Reklama

Reklama

Powołania do kadry poszły za wcześnie

Jesteśmy jedynym krajem, który potrafi się podniecić po wstępnych powołaniach wysłanych na prawie dwadzieścia dni przed meczem. Czy słusznie? Mam pewne wątpliwości.

Na całym niemal Zachodzie (tam gdzie piłka się liczy) trener selekcjoner powołuje skład na siedem - osiem dni przed meczem, nie zapominając o wstępnych powołaniach w stosunku do piłkarzy występujących poza granicami, aby przestrzegać regulaminów FIFA.

My robimy inaczej i w ten sposób popełniamy poważny błąd. Proszę tego nie traktować jak krytykę, bardziej jako przyjacielską podpowiedź. Gdyby teraz Jodłowiec, Głowacki, Kokoszka czy Bieniuk nie byli do dyspozycji, to Żewłakow już jest out (upłynęły terminy). To samo dotyczy Boruca, Kosowskiego, czy każdego innego pominiętego w powołaniach.

Reklama

Chyba lepiej najpierw wysłać wstępne powołanie, takie "preaviso" do obcokrajowców, a potem ustalić ścisłą kadrę na dwa - trzy dni przed zgrupowaniem. Daje to większą możliwość manewru. Wobec słabości polskiego potencjału piłkarskiego, to raczej bardzo ważne.

A teraz konkrety! Z całym szacunkiem dla przyjaciela Stefana Majewskiego, mam kilka wątpliwości dotyczących powołań. Nie wiem tak naprawdę, albo nie rozumiem czy to jest kadra na "wczoraj", "dziś", czy "jutro"?

Z dwójki bramkarzy (Kowalewski i Dudek), nikt nie wyróżnił się "wczoraj" (mam na myśli ostatnie kolejki ligowe). "Dzisiaj" żaden nie jest lepszy od Boruca, a "jutro" (czyli podczas Euro 2012), ani Dudek, ani Kowalewski na pewno nie będą już grali w piłkę. Na dodatek Dudek czy Kowalewski nie są ani młodsi, ani bardziej ograni, ani bardziej perspektywiczni od Boruca. Nie mówiąc już o tym, że po prostu Artur jest lepszy!

W ostatnich meczach mieliśmy wielkie problemy ze strzelaniem goli, a Stefan zmienia prawie całą obronę, która także się mizernie spisywała. W Pradze na pewno wyjdą na murawę nowi defensorzy. Mam nadzieję, że zagrają lepiej.

Dysponując jednak pewnym doświadczeniem (kilka meczów słabo, ale w sumie w reprezentacji zagrałem) wiem, że trudno o kreatywność, pewność siebie w debiucie, czy przy "powrocie po latach". Głowacki jest dobry i doświadczony, ale to chyba ludzkie, że sobie przypomni w jakim meczu grał ostatnio w kadrze, jaki był wynik, kto stał w bramce i jak się skończyło. Na dodatek tym razem nie będzie obok siebie miał nikogo doświadczonego. To on będzie musiał uspokajać i dodawać pewności kolegom.

No cóż, wątpliwości jest wiele, ale kto pracuje, kto ponosi odpowiedzialność na tak poważnym stanowisku wie, że każdy ma prawo myśleć inaczej. W jednym muszę Stefana pochwalić: tłumaczy się wszystkim, ma czas dla każdego i odpowiada na trudne pytania.

Jeżeli się uda 10 października wieczorem w Pradze, to podaruję mu butelkę dobrego koniaku ze starą datą. Boję się jednak - tak jak napisałem w swoim pierwszym felietonie - że będę musiał wypić go sam.

Tu znajdziesz pierwszy felieton Zibiego: Dlaczego popieram Stefana Majewskiego?

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Sensacyjne powołania do kadry Majewskiego

Analiza: Czy powołania Majewskiego są logiczne?

Dowiedz się więcej na temat: Kowalewski | wątpliwości | Jerzy Dudek | kadry

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje