Reklama

Reklama

Stołek prezesa PZPN to dla mnie temat zamknięty

"Porażka Grzegorza Laty na kongresie UEFA już zaczyna przynosić skutki. Miało być piękne zwycięstwo, a skończyło się przykrą porażką. Wszyscy ostro skrytykowali Latę (ja w tej kwestii nie zabierałem głosu), że kompromitacja, że Polska znowu dostała w łeb itp." - pisze w swym kolejnym felietonie Zbigniew Boniek.

Według mnie Lato wystartował w wyborach, bo sobie po prostu wyliczył, że ewentualne zwycięstwo zamknie buzię całej opozycji i będzie prawie pewny reelekcji na szefa PZPN. Błąd jego polegał jednak na tym, że słuchał i radził się tych, którzy w tej sprawie nie mieli żadnego doświadczenia i nie znali tematu. Z siedmiu, którym w Komitecie Wykonawczym UEFA kończyła się kadencja, było wiadomym, że czterech zostanie ponownie wybranych, a trzy miejsca dla nowych były zarezerwowane dla Rosjanina, Szwajcara i Bułgara. I tak się też stało.

Reklama

Lato od początku był na straconej pozycji

Lato od początku stał na straconej pozycji i dlatego poniósł porażkę. To, czy jest ładny, czy brzydki, elokwentny, czy małomówny, sympatyczny, czy nie, nie miało żadnego znaczenia. Myślał, że gra jest warta świeczki, że warto wystartować, że porażka to żaden wstyd i mu nie zaszkodzi, ale tu się poważnie pomylił.

Po początkowej krytyce, w poniedziałkowym "Przeglądzie Sportowym" ukazał się artykuł o przyszłości Laty i związku, w którym także wymieniono mnie. Nie chcę w żaden sposób ustosunkowywać się do tego, co przeczytałem w "PS", bo to moja ulubiona gazeta od 45 lat, natomiast kilka kwestii jestem zmuszony wyjaśnić.

Po pierwsze, zawsze w życiu miałem swoje zdanie - słuszne, czy nie, ale własne. Nigdy nie wysługiwałem się ludźmi, nie dostarczałem dokumentów na nikogo, nie prosiłem nikogo o krytykowanie innych, aby w ten sposób pomóc samemu sobie. I mówię jasno: nie interesują mnie dzisiaj żadne koalicje. Stołek prezesa PZPN, to dla mnie temat zamknięty, a jeśli coś się w tej kwestii zmieni, to wszystkich poinformuję.

Nie zabraniam nikomu spekulacji, czy tworzenia wirtualnych koalicji, ale jestem temu przeciwny z prostej przyczyny: poznałem polską rzeczywistość i jestem przekonany, że prędzej czy później obróci się to przeciw mnie. Oczywiście żadnej polemiki z autorami nie chciałbym wchodzić, ale panowie ważne, abyście na koniec nie zapomnieli, że to są wasze przemyślenia, a nie moje marzenia.

Myślenie o koalicjach, to strata czasu

Na PZPN patrzę krytycznie, uważam że wiele rzeczy można było zrobić inaczej, lepiej. Natomiast myślenie o koalicjach dzisiaj, to tylko strata czasu. Lato, swoją do końca nie przemyślaną kandydaturą, osłabił siebie i PZPN. Powiem zupełnie szczerze, że może nawet to i lepiej dla przyszłości polskiej piłki. Proszę natomiast, aby przy wszystkich analizach, czy spekulacjach dotyczących przyszłości tego sportu, oszczędzić moje nazwisko. Na telefony odpowiadam, na pytania trudne także, więc wszystkiego można dowiedzieć bezpośrednio ode mnie.

Poniedziałkowy "Przegląd" otworzył oficjalnie okres przedwyborczy. Wydaje mi się, że w ten sposób będzie on troszeczkę za długi. Jest jeszcze kilka "małych" imprez po drodze. Jedną z nich, to na przykład Euro 2012 i nie zapomnijmy o tym.

Dyskutuj na blogu Zbigniewa Bońka

***

Zbigniew Boniek nawiązał współpracę z INTERIA.PL. Pisze u nas felietony, a także prowadzi swojego bloga "Spojrzenie z boku Zibiego". Zapraszamy do lektury! Kolejne teksty Zibiego już niebawem!

Autor zainspirował INTERIA.PL do finansowego wspierania Bydgoskiego Zespołu Placówek Wychowawczych z ul. Stolarskiej 2.

Dowiedz się więcej na temat: prezes PZPN | Zbigniew Boniek | PZPN | Euro 2012 | Boniek | Grzegorz Lato

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje