Rozdzierające słowa Justyny Kowalczyk. Złożyła deklarację po nagłej śmierci męża. "Nie uciekaliśmy od tematu śmierci"
Justyna Kowalczyk-Tekieli zamieściła poruszający post w mediach społecznościowych, wspominając zmarłego męża. Kacper Tekieli, który zginął tragicznie podczas górskiej wyprawy, został pochowany we wtorek na Cmentarzu Oliwskim w Gdańsku. - Na pewno Go nie zawiodę. Zrobię wszystko, by wychować Hugotka na tak wspaniałego człowieka, jakim był Kacper. Żeby nasz chłopczyk dał komuś tyle szczęścia, ile dostałam ja - napisała była polska narciarka wspominając swojego ukochanego.

Wstrząsająca wiadomość o tym, że Kacper Tekieli zginął w Szwajcarii, obiegła świat sportu dwa tygodnie temu. Jego ciało zostało znalezione w lawinisku w okolicach szczytu Jungfrau. 38-latek wyjechał w Alpy wraz ze swoją żoną Justyną Kowalczyk-Tekieli oraz synem Hugo. Niestety, wyprawa na leżący ponad 4000 metrów n.p.m. szczyt zakończyła się dla niego tragicznie
Justyna Kowalczyk-Tekieli we wzruszającym poście wspomina zmarłego męża
We wtorek 30 maja odbyło się ostatnie pożegnanie polskiego alpinisty, który spoczął Cmentarzu Oliwskim w Gdańsku. Żegnały go tłumy przyjaciół, a przede wszystkim najbliżsi w tym żona Justyna Kowalczyk-Tekieli, która za pośrednictwem wpisu w mediach społecznościowych opisała "to, co wczoraj chciała przekazać wszystkim, którzy przyszli pożegnać jej Kacperka".
"Doceniam, że mogłam się z Nim pożegnać. Nie każda żona alpinisty ma taką możliwość. Wyjście od Niego i zamknięcie za sobą na zawsze drzwi, to najtrudniejsza rzecz, jak mnie w życiu spotkała. Od tematu śmierci nie uciekaliśmy. To były trudne rozmowy, ale szczere i świadome. Hugo pojawił się na świecie dlatego, że mój Kochany Mąż był pewien, że nie tylko dam sobie w każdej sytuacji radę, ale i na ile się da zrekompensuję stratę. Na pewno Go nie zawiodę. Zrobię wszystko, by wychować Hugotka na tak wspaniałego człowieka, jakim był Kacper. Żeby nasz chłopczyk dał komuś tyle szczęścia, ile dostałam ja" - napisała Justyna Kowalczyk-Tekieli.
"Kacper był świetnie przygotowany do swojego projektu: doskonały fizycznie, doskonały merytorycznie. O profesjonalizmie coś tam wiem i podziwiałam ten profesjonalizm kacprowy z zapartym tchem. Wydawał się ten projekt idealny dla Niego. Mogliśmy być z Nim (nie chciał się rozstawać na dłużej niż tydzień, stąd decyzja o zaprzestaniu wyjazdów w Himalaje). Będziemy wspierać jak umiemy. Będzie wychodzić na te czterotysięczniki normalnymi drogami. Bez stresu i napinki. Bez żadnych rekordów, o których gdzieś niedawno słyszałam. Przecież On Uelgo Stecka uwielbiał, uważał za półboga. Nie śmiałby myśleć by być szybszym od niego. Tylko śniegu było tej wiosny znacznie więcej niż wcześniej" - opisała tragiczne wspomnienia dwukrotna mistrzyni olimpijska.
Decyzja o zmianie planu była bliska. Miałam zaplanowany wcześniej wylot do Polski na kilka dni. Więc Kacper wymyślił, że jeszcze spróbuje kilka tych łatwych szczytów zdobyć, na trudniejsze z mocnymi szczelinami itd. poumawiał się z innymi ludźmi, żeby nie iść samemu. Już mu nie pomogą. Tatuś odbierał mnie i Hugotka z lotniska w Balicach. Gdy dojeżdżaliśmy do Kasiny, Kacper najpewniej odszedł. Wiedział, że jestem w najbezpieczniejszym miejscu. Pewnie takich małych niecek nawianych śniegiem, ja ta, która spowodowała wypadek, minął w swoim życiu dziesiątki, nieświadomy zagrożenia
W swoim poście Justyna-Kowalczyk Tekieli wróciła także wspomnieniami do czasu, gdy na świat przyszedł jej syn Hugo. Cały wzruszający wpis polskiej legendy sportu znajduje się poniżej.










