Reklama

Reklama

Tragiczna rocznica. 32 lata temu Jerzy Kukuczka zginął pod Lhotse

Góry były dla niego największą miłością. Zdobył w nich tak wiele, że trudno wszystko wymienić z pamięci. Wielką pasję przypłacił życiem. 24 października przypada rocznica śmierci Jerzego Kukuczki – człowieka, który jako drugi w historii zdobył Koronę Himalajów i Karakorum.

Tamtego dnia realizował swój kolejny wielki plan. Tym razem wraz z Ryszardem Pawłowskim chciał osiągnąć Lhotse, niezdobytą wtedy południową ścianą. Nie zdołał wejść na szczyt. Lina nie wytrzymała, Jerzy Kukuczka odpadł od ściany i zginął. Stało się to 24 października 1989 roku. W chwili śmierci miał zaledwie 41 lat.

Kukuczka jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk himalaizmu. Człowiek o wielkiej miłości do gór zapisał się w historii jako drugi, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Dokonał tego dwa lata przed swoją przedwczesną śmiercią.

Reklama

Po zdobyciu Sziszapangmy nową drogą - zachodnią granią - razem z innym znakomitym wspinaczem, Arturem Hajzerem, otrzymał wyjątkowy "tort". Było to 14 klusek śląskich z chorągiewkami z nazwami szczytów. Śląsk był przecież domem Kukuczki.

Jerzy Kukuczka. Początki wielkiej kariery chłopaka ze Śląska

Legendarny polski himalaista na świat przyszedł w marcu 1948 roku w jednej z katowickich kamienic w dzielnicy Bogucice. To zresztą tam całkiem niedawno powstał mural, upamiętniający jego postać, a w przyszłości planowane jest stworzenie Centrum Himalaizmu im. Jerzego Kukuczki. Miałoby ono mieć wartość edukacyjną, ale również stanowiłoby miejsce spotkań dla ludzi takich jak Kukuczka - kochających góry.

W Katowicach młody Jerzy rozpoczął pierwsze kroki do tego, aby w przyszłości zdobywać najwyższe góry świata. W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia wstąpił do Harcerskiego Klubu Taternickiego im. gen. Mariusza Zaruskiego, a następnie do Koła Katowickiego Klubu Wysokogórskiego. Wkrótce potem skończył tatrzański kurs wspinaczkowy.

Rywalizacja z wielkim Messnerem

Reinhold Messner koronę Himalajów i Karakorum zdobył rok przed Polakiem - zrobił to jako pierwszy człowiek w historii. Wyjątkowe przedsięwzięcie zajęło mu 16 lat i zakończone zostało wdrapaniem się na Lhotse.

To właśnie ten szczyt w 1979 roku zapisał jako pierwszy w swojej kolekcji ośmiotysięczników Kukuczka. Dlatego dodatkowy symboliczny wymiar ma fakt, że dziesięć lat później u stóp tego samego ośmiotysięcznika stracił życie.

Jerzy Kukuczka z realizacją wielkiego celu zdobycia wszystkich 14 głównych szczytów zmieścił się w ośmiu latach. Włochowi zajęło to szesnaście lat i cztery miesiące.

Razem w 1988 roku na igrzyskach olimpijskich w Calgary zostali uhonorowani srebrnym Orderem Olimpijskim. W odróżnieniu od włoskiego rywala Kukuczka medal przyjął.

Rocznica śmierci Jerzego Kukuczki. Pomiędzy zdobywaniem szczytów

Góry wciągają, a Jerzy Kukuczka popadł w nie bez umiaru. Zakochany w swojej profesji wciąż chciał więcej.

Prywatnie był mężem Cecylii i ojcem dwóch synów - Macieja i Wojciecha.

Cecylia Kukuczka wiele razy wspominała, że mąż żył górami i jego ciągła nieobecność w domu była dotkliwa. Kobieta w wielu życiowych sprawach musiała radzić sobie sama. Dotyczyło to również wychowywania synów.

Młodszy syn pary - Wojciech - pamięta tatę jedynie ze zdjęć. Kukuczka zginął, gdy ten miał zaledwie cztery latka. To właśnie on przed kilkoma laty ku pamięci swojego ojca zdobył Mount Everest. Był to finał akcji "Jerzy Kukuczka Memorial Expedition".

Projekt z finałem na "dachu świata" zakładał zamontowanie u stóp Everestu pamiątkowej tablicy na cześć polskiego himalaisty. W trekkingu uczestniczyła wówczas nawet żona Kukuczki, zaś Dariusz Załuski udokumentował to wszystko, tworząc film.

Dzisiaj, 32 lata po śmierci Jerzego Kukuczki, w obliczu rosnącego zainteresowania górską tematyką, słynny himalaista jakby na nowo stał się idolem w oczach wielu osób. Nic dziwnego. Jego dokonań nie jest w stanie zakurzyć nawet szybko biegnący czas.

Aleksandra Bazułka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy