Reklama

Reklama

Piszczek - winny, ale też ofiara

Wiadomo, że Łukasz Piszczek jest winny. Sam przyznał się do winy. Natomiast trzeba postawić pytanie, czy nie był ofiarą systemu...

Franciszek Smuda w kontekście reprezentacji Polski chce Łukasza Piszczka rozgrzeszyć, podobnie jak Łukasza Mierzejewskiego.

Chłopak ma dylemat - grać w reprezentacji Polski, czy nie? Łukasz Piszczek zastanawia się, rozważa, konsultuje. Kapitan reprezentacji Kuba Błaszczykowski przyznaje: "Czeka na głosy z Polski". A te często są bardzo stanowcze. Mam wrażenie, że Piszczek dla niektórych stał się symbolem korupcji. Bo jest podstawowym reprezentantem Polski. Więc najłatwiej posługiwać się jego nazwiskiem. Zresztą sam - podobnie jak Piotr Reiss - domaga się, aby media nie pisały Łukasz P., tylko podawały pełne nazwisko...

Reklama

Piszczek - w przeciwieństwie do Reissa - uznał swoją winę. Poddał się karze. Wniosek skierowany przez prokuratora do sądu wynika z negocjacji przeprowadzonych przez jego prawnika. Piszczek nie bał się również jednego - powiedzieć prawdę nie tylko we Wrocławiu, ale i w mediach. Dziś wiadomo, że to "starszyzna" Zagłębia Lubin chciała ustawić ostatni mecz sezonu 2005/2006 z Cracovią. Aby zagrać w Pucharze UEFA potrzebny był punkt.. W moim przekonaniu ten mecz z 13 maja 2006 roku - jak w soczewce - skupił całe zło polskiej piłki. Lepiej było zebrać się w mieszkaniu kolegi, aby uzgodnić kupno spotkania, niż powalczyć z całych sił przy ulicy Kałuży w Krakowie...

Czy Piszczek powinien zostać wykluczony z reprezentacji Polski? Wojciech Kowalczyk w "Cafe Futbol" w Polsacie Sport stwierdził: "Sam brałem udział w wielu dziwnych meczach ligowych". Nie przeszkodziło to "Kowalowi" zagrać 39 razy z "Białym Orłem" na piersi. Zresztą Wojtek poszedł jeszcze dalej, mówiąc: "Nie wiem, czy nawet w ostatnich latach jest w kadrze jeden zawodnik, który nie brał udziału w ustawionym meczu".

Mecenas Paweł Broniszewski - reprezentujący wiele osób ze środowiska piłkarskiego - odparł na to: "Myślę, że to się w ostatnich latach bardzo zmieniło. Weźmy takiego Roberta Lewandowskiego, który zapewne z korupcją się nie zetknął". Kiedy kilka godzin później rozmawiałem z selekcjonerem Franciszkiem Smudą, ten już taki pewny nie był: "Nie wiadomo, czy nie grał w meczu, który był gwizdany przez kupionego arbitra".

Wcześniej Smuda - jeśli chodzi o korupcję - wypowiadał się bardzo stanowczo. Ludzi zamieszanych w nią chciał eliminować z środowiska. "Trzeba wypalać żelazem" - tłumaczył obrazowo. Jednak w sprawie Piszczka zmienił zdanie. Cały czas powtarza: "Wierzę chłopakowi, że to był tylko jeden mecz". Dodaje: "Polska piłka nie może sobie pozwolić na stratę takiego piłkarza w kontekście EURO 2012".

Właśnie - czy możemy stracić Piszczka? Mateusz Borek w "Cafe Futbol" uznał, że obok Philipa Lahma z Bayernu Monachium nasz rodak w Dortmundzie jest najlepszym prawym obrońcą w Bundeslidze. A następnie stwierdził: "Długo ważyłem racje - doszedłem do wniosku, że nie wykluczałbym Piszczka z reprezentacji, ale zarazem chciałbym, żeby popracował społecznie z młodzieżą. To jest praktyka stosowana w Stanach Zjednoczonych, jeśli chodzi o osoby publiczne - wydaje mi się, że słuszna".

Co na to PZPN? Co na to media oraz kibice, których głosem chce się kierować Piszczek? Co na to Reiss, który walczy o dobre imię, nie przyznając się do winy?

Jeszcze jedno. Smuda w kontekście kadry liczy również na Łukasza Mierzejewskiego, który także uczestniczył "w zrzutce" na Cracovię. Trener kadry tłumaczy: "To chłopak, który może być zmiennikiem Piszczka, a także grać na lewej stronie obrony. I moje stanowisko, jeśli o chodzi o Mierzejewskiego, jest takiego samo, jak w przypadku Piszczka".

Dyskutuj na blogu Romana Kołtonia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje