany był z Katowicami, tu się urodził i tu zmarł.

402 gole w lidze!

Andrzej Fonfara, ksywka "Amajs", to legenda nie tylko katowickiego hokeja: w reprezentacji Polski wystąpił 102 razy i zdobył 54 gole. Brał udział w Igrzyskach Olimpijskich w Innsbrucku’64 a także aż w siedmiu turniejach o mistrzostwo świata (między 1959 a 1969). W IO i MŚ rozegrał 49 meczów i zdobył 30 goli.

Reklama

Zaczynał w Starcie Katowice. Mistrzostwo Polski zdobył pięć razy (w 1960 i 1962 w barwach Górnika 1920 Katowice a w 1965, 1968 i 1970 w barwach GKS-u Katowice). Grał też w GKS-ie Jastrzębie. W 1965 roku został królem strzelców ligi hokejowej. Rozegrał w niej 567 meczów wbijając aż 402 gole!

Jego brat to Karol Fonfara (1940-2018), również hokeista, również mistrz Polski z GKS-em, 30-krotny reprezentant Polski.

- Jako rodzina z zadowoleniem przyjęliśmy tę inicjatywę. Uważam, że to dobry pomysł. Brat mojego dziadka był świetnym hokeistą, a przy tym miał niezwykłą osobowość i twardy charakter - mówi Grzegorz Fonfara. Ten 37-latek przez wiele lat grał w ekstraklasie, ale nie hokejowej lecz piłkarskiej (w barwach GKS-u Katowice i GKS-u Bełchatów rozegrał ponad 170 spotkań). Jest wnukiem Karola, brata Andrzeja.

Rodzina z życzliwością

Inicjatorem uhonorowania hokeisty jest katowicki radny Krzysztof Pieczyński. - Kiedy byliśmy z wiceprezydentem Waldemarem Bojarunem jako przedstawiciele miasta na pogrzebie pana Fonfary, pomyślałem, że to przecież najwybitniejszy hokeista pochodzący z Katowic. Skontaktowałem się z rodziną. Zawsze w takich wypadkach trzeba skontaktować się z bliskimi, mogą sobie tego nie życzyć. Tym razem było jednak inaczej. Rodzina z życzliwością przyjęła ten pomysł, zaczęliśmy więc działać - mówi Krzysztof Pieczyński.

- Brata dziadka z lodowiska nie pamiętam, spotykaliśmy się najczęściej podczas rodzinnych uroczystości. Skoro pochodzę z rodziny o bogatych tradycjach hokejowych - ja też zaczynałem od hokeja. Ale to było tylko kilkanaście treningów, potem wsiąkłem w piłkę. Zawsze bardzo interesował się moimi losami i kibicował mi, bez względu , że to był futbol a nie hokej - opowiada Grzegorz Fonfara. Sam w 2006 roku został powołany do reprezentacji Polski na mecz ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, ale w spotkaniu w Abu Dabi nie zagrał. Trzy dni później wystąpił za to w charytatywnym meczu reprezentacji Polski  przeciw reprezentacji Śląska, drużynę prowadził wtedy Leo Beenhakker.

- Procedura związana z nadaniem imienia trochę trwała, bo w takich sytuacjach opinię musi wyrazić IPN. Tym razem nic nie stało na przeszkodzie więc projekt uchwały już został złożony. Formalność ma dopełnić się za niespełna trzy tygodnie - kończy Krzysztof Pieczyński.

Paweł Czado












Reklama

Reklama

Reklama

Reklama