Reklama

Reklama

Puchar Francji: Athlético Marseille - Stade Rennes FC 0-2 (0-2)

19 stycznia na Stade Gaston-Gérard w Dijon odbyło się starcie rozgrywek o Puchar Francji pomiędzy drużynami Consolatu Marseille a Stade Rennes. Pojedynek zakończył się w regulaminowym czasie zwycięstwem Stade Rennes 2-0, który wywalczył awans. Na stadionie stawiło się 5,098 widzów.

19 stycznia na Stade Gaston-Gérard w Dijon odbyło się starcie rozgrywek o Puchar Francji pomiędzy drużynami Consolatu Marseille  a Stade Rennes. Pojedynek zakończył się w regulaminowym czasie zwycięstwem Stade Rennes 2-0, który wywalczył awans. Na stadionie stawiło się 5,098 widzów.

Był to pierwszy mecz rozegrany między tymi drużynami.

Początek spotkania nie zapowiadał emocjonującego meczu. Piłkarze starali się wypracowywać sytuacje, ale gra nie kleiła się obu drużynom. Sędzia miał niewiele pracy. Dopiero w drugim kwadransie coś zaczęło się dziać na boisku. Szczęście uśmiechnęło się do zawodników Stade Rennes (”Czerwono-Czarni”) w 23. minucie spotkania, gdy Hamari Traoré zdobył pierwszą bramkę.

Jedyną kartkę w pierwszej połowie obejrzał Hamidi Nagui z Consolatu Marseille. Była to 35. minuta spotkania.

Reklama

Drużyna Consolatu Marseille ruszyła do ataku, żeby jak najszybciej odrobić stratę. Sytuację wykorzystał zespół Stade Rennes, strzelając kolejnego gola. W drugiej minucie doliczonego czasu gry na listę strzelców wpisał się Raphinha.

Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Spotkanie zakończyło się rezultatem 0-2.

W 59. minucie sędzia pokazał kartkę Cheikhowi Bangre'owi, piłkarzowi Consolatu Marseille. Niedługo później trener Consolatu Marseille postanowił wpuścić trochę wiecej świeżości w linię pomocy i w 78. minucie zastąpił zmęczonego Cheikha Bangre'a. Na boisko wszedł Driss Zidane, który miał za zadanie wprowadzić nieco spokoju w środku boiska.

W tej samej minucie Yamin Amiri został zmieniony przez Hamadego Tambourę.

Arbiter nie ukarał zawodników Stade Rennes żadną kartką, natomiast piłkarzom Consolatu Marseille przyznał dwie żółte.

Obie jedenastki wykorzystały wszystkie zmiany w drugiej połowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL