Reklama

Reklama

Polska - Niemcy, czyli mityczny mecz

Franciszek Smuda - przez rzeszę wiecznych krytyków - nawet za remisy z Meksykiem oraz Niemcami jest atakowany. Tymczasem Polska zremisowała z 20., a następnie z 3. drużyną rankingu FIFA. To naprawdę światowa czołówka, a widowiska w Warszawie i Gdańsku miały swoją dramaturgię. Polacy w żadnym momencie nie poddali się, nawet po czerwonych kartkach dla Ludovica Obraniaka i Arkadiusza Głowackiego.

Natchnienie do tego tekstu zaczerpnąłem z rozmowy z wielkim fanem futbolu, pisarzem Janem Grzegorczykiem, który dotychczas był dość sceptycznie nastawiony do pracy Franciszka Smudy. Ciągle i wciąż wracał do ery Leo Beenhakkera, czy raczej pierwszej z trzech części jego pracy na stanowisko selekcjonera "Biało-Czerwonych" (część pierwsza eliminacje EURO 2008, część druga finały EURO 2008, część trzecia - eliminacje Mundialu 2010). Grzegorczyk tłumaczy: "Spotkanie Polska - Portugalia, wygrane przez nas w Chorzowie 2-1, to jest legendarny mecz. Najlepszy od niepamiętnych czasów. Wręcz mityczny. Czekałem na takie spotkanie za kadencji Smudy. Dość długo, ale się w końcu doczekałem".

Reklama

Tak spotkanie Polska - Niemcy w Gdańsku też już ma wymiar mitu i każdy, kto kibicuje "Biało-Czerwonym" potrafi zrozumieć, co mam na myśli. Z jednej strony urodzeni w Polsce, Miro Klose i Łukasz Podolski, którzy chcieli nas pognębić. Klose strzelał na potęgę, Podolski skakał do arbitra po faulach Polaków. Mogli nas zmiażdżyć do przerwy 3-0, a może 4-0. Jednak stanął im na drodze Wojciech Szczęsny! To był mecz paradoksów. Bo przy momentami niesamowitej przewadze Niemców, Sławomir Peszko miał trzy okazje przed przerwą. Gdyby kropnął z dwa gole, to nie kosztowałby 3 miliony euro, a 13 milionów i byłby przymierzany nie do takich klubów, jak FC Koeln.

Po przerwie to Polacy obejmują prowadzenie. W doliczonym czasie gdy, choć jest nas dziesięciu przeciwko jedenastu Niemcom, znowu obejmujemy prowadzenie. Szok, radość, by nie powiedzieć, że euforia. W tym momencie rzuciłem do kolegów z INTERIA.PL: "Wykończyliśmy Niemców w tym spotkaniu po niemiecku". Po czym Niemcy wykończyli nas, doprowadzając do remisu w ostatniej sekundzie spotkania...

Przeżyłem to spotkanie z trybun, ale powiem szczerze - czekam niecierpliwie, aby w wolnej chwili zobaczyć to starcie jeszcze raz na DVD. Aby posmakować ten dramat z powtórkami, aby przeanalizować jeszcze raz, jakie cuda w bramce wyczyniał Szczęsny i jak niemiłosiernie pudłował Peszko... Jak walczył z bólem Kuba Błasczykowski i jak się potknął Kuba Wawrzyniak. W ostatniej akcji meczu!

Im dłuższy czas mija od tego horroru, tym bardziej doceniam rezultat. 2-2 z półfinalistą Mundialu 2010 roku to wyczyn! To coś, co zbuduje zespół na najbliższe miesiące do finałów EURO 2012. Co pozwoli uwierzyć zawodnikom, że wyrównane boje z najlepszymi są możliwe. Że pomysł Smudy i ambicja zawodników mogą dać efekt w turnieju, jakiego w Polsce nie było i długo nie będzie.

Jeszcze słowo o Niemcach. Nie było w ich szeregach Manuela Neuera, Samiego Khediry, Bastiana Schweinsteigera, Mesuta Oezila, a także Mario Gomesa. Jednak motywacja ekipy, która wyszła na murawę PGE Arena w Gdańsku, była niezwykła. W ekipie Joachima Loewa rozgrywa się niesamowita walka o miejsca w składzie. Tacy piłkarze, jak Mario Goetze, Toni Kroos, czy Andre Schuerrle nie mogą być pewni, że wysłuchają hymnu na murawie, a taka gwiazda, jak Thomas Mueller wszedł przeciwko Polsce w roli zmiennika i za wszelką cenę chciał udowodnić, że Loew powinien zawsze na niego zaczynać skład...

Zmiana pokoleniowa u Niemców jest widoczna. W 2008 roku średnia wieku podstawowej jedenastki sięgała 28 lat. W środku pola grali "walczakami", jak Thorsten Frings, czy Thomas Hitzelsperger. Dziś ich średnia, to niewiele ponad 24 lata! W meczu z Austrią, wygranym 6-2, zagrało tylko czterech piłkarzy, którzy wystąpili w finale EURO 2008 - Philippe Lahm, Schweinsteiger, Podolski i Klose. Warto na tym tle przedstawić Hiszpanię. Średnia wieku drużyny w 2008 roku to prawie 26 lat, a dziś już 27,5 roku. Hiszpanie mają w podstawowej jedenastce aż ośmiu piłkarzy, którzy grali w finale EURO 2008 (licząc Xabiego Alonso, który pojawił się na Ernst-Happel-Stadion w roli zmiennika). Hiszpanie wywalczyli złoto w 2008 roku - w finałach EURO, a także złoto w 2010 - w finałach Mundialu. Czy nie są już syci?

Nie nasze zmartwienie. Naszą troską są "Biało-Czerwoni". Na wielu pozycjach nie ma już wielkiej dyskusji, na kilku pozycjach są wartościowi zmiennicy, w kilku miejscach mamy dziurę, że hej (przede wszystkim środek defensywy i lewa strona obrony). Drużyna jednak ma duszę. Widać, że to jest ekipa, która nawet gdy gra w dziesiątkę, walczy z całych sił. Mecz z Niemcami w Gdańsku to dotychczas najlepszy bój za kadencji Smudy. Mityczny mecz, który może stanowić przełom, jeśli chodzi o możliwości jego wybrańców...

NIEMCY 2008: Lehmann - Friedrich, Mertesacker, Metzelder, Lahm - Frings, Hitzelsperger - Schweinsteiger, Ballack, Podolski - Klose.

NIEMCY 2011: Neuer - Hoewedes, Hummels, Badstuber, Lahm - Schweinsteiger, Kroos - Mueller, Oezil, Podolski - Klose.

HISZPANIA 2008: Casillas - Ramos, Marchena, Puyol, Capdevilla - Iniesta, Senna, Silva - Xavi, Torres, Fabregas.

HISZPANIA 2011: Casillas - Ramos, Arbeloa, Pique, Capdevilla - Busquets, Xabi Alonso - Iniesta, Xavi, Fabregas - Villa.

POLSKA 2008: Boruc - Wasilewski, Żewłakow, Bąk, Golański - Łobodziński, M. Lewandowski, Dudka, Krzynówek - Smolarek, Żurawski

POLSKA 2011: Szczęsny - Wasilewski, Głowacki, Perquis, Wawrzyniak - Murawski, Dudka - Błaszczykowski, Mierzejewski, Peszko - R. Lewandowski.

UWAGA: Jeśli chodzi o Polskę, to wyjściowe składy z meczów z Niemcami - w Klagenfurcie i Gdańsku.

Codziennie jeszcze więcej informacji i komentarzy na blogu "a bramki są dwie" Romana Kołtonia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje