Reklama

Reklama

Realizm, czy minimalizm Garguły?

Hitem transferowym tygodnia jest podpisanie pięcioletniego kontraktu przez Łukasza Gargułę z Wisłą Kraków. Pomocnikowi Bełchatowa w czerwcu kończył się kontrakt i - gdyby tylko chciał - mógł przebierać w ofertach. Jednak skoncentrował się na polskich propozycjach. Przez asa naszej ekstraklasy przemówił realizm czy minimalizm?

Daniel Weber, menedżer z licencją FIFA - ściśle współpracujący z Jarosławem Kołakowskim - relacjonuje: "Spokojnie mogliśmy przygotować dla Łukasza kilka bardzo fajnych propozycji zagranicznych. Tyle, że sam zawodnik wolał Polskę". Z jednej strony nie powinno nas to martwić - czołowy polski zawodnik wybrał czołowy polski klub. W dodatku przez pięć lat kontraktu z "Białą Gwiazdą" zarobi - jak na nasze warunki - gigantyczną kasę. Prawie 2 miliony euro (8 milionów złotych)!

Pojawia się jednak pytanie, czy zawodnik - który 25. lutego będzie obchodził 28. urodziny - nie kierował się minimalizmem? Po co zagranica, skoro tam jest prawdziwa rywalizacja o miejsce w składzie? Po co zagranica, skoro trzeba się uczyć języka? Po co zagranica, skoro tam poziom wytrenowania zabija Polaków? Najlepszym przykładem dla Garguły jest jego przyjaciel z Bełchatowa, Radosław Matusiak, który na Zachodzie odbił się od ściany - najpierw w Palermo, a następnie w Heerenven. Matusiak to przykład jeden z wielu.

Reklama

A Kamil Kosowski, który w polskiej lidze był królem, a na Zachodzie nigdzie nie potrafił błysnąć - ani w Kaiserslautern, ani w Southampton, ani w Chievo? Dziś "Kosiarka" znalazł piłkarskie szczęście na Cyprze, ale to - nie ma co ukrywać - futbolowa prowincja. Na Zachodzie cierpi także tak znaczący polski piłkarz jak Maciej Żurawski. W CSKA Moskowa nie poradził sobie z kolei młody wilczek, Dawid Janczyk, który był najlepszym polskim piłkarzem mistrzostw świata do lat 20 w Kanadzie. A Dariusz Dudka, za którego AJ Auxerre zapłaciło 2 miliony euro, ale podstawowy reprezentant Polski ma problem z miejsce w składzie francuskiego klubu? Weber mówi: "Czasami zastanawiam się, dlaczego ci bardziej utalentowani zawodnicy z Polski, nie chcą podjąć wyzwania w obcym towarzystwie. Odpowiedzią jest charakter...".

W przypadku pozyskania Garguły, Wiśle można złożyć tylko gratulacje - to "playmaker" z prawdziwego zdarzenia. Debiutował w lidze w sezonie 2005/2006 w barwach Bełchatowa - po przejściu z Polaru Wrocław - aby od razy w 28 meczach strzelić 2 bramki i zaliczyć 8 asyst. W drugim sezonie - 2006/2007 - wywalczył wicemistrzostwo Polski, a jego udział w sukcesie zespołu prowadzonego przez Oresta Lenczyka był wielki - 7 bramek i 13 asyst w 27 spotkaniach. Sezon 2007/2008 był słabszy - w 26 meczach strzelił 3 bramki i zaliczył 5 asyst. W tym sezonie w 14 meczach może się pochwalić 4 golami i 4 asystami.

Z pewnością kibice reprezentacji szczególnie pamiętają kapitalny, listopadowy występ Garguły z Irlandią w Dublinie, gdzie zaliczył trzy asysty! Czy Leo Beenhakker naprawdę postawi na Gargułę? Holender zabrał tego piłkarza na finały EURO 2008, dał mu trykot z numerem dziesięć, ale ani razu nie wpuścił na boisko...

Ciekaw jestem opinii na ten temat menedżera Garguły, Radosława Osucha, który już w najbliższym "Cafe Futbol" na zaproszenie Mateusza Borka (Polsat Sport, niedziela, godzina 11) przybliży kulisy negocjacji z Widzewem, Legią i Wisłą... Pewnie porozmawiamy także o minimalizmie, a może jednak realizmie, którym w ostatnich dniach kierował się świetny pomocnik i jego agent.

Dowiedz się więcej na temat: zagranica | minimalizm

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje