Legenda polskiej kadry w reprezentacji. Czegoś takiego dawno nie było
Kibiców hokeja na lodzie w Polsce czeka wielkie święto. Nasza reprezentacja po 22 latach znowu zagra w mistrzostwach świata Elity. Te w tym roku odbędą się w Czechach na lodowiskach Pragi i Ostrawy (10-26 maja). Biało-Czerwoni swoje mecze rozgrywać będą w tej drugiej lokalizacji, a zatem tuż za naszą granicą. - Dla tych, którzy pojadą do Czech, będzie to ogromne wyróżnienie i możliwość zobaczenia całkiem innego hokeja - powiedział Leszek Laszkiewicz, team leader polskiej reprezentacji, w rozmowie z Interia Sport.

Polska w MŚ w Czechach zagra w grupie B, a jej rywalami będą: Słowacja, Łotwa, USA, Francja, Niemcy, Kazachstan i Szwecja.
Z niektórymi z tych ekip nasza reprezentacja nie grała przed dziesięciolecia. To wynikało z tego, że Polacy albo nie trafiali na nich w MŚ, albo po prostu prezentowali o wiele niższy poziom i nie było chęci ze strony rywali na grę przeciwko Biało-Czerwonym.
Polscy bracia chcą podbić świat. Wychowali ich Czesi
Leszek Laszkiewicz - team leader polskiej kadry
Teraz spotkania z: USA, Szwecją czy Niemcami będą świętem nie tylko dla kibiców, ale także samych zawodników, choć to będę mecze, w których raczej będziemy się bronić.
O tym, jak wygląda obecna kadra hokejowa, Interia Sport porozmawiała z Leszkiem Laszkiewiczem, były znakomitym zawodnikiem, a obecnie team leaderem reprezentacji. To on zajął miejsce Andrzeja Zabawy, wieloletniego kierownika kadry.
- Pan Andrzej to jest nasza legenda. Był z reprezentacją bardzo długo. Miałem też okazję pracować z nim w Szkole Mistrzostwa Sportowego, gdy byłem młodym hokeistą. Przez długi lata zatem z nim współpracowałem na etapie juniorskim i seniorskim. To fantastyczny i pozytywny człowiek. Bardzo ceniłem sobie rozmowy z nim, bo mógł przekazać naprawdę wiele. Teraz to ja po części przejąłem jego funkcję. Staram się zatem zapewnić chłopakom wszystko, co im trzeba po to, by mogli skupić się tylko na grze - powiedział Laszkiewicz.
Dla Laszkiewicza, który też jest legendą polskiego hokeja, to takie przedłużenie życia w tej dyscyplinie sportu.
45-latek przez wiele lat był podporą reprezentacji Polski. Rozegrał w niej 216 oficjalnych spotkań, w których strzelił 89 bramek. Więcej od niego uzyskał tylko wspomniany Zabawa - 99.
- Hokej to nasza pasja i miłość i nadal staram się w nim realizować. Całe życie spędziłem w hokeju, więc cóż mogłem robić innego. Cieszę się, że zostałem przy sporcie i mogę realizować w nim w innej roli. Poza tym, że jestem team leaderem reprezentacji jestem też dyrektorem sportowym w JKH GKS Jastrzębie. Jestem wdzięczny wszystkim za to, że mogę nadal być przy hokeju - mówił.
Polska nie powinna wówczas spaść. Zdecydowały pięniadze
Laszkiewicz był częścią drużyny, która w 2002 roku grała w mistrzostwach świata Elity. To był ostatni raz, gdy Polska była w gronie najlepszych drużyn świata. Teraz Biało-Czerwoni wracają do tego zacnego grona. Swój pierwszy mecz rozegrają już 11 maja (godz. 16.20) w Ostrawie, a rywalem będzie Łotwa. To brązowi medaliści ostatniego czempionatu.
- Widzę duże podobieństwa między tamtą a obecną reprezentacją. To było ponad 20 lat temu, ale wówczas też mieliśmy taką mieszankę zawodników doświadczonych, jak: Mariusz Czerkawski, Jacek Płachta, Waldemar Klisiak, czy Sebastian Gonera, ale też młodych, jak ja, czy Adam Borzęcki. Ta reprezentacja naprawdę dobrze wyglądała i też była w niej fantastyczna atmosfera - opowiadał Laszkiewicz.
Wówczas w MŚ w Szwecji Polacy w nie strzelili żadnej bramki w fazie grupowej, przegrywając ze Słowacją (0:7), Finlandią (0:8) i Ukrainą (0:3). W walce o utrzymanie Biało-Czerwoni wygrali dwa z trzech spotkań - z Włochami (5:1) i Japonią (5:2), ale spadli do niżej Dywizji, w której pozostali na ponad 20 lat.
O tym, że Polacy wtedy opuścili grono najlepszych drużyn świata, zadecydowały koszmarne przepisy Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF) oraz porażka ze Słowenią (2:4).
Sportowo utrzymaliśmy się wówczas w Elicie. Zdecydowały względy finansowe. Japonia zapłaciła federacji i na kilka lat miała zapewnione miejsce w gronie najlepszych. To właśnie przez to spadliśmy
Wszystkie mecze mistrzostw świata Elity będzie można obejrzeć w kanałach Polsatu
Wybuchowa mieszanka i ogromna rywalizacja
Wracając do podobieństw, to rzeczywiście trener Robert Kalaber stworzył drużynę, która jest mieszanką wybuchową. Jego zawodnicy już raz mocno go zaskoczyli, awansując przed rokiem do Elity. Teraz celem jest utrzymanie w gronie najlepszych.
Trener Kalaber, kiedy został selekcjonerem kadry, to dał wiele szans na pokazanie się młodym zawodnikom. Do tego dorzucił doświadczonych zawodników i stworzył naprawdę świetną drużynę. Za nami sześć miesięcy przygotowań do mistrzostw świata. Teraz trener musi z grona 34 zawodników wybrać 25. Dla tych, którzy pojadą do Czech, będzie to ogromne wyróżnienie i możliwość zobaczenia całkiem innego hokeja. Sam już to przeżyłem. Poziom w Elicie jest wyższy o co najmniej trzy stopnie niż tam, gdzie do tej pory graliśmy. Spodziewamy się zatem bardzo trudnych spotkań i raczej nastawiamy się na to, że jednak więcej czasu będziemy spędzali w obronie
Już dawno nie było takiej sytuacji, by trener kadry miał tak dużą grupę zawodników, z której trudno będzie wskazać tego, kto na MŚ nie pojedzie.
- To prawda. Trener będzie miał ból głowy. W Elicie nie byliśmy przez ponad 20 lat, a one zawsze zaczynają się później, bo dopiero w maju. Musieliśmy powołać tak szeroką kadrę, bo gdybyśmy kogoś puścili do domu, to na wypadek kontuzji, byłby problem z jego dowołaniem. Nie ma już bowiem właściwie miejsce do treningu na lodzie o tej porze roku. Taka duża grupa powoduje, że zawodnicy będą się wzajemnie napędzali, bo będzie rywalizacja o miejsce w kadrze. To są plusy - zakończył.










![Japonia - Polska. Skrót meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1EK2U56I0GB9-C401.webp)


