Niespodziewany problem bramkarza reprezentacji Polski. „U nas to mi się jeszcze nie zdarzyło”
- Największą różnicą była ich szybkość. Pierwsze dwie bramki zdobyte były w takim tempie, jakiego w karierze chyba jeszcze nie widziałem. Strzały też mieli mocniejsze. Uderzenie Victora Hedmana zapamiętam, bo trafił mnie prosto w klatkę, aż mnie trochę przytkało. W polskiej lidze coś podobnego mi się nigdy nie zdarzyło - podkreślał po porażce ze Szwecją (1:5) David Zabolotny, bramkarz reprezentacji Polski.

Interia: Już przed meczem było wiadomo, że spotkanie ze Szwecją będzie szczególnie trudne dla bramkarza.
David Zabolotny: I takie było. Dużo strzałów i dużo roboty, ale dla bramkarza to jest najlepszy scenariusz, bo pozwala zamknąć się w takiej bańce i złapać tzw. flow. Tak się właśnie dzisiaj czułem. Niemal przez cały mecze wpuściłem trzy bramki, dwie kolejne wpadły podczas czterominutowego osłabienia, gdy trochę już opadliśmy z sił. Musimy to przeanalizować i znaleźć błędy.
Gdy usłyszałeś, że bronisz przeciwko Szwedom, to pewnie radość mieszała się z niepokojem.
- Od początku wiedzieliśmy, że każdy z nas dostanie szansę podczas tego turnieju. Taki mecz to wielki wysiłek dla bramkarza, szczególnie jak w 80 proc. tych spotkań będziemy się bronić. Byłem szczęśliwy, że mogą zagrać przeciwko takim rywalom i chciałem pokazać się z jak najlepszej strony.
Aż 18 zawodników reprezentacji Szwecji gra na co dzień w NHL. Co w ich uderzeniach był najtrudniejsze? Siła? Precyzja? Zaskoczenie?
- Największą różnicą była ich szybkość. Pierwsze dwie bramki zdobyte były w takim tempie, jakiego w karierze chyba jeszcze nie widziałem. To dla mnie lekcja... Strzały też mieli mocniejsze. Uderzenie Victora Hedmana zapamiętam, bo trafił mnie prosto w klatkę, aż mnie trochę przytkało. W polskiej lidze coś podobnego mi się nigdy nie zdarzyło.
Uderzenie Victora Hedmana zapamiętam, bo trafił mnie prosto w klatkę, aż mnie trochę przytkało. W polskiej lidze coś podobnego mi się nigdy nie zdarzyło
Przed wami dzień odpoczynku. Przyda się?
- Oczywiście. Fizjoterapeuci będą mieli ręce pełne roboty, ale zrobimy wszystko, żeby być przygotowanym na ten najważniejszy mecz z Francją.
Analizowaliście już ich grę?
- Jeszcze nie, niektórzy tylko krzyknęli po ich meczu z Łotwą, jaki był wynik [Francuzi przegrali po dogrywce]. Też powalczyli, co tylko pokazuje, że nie ma tu słabych drużyn. We wtorek zrobimy wszystko, by dobrze się zaprezentować i utrzymać w Elicie.
Presja będzie ogromna, bo spotkanie z Francją urasta do rangi meczu o wszystko.
- Tak, ale mamy doświadczoną drużynę i chłopaki wiedzą, jak radzić sobie w takich sytuacjach. Jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że wszystko dobrze się zakończy.
Jesteś gotowy zagrać przeciwko Francuzom?
- Oczywiście. W poniedziałek pewnie się nie dowiemy, kto będzie bronił, bo trener da odpocząć naszym głowom. Czekamy na decyzję we wtorek.
Rozmawiali w Ostrawie Piotr Jawor i Tomasz Kalemba
MŚ Elity. Gdzie i kiedy oglądać mecze?
Hokejowe MŚ Elity w Pradze i Ostrawie trwają od 10 maja. Następnymi rywalami Polaków będą: Szwecja (12 maja, godz. 20:20), Francja (14 maja, godz. 20:20), Słowacja (15 maja, godz. 20:20), USA (17 maja, godz. 20:20), Niemcy (18 maja, godz. 16:20), Kazachstan (20 maja, godz. 20:20). Transmisje będzie można oglądać na sportowych antenach Polsatu oraz w Polsat Box Go. Relacje na Sport.Interia.pl.














