Reklama

Reklama

"Poldi" nie pije, a nasi?

Łukasz Podolski - który zaszczycił pożegnalny mecz Tomasza Kłosa - pojawił się na bankiecie w hotelu Andel's w Łodzi, ale nie wypił nawet grama alkoholu. Tymczasem nasi czołowi piłkarze nie wylewają za kołnierz i często ich kariera grzęźnie w oparach alkoholu...

Podolski, gwiazda światowego formatu, zachowywał się zresztą niezwykle sympatycznie. Dla każdego miał chwilę czasu, aby porozmawiać, rozdał mnóstwo autografów, pozował do wspólnych zdjęć. O piciu trunków z procentami powiedział: "Nie lubię - nie smakuje mi alkohol".

Gdy jako nastolatek wchodził do drużyny 1. FC Koeln, to wprowadzał go właśnie Tomasz Kłos. Łukasz wspomina: "Spędzaliśmy razem wiele czasu na zgrupowaniach. Tomek sięgał w hotelowym pokoju do lodówki po puszkę piwa, a ja prosiłem o coca-colę".

Puszka piwa, czy lampka wina nie jest problemem. Gorzej jeśli piłkarz nie potrafi przystopować. Jeśli wypija kilkanaście piw albo kilka butelek wina albo sięga po whisky lub wódkę.

Reklama

Wojciech Kowalczyk nie boi się mówić prawdy i często powtarza, że pije się wszędzie - także na Zachodzie.

Wydaje mi się jednak, że piłkarze w Hiszpanii, Anglii, czy w Niemczech piją zdecydowanie mniej. "Kowal" w swojej autobiografii opisał, jak kadrowicze do wiaderka zlewali zawartość barków w hotelowych pokojach i tym się raczyli. Trudno sobie wyobrazić takie sceny na zgrupowaniach kadry Niemiec. Opinię publiczną u naszych zachodnich sąsiadów bulwersował Mario Basler, palący papierosa i wypijający kufelek piwa...

Wojtek ma prawo do swojego poglądu. Faktem jest, że w reprezentacji zagrał 39 meczów, strzelając 13 bramek. Tymczasem Podolski, świętujący niedawno 24. urodziny, zaliczył już 64 spotkania reprezentacji, w których wbił 33 bramki! Łukasz ma szansę pobić oba rekordy Niemiec - i ten w liczbie strzelonych bramek (należący do Gerda Muellera - 68) i ten w liczbie występów (Lothar Matthaeus - 150).

Podobnie jak Podolski prowadzi się Miroslav Klose (31. lat - 88 meczów w kadrze, 44 bramki). Kłos, który zna się doskonale także z drugim asem reprezentacji Niemiec ze wspólnej gry w 1. FC Kaiserslautern, przyznaje: "Miro wypija co najwyżej pół piwa, dosłownie moczy usta i tyle". Nic dziwnego, że Klose był jednym z najlepszych piłkarzy dwóch ostatnich piłkarskich Mundiali - w 2002 roku (5 bramek, drugi snajper turnieju po Ronaldo) i w 2006 (5 bramek, król strzelców).

A u nas? Hulaj dusza, piekła nie ma... Nie ma? Piłkarskim piekłem dla biało-czerwonych były ostatnio dwa niezwykle istotne mecze eliminacji mistrzostw świata - ze Słowacją w Bratysławie (1:2) i z Irlandią Północną w Belfeście (2:3).

Przed tym cyklem eliminacji Leo Beenhakker starał się wstrząsnąć kadrowiczami - przykładem sprawa ze Lwowa, kiedy to wyrzucił z drużyny trzech zawodników. Holender podkreślał na konferencji prasowej: "Dla mnie to żadna zabawa, jak ktoś leży na podłodze i nie potrafi powiedzieć, jak się nazywa". Jednak Beenhakker szybko odpuścił banitom, przyznając że lepszych od nich nie ma...

Do drużyny narodowej wkracza młode pokolenie. Najwyższy czas zerwać z modą na picie, z tymi "powitaniami", czy "pożegnaniami", które zaczęły się już za czasów Andrzeja Strejlaua, a swoje apogeum miały u Henryka Apostela.

Katastrofalna była kadencja Janusza Wójcika... Nikt mi nie powie, na czele ze szczerym do bólu "Kowalem", że historia naszej reprezentacji ostatnich kilkunastu lat nie potoczyłaby się trochę inaczej, gdyby nie alkohol...

A może przesadzam? Garrincha, George Best, czy Paul Gascoigne chlali i grali? Z drugiej strony później szybko im przyszło grać o życie...

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL