Reklama

Reklama

Liga hiszpańska - 26. kolejka Segunda División: CD Mirandés - Rayo Vallecano 0-0

2 lutego na Estadio Municipal de Anduva w Mirandzie de Ebro odbył się pojedynek 26. kolejki hiszpańskiej Segunda División pomiędzy drużynami Mirandésu i Rayo. Starcie zakończyło się remisem 0-0. Na stadionie zasiadło 3 405 widzów.

2 lutego  na Estadio Municipal de Anduva w Mirandzie de Ebro odbył się pojedynek  26. kolejki hiszpańskiej Segunda División pomiędzy drużynami Mirandésu  i Rayo. Starcie zakończyło się remisem 0-0. Na stadionie zasiadło 3 405 widzów.

Występujące tu zespoły w historii bezpośrednich pojedynków spotkały się ze sobą trzy razy. Jedenastka Mirandésu wygrała dwa razy, zremisowała raz, nie przegrywając żadnego spotkania.

Pierwszym ważniejszym wydarzeniem w meczu było ukaranie zawodnika. Jedyną kartkę w pierwszej połowie otrzymał Mario Suárez z Rayo. Była to 29. minuta meczu.

W 39. minucie Saúl García został zmieniony przez Tita. Na tym zakończyła się pierwsza połowa spotkania. Obie drużyny schodziły na przerwę przy bezbramkowym wyniku.

A kibice Mirandésu nie mogli już doczekać się wprowadzenia Álvara Reya. W bieżącym sezonie ten pomocnik wchodził już jako rezerwowy pięć razy i ma na koncie cztery zdobyte bramki. Murawę musiał opuścić Joaquín Muñoz. Trener Rayo postanowił skorzystać ze swojego jokera. W 62. minucie na plac gry wszedł Álvaro García, a murawę opuścił Isi Palazón.

Reklama

W 70. minucie Maranhão został zmieniony przez Matheusa Barroza, a za Mickaëla Malsę wszedł na boisko Álvaro Peña, co miało wzmocnić jedenastkę Mirandésu. Niewiele później trener drużyny przeciwnej także postanowił odświeżyć skład, zmieniając Andrésa Martína na Jonathana Montiela. W drugiej minucie doliczonego czasu gry kartkę dostał Matheus Barrozo z zespołu gospodarzy.

Z przebiegu meczu nie wynikało, że jedna z drużyn będzie potrafiła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Posiadanie piłki rozłożyło się równomiernie na obie drużyny. Jedenastka Rayo miała dziewięć szans na strzelenie bramki z rzutu rożnego.

To był brutalny mecz. Obie drużyny koncentrowały się bardziej na faulowaniu przeciwnika niż na strzelaniu goli. Piłkarze obu drużyn obejrzeli po jednej żółtej kartce.

Obie drużyny wykorzystały wszystkie zmiany.

Już w najbliższą niedzielę jedenastka Mirandésu będzie miała szansę na kolejne punkty grając na wyjeździe. Jej rywalem będzie Real Sporting de Gijón. Tego samego dnia Real Oviedo zagra z jedenastką Rayo na jej terenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL