Reklama

Reklama

Dramatyczny finał mistrzostw świata. Potrzebna była dogrywka!

Finlandia mistrzem świata w hokeju na lodzie. W finale rozgrywanym w Tampere gospodarze turnieju pokonali po dogrywce broniącą tytułu Kanadę 4-3. Decydującego gola strzelił Sakari Manninen w 67. minucie!

Po raz pierwszy w historii trzeci raz z rzędu mieliśmy taki sam finał mistrzostwo świata. W 2019 roku "Suomi" zdobyli tytuł, a rok temu (w 2020 czempionatu nie rozgrywano z powodu COVID-19), przegrali w finale. W sumie Finowie mają na koncie już cztery mistrzostwa świata (poprzednie w 1995 i 2011 roku), a w tym roku zostali jeszcze w Pekinie, po raz pierwszy w historii, mistrzami olimpijskimi. Zostali więc drugą drużyną, po Szwedach w 2006 roku, która w jednym sezonie wywalczyła oba tytuły.

Natomiast Kanada to największa hokejowa potęga, która zgromadziła już 27 tytułów, a w sumie ma na koncie 52 medale mistrzostw świata.

Reklama

Hokejowe MŚ. Czesi brązowymi medalistami

W niedzielę wcześniej poznaliśmy już brązowych medalistów. Zostali nimi Czesi, którzy w meczu o trzecie miejsce pokonali USA 8-4.

Początek finałowego meczu był wyrównany, choć więcej strzałów oddawali zawodnicy "Klonowego Liścia". W połowie tercji groźny strzał oddał Josh Anderson, ale Jussi Olkinuora nie dał się zaskoczyć.

Finowie też mieli swoje okazje, ale obaj bramkarze zachowali status niepokonanego do końca pierwszej tercji.

W 24. minucie Kanadyjczycy otrzymali pierwszą wielką szansę, ponieważ na ławkę kar powędrował Niklas Friman, obrońca Finlandii. I Kanadyjczycy już po 35 sekundach objęli prowadzenie. Rozegrali krążek w tercji rywala - Matt Barzal podał z prawej strony na lewą do Dylana Cozensa, który uderzył z bulika, a spóźniony Olkinuora nie zdołała zapobiec nieszczęściu.

"Suomi" próbowali odrobić straty. Joel Armia nie trafił jednak do bramki dokładając łopatkę kija, ale w 32. minucie hokeiści gospodarzy otrzymali okazję, ponieważ na ławkę kar powędrował Nick Holden.

Finowie w trakcie dwóch minut przewagi ostrzeliwali bramkę Chrisa Driedgera, ale ten nie dał się pokonać.

Hokejowe MŚ. Mikael Granlund wykorzystuje gry w przewadze

Na początku trzeciej tercji na ławkę kar powędrował najpierw Nicolas Roy, a potem Noah Gregor. Przewaga pięciu na trzech trwała tylko kilka sekund. Gospodarze jej nie wykorzystali, ale potem dostali prezent w postaci kary dla Cole'a Sillingera i znowu podwójnej przewagi. Kanadyjczycy uważali, że nie powinien jej dostać, gdyż nie zagrał wysokim kijem, ale sędziowie nie zmienili zdania. 

"Suomi" wyrównali po pięciu sekundach. Miro Heiskanen uderzył spod niebieskiej, krążek odbił się od bandy i wrócił przed bramkę, gdzie do siatki posłał go Mikael Granlund.

Jakby tego było mało, to z lodu zjechał Driedger, a zastąpił go Matt Tomkins, który jeszcze nie występował na tych mistrzostwach i dla którego był to w ogóle pierwszy występ w kadrze na światowym czempionacie.

Finlandia nadal grała z przewagą, tylko że już z pojedynczą, którą też wykorzystała. Ponownie na listę strzelców wpisał się Granlund, który uderzył z prawego bulika w okienko bramki. Oba gole dla "Suomi" dzieliła tylko minuta i 44 sekundy.

Gospodarze podwyższyli wynik w 55. minucie. Juho Lammikko wygrał wznowienie, a Armia natychmiastowym uderzeniem pod poprzeczkę zaskoczył Tomkinsa.

Hokejowe MŚ. Kanada znowu to zrobiła

To nie był jednak koniec emocji. W 58. minucie Kanadyjczycy wycofali bramkarza, a 13 sekund później Barzal wycofał do Zacha Whiteclouda, który uderzeniem z okolic bulika nie dał szans Olkinuorze. Potem jeszcze sprawdzano, bo przed strzałem ruszono bramkę, ale sędziowie uznali, że nie miało to wpływu na trafienie.

Minutę później był już remis. Hokeiści "Klonowego Liścia", znowu grając bez bramkarza, rozgrywali krążek zza bramką, w końcu Barzal podał do Maksa Comtois, który uderzeniem po ręce Olkinuory posłał "gumę" do siatki. Oba gole dzieliło tylko 48 sekund. Kanadyjczycy wrócili do gry podobnie jak w ćwierćfinale, tylko że tam przegrywali nawet 0-3. Do rozstrzygnięcia finału potrzebna więc była dogrywka.

W finale mistrzostw świata gra się ją na pełnym dystansie 20 minut trzech na trzech. Obie drużyny miały swoje okazje, aż w końcu Finowie stanęli przed ogromną szansą, bo Thomas Chabot powędrował na ławkę kar. I ją wykorzystali. Granlund zagrał z lewej na prawą stronę, a Sakari Manninen uderzeniem z bulika strzelił decydującego gola w 67. minucie.

W tym momencie w obozie "Suomi" i na lodowisku w Tampere wybuchała wielka radość. Tym bardziej, że Finlandia gospodarzem hokejowych mistrzostw świata była już po raz dziewiąty ( poprzednio 1965, 1974, 1982, 1991, 1997, 2003, 2012 i 2013) i po raz pierwszy zdobyła nie tylko medal, ale i złoty. Jednym z bohaterów jest Valtteri Filppula, który został pierwszym Finem z wygranym Pucharem Stanleya (2008) i mistrzostwem olimpijskim oraz mistrzostwem świata (2022).

Finlandia - Kanada 4-3 (0-0, 0-1, 3-2, 1-0)

Bramki: 0-1 Cozens (24., w przewadze.), 1-1 Granlund (45., w podwójnej przewadze), 2-1 Granlund (46., w przewadze), 3-1 Armia (55.), 3-2 Whitecloud (58., bez bramkarza), Comtois (59., bez bramkarza), 4-3 Manninen (67., w przewadze).

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL