Reklama

Reklama

Liga hiszpańska - 27. kolejka Segunda División: Real Sporting de Gijón - CD Mirandés 2-2 (1-1)

9 lutego na Estadio Municipal El Molinón odbył się pojedynek 27. kolejki hiszpańskiej Segunda División pomiędzy drużynami Sportinga Gijón i Mirandésu. Mecz zakończył się remisem 2-2. Starcie obejrzało 18 439 widzów.

9 lutego  na Estadio Municipal El Molinón odbył się pojedynek  27. kolejki hiszpańskiej Segunda División pomiędzy drużynami Sportinga Gijón  i Mirandésu. Mecz zakończył się remisem 2-2. Starcie obejrzało 18 439 widzów.

Występujące tu jedenastki w historii bezpośrednich pojedynków spotkały się ze sobą osiem razy. Drużyna Sportinga Gijón wygrała aż cztery razy, zremisowała trzy, a przegrała tylko raz.

Na pierwszą bramkę meczu nie trzeba było długo czekać. Szczęście uśmiechnęło się do piłkarzy Sportinga Gijón w siódmej minucie spotkania, gdy Carlos Carmona zdobył pierwszą bramkę.

W dziewiątej minucie po gwizdku arbitra oznaczającego początek spotkania kartkę dostał Mickaël Malsa, zawodnik Mirandésu.

Piłkarze Mirandésu odrobili straty jeszcze w pierwszej połowie. W 13. minucie na listę strzelców wpisał się Maranhão. To już ósme trafienie tego zawodnika w sezonie.

Reklama

W 29. minucie arbiter ukarał żółtą kartką Pedro Díaza ze Sportinga Gijón, a w 42. minucie Jona Guridiego z drużyny przeciwnej. Na tym zakończyła się pierwsza połowa spotkania. Obie drużyny schodziły na przerwę przy wyniku 1-1.

W 63. minucie Iñigo Vicente został zmieniony przez Joaquína Muñoza. Na 25 minut przed zakończeniem drugiej połowy w jedenastce Sportinga Gijón doszło do zmiany. Uroš Đurđević wszedł za Aitora Garcíę.

Dalsze wysiłki podejmowane przez drużynę Mirandésu przyniosły efekt bramkowy. W 74. minucie Joaquín Muñoz dał prowadzenie swojemu zespołowi. Asystę przy bramce zaliczył Alexander González.

W następstwie utraty bramki trener Sportinga Gijón postanowił zagrać agresywniej. W 76. minucie zmienił pomocnika Carlosa Carmonę i na pole gry wprowadził napastnika Murila. Jak widać, trener sądził, że jego zespół szybko odrobi straty. Nie mylił się, jego drużyna zdołała zdobyć bramkę, odrobić straty i zremisować. W tej samej minucie trener Mirandésu postanowił wpuścić trochę wiecej świeżości w linię pomocy i w 76. minucie zastąpił zmęczonego Álvara Reya. Na boisko wszedł Antonio Sánchez, który miał za zadanie wprowadzić nieco spokoju w środku boiska.

Prawie natychmiast Pedro Díaz wywołał eksplozję radości wśród kibiców Sportinga Gijón, strzelając kolejnego gola w 79. minucie spotkania. W 82. minucie Pablo Pérez został zmieniony przez Travera, co miało wzmocnić jedenastkę Sportinga Gijón. Niewiele później trener drużyny przeciwnej także postanowił odświeżyć skład, zmieniając Maranhão na Maria Barca.

Do końca starcia rezultat nie uległ zmianie. Pojedynek zakończył się wynikiem 2-2.

Z przebiegu meczu nie wynikało, że jedna z drużyn będzie potrafiła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Posiadanie piłki rozłożyło się równomiernie na obie drużyny. Remis od samego początku „wisiał w powietrzu”. Obie drużyny utrzymywały się przy piłce praktycznie tyle samo czasu. Mecz był bardzo wyrównany, od pierwszej do ostatniej minuty.

Piłkarze gospodarzy obejrzeli w meczu jedną żółtą kartkę, a ich przeciwnicy dwie.

Jedni i drudzy wykorzystali wszystkie zmiany w drugiej połowie.

Już w najbliższą niedzielę jedenastka Mirandésu zawalczy o kolejne punkty u siebie. Jej przeciwnikiem będzie Albacete Balompié. Tego samego dnia Real Racing Club de Santander będzie gościć drużynę Sportinga Gijón.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL