To zdarza się niezwykle rzadko. Oto sytuacja u Polaków po dwóch porażkach
Czy można przegrać dwa spotkania i być zadowolonym? Okazuje się, że tak. Polscy hokeiści na Mistrzostwach Świata Elity na razie zdobyli punkt, a mimo to z dużym optymizmem patrzą na dalszą fazę turnieju. - Chyba każdy chciałby zagrać taki mecz, jak my ze Szwecją. Chwilo trwaj - mówi napastnik Marcin Kolusz. Dziś Polacy zmierzą się z Francją. Spotkanie o godz. 20.20. Transmisja w Polsacie Sport 1 i Polsat Box Go, relacja na Sport.Interia.pl.

Polacy na turnieju są niemal żółtodziobami. Ostatni raz nasza reprezentacja w Elicie grała 22 lata temu, a żaden z występujących dziś w turnieju zawodników nie występował podczas mistrzostw w 2002 r. To właśnie dlatego hokeiści trenera Roberta Kalabera w Ostrawie skazywani byli na pożarcie i choć przegrali oba mecze, to sprawili, że coraz więcej osób w kraju czeka na kolejne ich spotkania.
Na inaugurację Polacy przegrali z Łotwą, ale po dogrywce, dzięki czemu zdobyli punkt i to z trzecią ekipą poprzednich mistrzostw świata. - Możemy czuć niedosyt, ale ogólnie powinniśmy być zadowoleni - podkreślali polscy zawodnicy w strefie wywiadów.
Dzień później Polacy przegrali ze Szwecją i... znów mogli zjechać z lodu z podniesioną głową. Z jedną z najmocniejszych ekip na świecie przegrywali tylko dwoma bramkami, a dwie ostatnie stracili grając w osłabieniu i spotkanie zakończyło się 1:5.
- Ale chyba każdy chciałby zagrać taki mecz, jak my ze Szwecją. Tym bardziej cieszy nas wynik, choć szkoda tej kary wyższej w końcówce, gdy strzelili nam dwie bramki. Trafili znakomicie, wiele więcej niż można było zrobić. Ale tak jak mówię - chwilo trwaj - uśmiechał się w strefie wywiadów Marcin Kolusz, dla którego są to 16. mistrzostwa świata, ale dopiero pierwsze w Elicie.
Po chwili jeden z najbardziej doświadczonych polskich zawodników dodał:
W sumie te dwie bramki więcej ze Szwecją nie mają znaczenie. I tak byśmy przegrali i moglibyście dopisywać do tego, że "było blisko". Tymczasem my wiemy, gdzie jesteśmy, ale też gdzie możemy być. Różnica między nami jest, ale możemy ją stopniowo niwelować i próbować dochodzić najmocniejsze ekipy
Szwedzi momentami grali tak, że polskim hokeistom mogło zakręcić się w głowach. Bramkarz David Zabolotny przyznał, że jeszcze nigdy nie puścił bramek po tak szybko rozegranych kombinacjach i nigdy nie bronił tak mocnych strzałów. Wiele pracy mieli też zawodnicy z pola, bo Szwedzi bardzo długimi fragmentami nie wypuszczali ich z tercji obronnej. Mimo to na twarzach zawodników po spotkaniu można było doszukać się uśmiechu.
- Szwedzi fantastycznie grają krążkiem, są świetnie wyszkoleni i trochę z nami "popykali". My staraliśmy się grać odpowiedzialnie i mimo 1:5 nie musimy być rozczarowani - uważa napastnik Maciej Urbanowicz.
Dziś przed Polakami kluczowe spotkanie MŚ - o godz. 20:20 zmierzą się z Francją. Jeśli wygrają, zrobią ogromny krok do utrzymanie w Elicie.
Z Ostrawy Piotr Jawor i Tomasz Kalemba
MŚ Elity. Gdzie i kiedy oglądać mecze?
Hokejowe MŚ Elity w Pradze i Ostrawie trwają od 10 maja. Następnymi rywalami Polaków będą: Francja (14 maja, godz. 20:20), Słowacja (15 maja, godz. 20:20), USA (17 maja, godz. 20:20), Niemcy (18 maja, godz. 16:20), Kazachstan (20 maja, godz. 20:20). Transmisje będzie można oglądać na sportowych antenach Polsatu oraz w Polsat Box Go. Relacje na Sport.Interia.pl.














