Reklama

Reklama

Waldemar Fornalik, czyli tylko kucharza mu podyktowali

Kiedy słyszę, że Waldemar Fornalik nie jest samodzielny w swoich decyzjach, to chce mi się śmiać. Że niby Antoni Piechniczek podyktował nowemu selekcjonerowi asystentów? Śmiechu warte. Ze śmiechem mówi o tym sam trener kadry, zaznaczając: "Kazali mi zatrudnić kucharza, bo dobrze gotuje".

I rzeczywiście Tomasz Leśniak, dotychczasowy kucharz kadry został na swoim stanowisku. Zresztą ten kucharz jest pamiętany jeszcze ze słynnej konferencji prasowej w Barsinghausen w czasie Mundialu w 2006 roku, na której zabrakło selekcjonera Pawła Janasa, a pojawił się kucharz Leśniak z Krakowa. 

Reklama

Fornalik jest grzeczny, można powiedzieć, że nawet sympatyczny do ludzi. Zarazem stanowczy. Nie da sobie w kaszę dmuchać. To fakt, że Antoni Piechniczek miał wielki wpływ na wybór nowego selekcjonera. Pytam się zresztą, a kto miał o tym decydować w pierwszej kolejności? Prezes, "Endless Summer", Grzegorz Lato, a może wiceprezesi - bezbarwny Rudolf Bugdoł albo osławiony brakiem kultury osobistej Adam Olkowicz? Fornalik mówi: "Mam się wstydzić, że chciał mi zaufać Piechniczek, najwybitniejszy z żyjących polskich trenerów?". Zaufał mu Piechniczek, ale rzecz jasna ostateczna decyzja należała do zarządu PZPN.

Piechniczek nie miał jednak żadnego wpływu na wybory Fornalika. Nowy opiekun kadry chciał Marka Wleciałowskiego? Jego prawo. Chciał Huberta Małowiejskiego? Proszę bardzo. Z bramkarzami ma pracować Andrzej Dawidziuk? Niech pracuje - jest jednym z najlepszych fachowców w Polsce, o ile nie najlepszym. Fornalik podaje rękę Markowi Zubowi? Dlaczego nie? Fornalik zastosował jeden klucz. Zasadniczy, podstawowy, oczywisty - postawił na ludzi, których znał, którym ufał.

Nota bene Zub to największy zawód. Był asystentem selekcjonera kilka dni. Później okazało się, że poprowadzi Żalgiris Wilno. Fornalik broni Zuba, mówiąc, że wiedział o możliwości zatrudnienia na Litwie, że samodzielna praca to wyzwanie, że w kadrze Zub nie miał mieć etatu... To w takim razie należało nie przedstawiać Zuba jako współpracownika - należało zaczekać do wyjaśnienia sytuacji z Żalgirisem.

W kadrze zostają również dyrektor ds. organizacyjnych Konrad Paśniewski i dyrektor ds. kontaktów z mediami, Tomasz Rząsa. Obaj są fachowcami, więc dlaczego mieliby nie zostać? Paśniewski jest rzutki, Rząsa otwarty na ludzi. Dlaczego Fornalik miałby szukać kogoś innego w ich miejsce?

Nowy opiekun Biało-czerwonych zastanawiał się nad Jerzym Dudkiem. Jednak po pierwszej rozmowie jakoś nie potrafili wypracować płaszczyzny porozumienia. W mediach przedstawiana jest wersja, że Dudek chciał 15 tysięcy euro. Za Dudka nie jest to jakaś wygórowana stawka, skoro selekcjoner będzie zarabiał ponad 30 tysięcy euro. Dudek w roli "twarzy" nowej kadry, a nawet "twarzy" PZPN jest wart tych pieniędzy. Jednak negocjacje padły i nic nie wskazuje na to, żeby kiedykolwiek do nich wrócono.

W poniedziałek Fornalik przywita po raz pierwszy piłkarzy na zgrupowaniu. Czy nominował ich Piechniczek? Śmiechu warte! Już bardziej Franciszek Smuda. Przynajmniej tych z zagranicy...

Roman Kołtoń



Autor jest komentatorem Polsatu Sport

Jeszcze więcej informacji i komentarzy na blogu "...a bramki są dwie" Romana Kołtonia

Dowiedz się więcej na temat: Waldemar Fornalik | Tomasz Leśniak | Antoni Piechniczek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje